16 sierpnia 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory AC/DC

Jak na zespół, który "w kółko nagrywa ten sam utwór", AC/DC ma wyjątkowo dużo przebojów. Dla wielu z nich znalazło się miejsce na poniższej liście. Wybrałem też dwa utwory mniej znane, za to wyróżniające się na tle dyskografii nieco odmiennym charakterem. Lista zawiera utwory zarówno z czasów Bona Scotta, jak i Briana Johnsona.

AC/DC w drugiej połowie lat 70.: Malcolm Young, Bon Scott, Angus Young, Cliff Williams i Phil Rudd.


1. "It's a Long Way to the Top" (z albumu "High Voltage", 1976)

Pełny tytuł utworu brzmi "It's a Long Way to the Top (If You Wanna Rock 'n' Roll)". Oryginalnie był wydany na drugim australijskim albumie zespołu, "T.N.T."; był też jednym z promujących go singli (doszedł do 9. miejsca w australijskim notowaniu, co było największym singlowym sukcesem grupy przez całe lata 70.). Następnie utwór - w wersji krótszej o kilka sekund - został powtórzony na ogólnoświatowym debiucie AC/DC, "High Voltage". Ze względu na swój tytuł, idealnie nadawał się na pierwszy międzynarodowy singiel zespołu (nie tylko nie powtórzył jednak australijskiego sukcesu, ale w ogóle nie wszedł do notowań).
Pod względem muzycznym jest to typowy dla grupy utwór - prosty, chwytliwy hard rock - ale wyróżniający się instrumentarium. Poza gitarami, basem i perkusją, słychać tu także... dudy. Zagrał na nich wokalista Bon Scott, który - podobnie jak gitarzyści, Angus i Malcolm Youngowie - miał szkockie korzenie. Pomysłodawcą wykorzystania tego instrumentu był współproducent albumu, George Young (starszy brat gitarzystów).
Kawałek był stałym punktem koncertów grupy w latach 1975-76, muzycy sporadycznie wykonywali go także przez trzy kolejne lata.


2. "T.N.T." (z albumu "High Voltage", 1976)

Historia wydawnicza podobna, jak w przypadku poprzedniego utworu - utwór najpierw wylądował na australijskim albumie "T.N.T.", a następnie na ogólnoświatowym "High Voltage". Na singlu "T.N.T." było jednak wydane wyłącznie w Australii. W tamtejszym notowaniu doszło do - w zależności od źródła - 11. lub 19. miejsca.
Zalążkiem utworu była kompozycja "Quick Reaction" zespołu Marcus Hook Roll Band, w którym występowali George, Malcolm i Angus Youngowie.
Jedna z linijek tekstu, "Lock up your wife", po drobnej modyfikacji na "Lock up your daughters", posłużyła jako nazwa pierwszej brytyjskiej trasy AC/DC. Utwór jest regularnie wykonywany na wszystkich trasach zespołu. Według portalu setlist.fm jest 3. najczęściej granym przez grupę utworem.


3. "Problem Child" (z albumu "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", 1976)

Amerykański wydawca zespołu uznał album "Dirty Deeds Done Dirt Cheap" za zbyt słaby, aby opublikować go na tamtejszym rynku (ostatecznie zrobił to w 1981 roku, po sukcesie "Back in Black"), ale jeden z zawartych na nim utworów - właśnie "Problem Child" - uznał za wystarczająco dobry, aby umieścić na amerykańskim wydaniu następnego albumu AC/DC, "Let There Be Rock" (zamiast "Crabsody in Blue"). "Amerykańska" wersja "Problem Child" jest jednak o ok. 20 sekund krótsza od oryginalnej.
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1976-81, oraz na trasie z 2001 roku.


4. "Ride On" (z albumu "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", 1976)

Nietypowy utwór w dorobku grupy - długa bluesowa ballada w wolnym tempie. Chociaż "Ride On" nie był przebojem, nie należał nawet do najbardziej rozpoznawalnych utworów AC/DC, to w 1986 roku został powtórzony na soundtrackowym albumie "Who Made Who" (jako jedyny utwór z czasów Bona Scotta).
Na żywo "Ride On" został wykonany tylko jeden jedyny raz - 22 czerwca 2001 roku we Francji, jako ostatni bis.


5. "Let There Be Rock" (z albumu "Let There Be Rock", 1977)

Jeden z kilku hymnów zespołu. Tekst - napisany w biblijnym stylu - opowiada o tym, jak powstał rock and roll. Fragment "Tchaikovsky had the news" nawiązuje do słów "Tell Tchaikovsky the news" z utworu "Roll Over Beethoven" Chucka Berry'ego - ulubionego wykonawcy braci Young.
Podczas rejestracji utworu zdarzył się mały wypadek z ustawionym zbyt głośno wzmacniaczem... Pod koniec nagrywania piec wybuchł! - mówił Angus. Widać było dym i iskry, lampy się żarzyły. Ale George krzyczał: "Graj dalej, graj dalej!".
Utwór został wydany na singlu - doszedł do 82. miejsca australijskiego notowania. Ponadto stał się stałym punktem koncertów - jest 4. najczęściej wykonywanym przez grupę utworem.


6. "Whole Lotta Rosie" (z albumu "Let There Be Rock", 1977)

Bohaterką utworu jest niejaka Rosie. Bon poznał ją po koncercie w Tasmanii - wyjaśniał Angus Young. Zauważyła go na ulicy i wydarła się na cały głos: "Hej, Bonie Scott!". Bon obejrzał się i uznał, ze coś może z tego być. Podszedł więc do niej, a po zaledwie kilku słowach zaproponowała, by ją odwiedził. Bon nie był facetem, który odrzuciłby taką propozycję. Wylądował więc w pokoju, który zajmowała razem z koleżanką. Najpierw gadali trochę w trójkę i wtedy Rosie pochwaliła się, ze zaliczyła już dwudziestu ośmiu sławnych facetów w tym miesiącu. A gdy rano wygrzebał się z pościeli, zobaczył jak Rosie potrząsa koleżankę za ramię i mówi do niej z triumfem: "Dwudziesty dziewiąty!".
Tytuł nawiązuje do "Whole Lotta Love" Led Zeppelin, choć bracia Young nigdy nie kryli - delikatnie mówiąc - braku sympatii do tej grupy (Angus uważał ją za marną imitację The Who). Pierwotna wersja utworu nosiła tytuł "Dirty Eyes" (można ją znaleźć na kompilacji "Volts").
"Whole Lotta Rosie" był pierwszym singlem grupy, który nie trafił do australijskiego notowania. A zarazem pierwszym notowanym poza ojczyzną muzyków - doszedł do 68. miejsca UK Singles Chart.
Utwór jest 2. najczęściej wykonywanym przez zespół na żywo (wyprzedza go tylko "The Jack" z "T.N.T."/międzynarodowego "High Voltage").


7. "Highway to Hell" (z albumu "Highway to Hell", 1979)

Jeden z najsłynniejszych rockowych riffów wszech czasów (autorstwa Malcolma Younga) i tekst z wersami w rodzaju "Hey Satan, payed my dues", które przyczyniły się do oskarżeń zespołu o satanizm (oczywiście w konserwatywnych Stanach). W rzeczywistości utwór dotyczy trasy koncertowej. Gdy jesteś w trasie z tymi wszystkimi facetami, śpisz z nimi w autobusie i czujesz zapach śmierdzących skarpetek przy twarzy - to jest właśnie droga do piekła - wyjaśniał Angus Young.
Utwór został wydany na singlu i był notowany w wielu krajach - m.in. w Australii (24. miejsce), Wielkiej Brytanii (56. miejsce) i - po raz pierwszy - w Stanach (47. miejsce). Utwór został wydany a singlu jeszcze raz, w 2013 roku (doszedł aż do 4. miejsca na UK Singles Chart). W międzyczasie ukazała się jeszcze mała płytka z koncertową wersją utworu, pochodzącą z wydanego w 1992 roku albumu "Live" (ta z kolei doszła do 29. miejsca w Australii i 14. w Wielkiej Brytanii).
"Highway to Hell" na stałe wszedł do koncertowego repertuaru grupy. Jest 5. najczęstszej wykonywanym przez nią utworem.


8. "Back in Black" (z albumu "Back in Black", 1980)

Po śmierci Bona Scotta (19 lutego 1980 roku) pozostali muzycy AC/DC myśleli o zakończeniu działalności, ale zdecydowali się ją kontynuować. Częściowo ze względu na to, że jeszcze za życia wokalisty zdążyli stworzyć część utworów. Nie wykorzystano jednak tekstów napisanych przez Scotta. Bracia Young i nowy wokalista, Brian Johnson, napisali zupełnie nowe teksty. Część z nich - z "Back in Black" na czele - była hołdem dla zmarłego muzyka. Tekst tego utworu, napisany przez Johnsona, ma jednak - zgodnie z sugestią pozostałych członków zespołu - pozytywny wydźwięk, bez popadania w żałobny nastrój.
Słynny riff utworu - tak samo rozpoznawalny jak ten z "Highway to Hell" - to znów dzieło Malcolma Younga. Gitarzysta początkowo nie był jednak przekonany do swojego pomysłu. Od razu przypadł natomiast do gustu Angusowi, który ponoć powiedział swojemu bratu: Jeśli tobie się nie podoba, to powiem, że sam to napisałem.
Utwór został wydany na singlu - był notowany w Australii (65. miejsce), Wielkiej Brytanii (27.) i Stanach (37.) - oraz wszedł na stałe do koncertowego repertuaru (wśród najczęściej wykonywanych utworów grupy na żywo zajmuje 6. miejsce).


9. "You Shook Me All Night Long" (z albumu "Back in Black", 1980)

Jeden z najbardziej melodyjnych utworów zespołu. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że to właśnie on został wybrany jako pierwszy singiel z albumu. Słuszność tego wyboru potwierdzają wyniki na listach sprzedaży - w Australii udało się pobić dotychczasowy rekord, należący do "It's a Long Way to the Top" ("You Shook Me All Night Long" zaszedł o jedno miejsce wyżej - do 8. pozycji), całkiem nieźle radził sobie także w Wielkiej Brytanii i Stanach (odpowiednio 38. i 35. miejsce). W 1986 roku utwór został ponownie wydany na singlu, tym razem w ramach promocji soundtrackowego "Who Made Who". Tym razem jednak odniósł nieco mniejszy sukces (70. miejsce w Australii, 46. w Wielkiej Brytanii).
"You Shook Me All Night Long" na stałe wszedł do koncertowej setlisty zespołu - zamyka pierwszą dziesiątkę najczęściej wykonywanych przez niego utworów na żywo.


10. "Hells Bells" (z albumu "Back in Black", 1980)

Na początku utworu słychać bicie dzwonów. Muzycy zamówili dzwon, który mieli zabrać w trasę, u ludwisarza z Loughborough - wspominał inżynier dźwięku Tony Platt. Nie był jednak gotowy, gdy przystąpiliśmy do nagrywania albumu. Znaleźliśmy więc dzwon na wieży nieopodal studia i przygotowałem cały sprzęt, by nagrać jego uderzenia. Nie wiedzieliśmy jednak, że na dzwonnicy mieszka mnóstwo ptaków. I kiedy dzwon zaczął bić, było słychać tylko ogłuszający świergot i trzepot skrzydeł.
"Hells Bells" stał się kolejnym obowiązkowym punktem koncertów grupy (jest 7. najczęściej wykonywanym przez zespół utworem), a podczas jego wykonywania na scenie pojawiał się wspomniany dzwon z logiem zespołu, ważący półtora tony, w który bije Brian Johnson. Myśleliśmy, ze ludzie mają już serdecznie dosyć dzwonu - mówił po latach Angus Young. Ale kiedy zjeżdża na początku "Hells Bells", a wszyscy zaczynają wiwatować, dochodzimy do wniosku, że po prostu nie możemy z niego zrezygnować.
Utwór doszedł do 7. miejsca australijskiego notowania singli. W Wielkiej Brytanii i Stanach nie został wydany na małej płycie, co jednak nie przeszkodziło mu dotrzeć do 50. pozycji na amerykańskiej liście Mainstream Rock Tracks.


11. "Shoot to Thrill" (z albumu "Back in Black", 1980)

Utwór od samego początku był stałym punktem koncertów (jest 9. najczyściej wykonywanym na żywo), a jego popularność wzrosła w ostatnich latach, kiedy trafił na ścieżkę dźwiękową filmu "Iron Man 2" z 2010 roku (wówczas powstał do niego teledysk) i w końcu został wydany na singlu (w koncertowej wersji promującej album "Live at River Plate", 2011; mała płytka doszła do 98. miejsca na UK Singles Chart).


12. "For Those About to Rock" (z albumu "For Those About to Rock We Salute You", 1981)

Kolejny hymn zespołu, być może ten najważniejszy. Mieliśmy ten riff z refrenu, który brzmiał zabójczo - opowiadał o powstaniu kompozycji Angus. Staraliśmy się dobrać do tego dobry tytuł. Miałem starą książkę o rzymskich gladiatorach pod tytułem "For Those About to Die We Salute You". Wymyśliliśmy "For Those About to Rock", co brzmi odrobinę lepiej, niż "idący na śmierć". Ten utwór ma w sobie mnóstwo znaczeń. Jest bardzo inspirujący. Sprawia, że zyskujesz poczucie mocy - myślę, że o to chodzi w rock'n'rollu.
Fanom zespołu utwór nierozerwalnie kojarzy się z... armatami. Nie tylko ze względu na okładkę albumu, ale także na fragment tekst utworu ("Pick up your balls and load up your cannon") i słyszalne w nim odgłosy wystrzału. Wpadliśmy na to w czasie wesela Charlesa i Diany - wyjaśniał Angus. Byliśmy w Paryżu, nagrywaliśmy wersje demo kawałków. W tej piosence zatrzymaliśmy się i usłyszeliśmy odpalane armaty. Ktoś miał włączony telewizor z transmisją wesela... Powiedziałem, że brzmi to świetnie, żeby spróbowac tego użyć. Gitarzysta wyjaśniał także: Chciałem czegoś silnego, czegoś męskiego i rock'n'rollowego. A cóż jest bardziej męskiego od działa? Ładuje się je, odpala i niszczy. Armaty szybko stały się kolejnym elementem koncertowej scenografii grupy.
Utwór na stałe wszedł do koncertowego repertuaru zespołu. Był też wydany na singlu (doszedł do 15. miejsca w Wielkiej Brytanii i do 4. na amerykańskiej liście Mainstream Rock Tracks; w Australii nie był notowany).


13. "Who Made Who" (z albumu "Who Made Who", 1986)

Jeden z trzech utworów (obok instrumentalnych "D.T." i "Chase the Ace") specjalnie napisanych przez zespół do filmu "Maksymalne przyśpieszenie" ("Maximum Overdrive", 1986) na podstawie tak samo zatytułowanej książki Stephena Kinga, który był także reżyserem. Chociaż sam utwór "Who Made Who" okazał się sukcesem (także komercyjnym: 9. miejsce w Australii, 16. w Wielkiej Brytanii, 23. na Mainstream Rock Tracks), muzycy nie byli zadowoleni z całego przedsięwzięcia. Gdy pracowaliśmy nad muzyką, znaliśmy tylko scenariusz i na tym etapie film zapowiadał się wspaniale - mówił Angus. Ale kiedy zaczęto go kręcić, coś się ulotniło. Zrobiliśmy to tylko dla Stephena, bo jest wielkim fanem zespołu.
Ówczesny perkusista, Simon Wright, stwierdził, że "Who Made Who" to najlepszy utwór AC/DC od dawna. Kompozycja nie zagrzała jednak długo miejsca w koncertowej setliście; była regularnie grana tylko do 1991 roku, później można ją było usłyszeć tylko na kilku koncertach na trasie z 1996 roku.


14. "Thunderstruck" (z albumu "The Razors Edge", 1990)

Ostatni wielki przebój zespołu (4. miejsce w Australii, 13. w Wielkiej Brytanii, 5. na Mainstream Rock Tracks), jedyny utwór z późniejszych albumów zespołu, który na stałe wszedł do koncertowego repertuaru. Zaczęło się od mojej zagrywki gitarowej - opisywał powstanie utworu Angus. Zagrałem ją Malowi, który powiedział: "Mam pomysł na rytm, który będzie tu świetnie pasował". Na tej podstawie zbudowaliśmy utwór. Pracowaliśmy nad tym kilka miesięcy, zanim wszystko znalazło się na właściwym miejscu. Jeśli chodzi o tekst, to wystarczyło tylko znaleźć dobry tytuł. Wpadliśmy na taki i zdawał się pasować. AC/DC = moc. To podstawowa rzecz.



15. "The Razors Edge" (z albumu "The Razors Edge", 1990)

Bardzo nietypowy utwór w dyskografii zespołu. Utrzymany w wolnym tempie i ponurym nastroju nie przypomina niczego, co grupa nagrała wcześniej lub później. Również tekstowo odstaje od wesołych, rozrywkowych tekstów z których grupa słynie. Angus i Malcolm Youngowie (autorzy wszystkich tekstów na albumie) poruszają tutaj temat niepokojącej sytuacji politycznej na świecie. Niestety, utwór do dziś pozostaje aktualny.
"The Razors Edge" był wykonywany tylko podczas trasy promującej album, trwającej w latach 1990-91.

4 komentarze:

  1. Od "Thunderstruck" zaczęła się moja muzyczna przygoda (czyt. obsesja).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był pierwszy utwór AC/DC, jaki usłyszałem... i do dziś go nie lubię ;) Do zespołu przekonały mnie dopiero mniej znane kawałki z czasów Bona Scotta, jak "Cold Hearted Man", "Carry Me Home" czy "Touch Too Much".

      Usuń
    2. Ja tam lubię większość kawałków AC/DC. "Touch too much" swego czasu rozkręcało imprezy ;)

      Usuń
  2. Ace piorun Dc nigdy nie było moją ulubioną kapelą, ale zawsze gdy słyszę dzwony na początku Hells Bells mam ciarki. Genialny numer!

    OdpowiedzUsuń