8 października 2014

[Recenzja] Uriah Heep - "Wonderworld" (1974)



Album "Wonderworld" rozpoczyna się od przesłodzonego, popowo piosenkowego utworu tytułowego, w którym główną rolę odgrywają instrumenty klawiszowe - także syntezatory. W "Suicidal Man" dla odmiany brzmienie jest bardziej surowe, gitary brzmią ciężej, a zamiast syntezatorów słychać organy; sam utwór jest jednak bardzo słaby, brzmi jak marne popłuczyny po Deep Purple (lub wcześniejszych dokonaniach samego Uriah Heep). Nic dobrego nie mogę także napisać o "The Shadows and the Wind" - na początku niemiłosiernie smętnym, a później irytującym bezsensownymi wokalizami. Pierwszym godnym uwagi utworem jest dopiero rozpędzony "So Tired", w którym w końcu pojawia się trochę prawdziwego czadu. Żadna rewelacja, ale przyjemna odmiana po poprzednich kawałkach. Cóż jednak z tego, skoro po chwili znów zaczyna się smęcenie w strasznie przesłodzonej balladzie "The Easy Road". Sytuacji nie poprawia kolejny dynamiczny kawałek, "Something or Nothing", który odpycha zbyt banalną melodią. Całkiem przyzwoicie wypada ciężki blues "I Won't Mind", ale równoważą go nieciekawe "We Got We" (próba stworzenia czegoś mniej oczywistego) i "Dreams" (bezsensowne połączenie rocka progresywnego z radiowym soft rockiem). Longplay ten mógłby się nigdy nie ukazać i pewnie nie żałowaliby tego nawet najwięksi wielbiciele Uriah Heep.

Ocena: 3/10



Uriah Heep - "Wonderworld" (1974)

1. Wonderworld; 2. Suicidal Man; 3. The Shadows and the Wind; 4. So Tired; 5. The Easy Road; 6. Something or Nothing; 7. I Won't Mind; 8. We Got We; 9. Dreams

Skład: David Byron - wokal; Mick Box - gitara; Ken Hensley - instr. klawiszowe, gitara i dodatkowy wokal; Gary Thain - bass; Lee Kerslake - perkusja
Producent: Gerry Bron


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.