12 lipca 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Judas Priest

Jeden z najważniejszych zespołów heavy metalowych powrócił właśnie z nowym, bardzo udanym albumem "Redeemer of Souls". Poniższa lista zawiera natomiast najbardziej esencjonalne kompozycje grupy z wcześniejszego dorobku. Tradycyjnie nie umieściłem żadnych coverów, choć cudze utwory były ważnym elementem albumów zespołu z lat 70. ("Diamonds & Rust", "Better By You, Better Than Me" i "The Green Manalishi").

Judas Priest '78: Les Binks, K. K. Downing, Rob Halford, Glenn Tipton i Ian Hill.

1. "Victim of Changes" (z albumu "Sad Wings of Destiny", 1976)

Według wokalisty zespołu, Roba Halforda, ten utwór to esencja tego, czym jest Judas Priest. Kompozycja powstała z połączenia dwóch starszych utworów. Podstawę "Victim of Changes" stanowił utwór "Whiskey Woman" autorstwa pierwszego wokalisty grupy, Ala Atkinsa, w którym słychać oczywistą inspirację zeppelinowskim "Black Dog". Wolne balladowe przejście pochodzi natomiast z "Red Light Lady" - kompozycji Halforda z repertuaru jego poprzedniego zespołu, Hiroshima. Oprócz Atkinsa i Halforda, jako autorzy "Victim of Changes" wymienieni są gitarzyści grupy, K. K. Downing i Glenn Tipton.
"Whiskey Woman" był stałym punktem koncertów Judas Priest w latach 1972-75, następnie został zastąpiony przez "Victim of Changes", który do dnia dzisiejszego jest regularnie wykonywany na żywo. Według portalu setlist.fm jest to najczęściej wykonywana kompozycja grupy.
W 1998 roku Al Atkins nagrał własną wersję "Victim of Changes" na tak samo zatytułowany album, zawierający właśnie utwory z czasów, gdy był wokalistą Judas Priest.


2. "The Ripper" (z albumu "Sad Wings of Destiny", 1976)

Jeden z pierwszych utworów napisanych dla grupy przez Glenna Tiptona, tuż po jego dołączeniu. Pierwotna wersja była znacznie wolniejsza i trwała około ośmiu minut (ta powszechnie znana ma długość poniżej trzech). Kawałek nie trafił na debiutancki album zespołu, "Rocka Rolla", ponieważ został odrzucony przez jego producenta, Rodgera Baina.
Bohaterem utworu jest słynny seryjny morderca, Kuba Rozpruwacz (ang. Jack the Ripper). Tekst napisany jest z jego perspektywy.
Od tytułu tego utworu pochodzi pseudonim Tima "Rippera" Owensa - wokalisty, który w latach 1996-2003 zastępował Roba Halforda.
"The Ripper" był jedynym singlem promującym album "Sad Wings of Destiny". Nie odniósł sukcesu, ale na stałe wszedł do koncertowego repertuaru grupy (nie był jednak wykonywany na niektórych trasach).


3. "Epitaph" (z albumu "Sad Wings of Destiny", 1976)

Najbardziej nietypowy utwór w dorobku zespołu, z harmoniami wokalnymi w stylu grupy Queen i pianinem stanowiącym jedyny akompaniament. Na instrumencie zagrał Glenn Tipton. On też jest podpisany jako jedyny autor utworu. Prawdopodobnie za tekst odpowiada jednak Halford.
Nie ma miejsc dla dzieci w naszych nowoczesnych miastach, brakuje też miejsca dla starszych ludzi - tłumaczył wokalista znaczenie tekstu. To dla mnie bardzo frustrujące, widzieć jak ci ludzie są zmuszani do życia swoim życiem. Właśnie z tych obserwacji powstał utwór "Epitaph". Teksty mają dla mnie istotne znaczenie. Słowa muszą coś znaczyć, wyrażać moje uczucia. Podobnie jak Glenn może cię uszczęśliwić lub zasmucić swoją grą na gitarze, tak samo powinno być z tekstami. Muzyka powinna odzwierciedlać to, co wyrażone jest w tekście.
Utwór nie został nigdy wykonany na żywo, nawet na trasie Epitaph Tour, której dał nazwę.


4. "Dissident Aggressor" (z albumu "Sin After Sin", 1977)

Utwór w pewnym sensie wyprzedzający swoją epokę, wyjątkowo ciężki jak na rok powstania. Jest kompletnie dziki, bardzo agresywny - przyznawał basista Ian Hill. O tym, jak wielki wpływ wywarł chociażby na powstanie thrash metalu, świadczy zcoverowanie go przez grupę Slayer (na albumie "South of Heaven", 1988). Co jednak ciekawe, cover ten nie dorównuje agresją oryginalnej wersji...
Tekst utworu najprawdopodobniej opowiada o II wojnie światowej z perspektywy niemieckiego żołnierza.
Utwór został wydany na singlu w Japonii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W pierwszym z tych krajów był stroną A singla, na stronie B znajdował się natomiast cover "Diamonds and Rust" z repertuaru Joan Baez; w dwóch pozostałych krajach utwory były zamieszczone odwrotnie.
"Dissident Aggressor" na żywo był grany tylko w latach 2008-09. W 2010 roku jego koncertowa wersja (z albumu "A Touch of Evil: Live") zdobyła nagrodę Grammy w kategorii "Best Metal Performance".


5. "Beyond the Realms of Death" (z albumu "Stained Class", 1978)

Jedyny utwór Judas Priest skomponowany przez perkusistę Lesa Binksa. Pewnego razu przyszedł do studia, wziął jedną z gitar - musiała być moja, ponieważ Glenn nie dopuszczał nikogo do swoich - i zagrał ten riff - wspominał Downing. Pomyśleliśmy: "Całkiem niezłe, zróbmy z tego piosenkę". Nie mam pojęcia jak na to wpadł. Nigdy nie słyszałem, aby zagrał coś innego na gitarze. W innym wywiadzie Downing przyznawał, że Binks wymyślił wszystkie gitarowe partie "Beyond the Realms of Death", z wyjątkiem solówek.
Lubię ten tytuł, brzmi złowrogo - twierdzi Halford. Napisany przez niego tekst opowiada o osobie cierpiącej na depresję, która w końcu umiera, najprawdopodobniej z własnej ręki. Zostało to wykorzystane przeciwko zespołowi w słynnym procesie z 1990 roku. Grupa była oskarżona o przyczynienie się do śmierci dwóch nastolatków, którzy w 1985 roku postanowili popełnić samobójstwo. Wcześniej przez kilka godzin spożywali alkohol, palili marihuanę i - podobno - słuchali utworu "Better By You, Better Than Me" (cover Spooky Tooth, wersja Judas Priest także znalazła się na albumie "Stained Class"), w którym, po odtworzeniu wspak, słychać ponoć słowa "do it" - "zrób to". Zespół został uniewinniony.
Niektóre wersy "Beyond the Realms of Death", w rodzaju "Is nothing worth this bitter cost", sugerują raczej przesłanie anty-samobójcze. W jednym z wywiadów Halford stwierdził, że gdyby zamieszczał jakieś podprogowe rozkazy w utworach, to raczej zachęcałyby one do kupowania płyt, a nie popełniania samobójstw.
Utwór zamyka pierwszą dziesiątkę najczęściej wykonywanych przez zespół utworów. Był grany na niemal wszystkich trasach, począwszy od 1978 roku (z wyjątkiem odbywających się w latach 1982-86 i 2008-09).


6. "Living After Midnight" (z albumu "British Steel", 1980)

12. miejsce na UK Singles Chart czyni z "Living After Midnight" drugi brytyjski przebój Judas Priest (pierwszym był dziś już raczej zapomniany "Take on the World" z albumu "Killing Machine", który doszedł do 14. miejsca). W Stanach utwór nie był notowany, chociaż cieszył się tam sporą popularnością. Tamtego lata jeździliśmy prywatnie po Stanach - mówił Glenn Tipton w odcinku "Klasycznych Albumów Rocka" poświęconym "British Steel". Wszędzie słyszeliśmy ten utwór. W parkach, nad jeziorami i w samochodach. Przebój lata. Dobrze się kojarzył, wpadał w ucho, był optymistyczny. Słuchali go wszyscy.
Ten kawałek powstał w Tittenhurst Park, w domu Ringo Starra [a wcześniej Johna Lennona] - opowiadał Tipton w tym samym dokumencie. Rob poszedł na górę spać. My graliśmy jakieś riffy. Ciągle go budziliśmy. Wreszcie uznał, że nie ma wyboru i zabrał się do roboty. Napisał wtedy [tekst] "Living After Midnight". Ale nie skarżył się, że nie mógł przez nas spać, bo wszyscy lubiliśmy pracować w nocy. Halford przyznawał: Zawsze byłem nocnym Markiem. Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy, gdy gaśnie słońce i wschodzi księżyc. To najlepszy czas do pracy i zabawy.
Utwór zaczyna się nietypowo, od refrenu. Dziś wiele piosenek zaczyna się od refrenu, ale to był nasz pomysł, żeby zmienić kolejność - twierdzi wokalista.
Utwór zajmuje dopiero 8. miejsce na liście najczęściej wykonywanych utworów przez zespół.


7. "Breaking the Law" (z albumu "British Steel", 1980)

To nasz hymn - mówił Halford w "Klasycznych Albumach Rocka". Nadal robi wrażenie. Fajnie się to gra, zwłaszcza gdy policjanci kołyszą się do rytmu. Bezrobocie - o to chodzi w tym kawałku. O frustrację związaną ze zmianą środowiska. Gdy kończysz szkołę i widzisz, że obiecano ci tyle rzeczy, a nic się nie spełniło. Albo tyrasz jak wół i nie możesz się przebić, więc jesteś wściekły. Łamiesz prawo.
Kawałek, który brzmi naprawdę ciężko, ale ma popowy rytm - opisywał utwór producent Tom Allom w tym samym dokumencie. Wiedzieliśmy, że to idealny utwór na singiel. Nagraliśmy heavy metalowy przebój. Podobnie jak "Living After Midnight", "Breaking the Law" doszedł do 12. miejsca na UK Singles Chart. Żaden późniejszy singiel grupy nie doszedł tak wysoko na tej liście.
W utworze pojawia się dużo smaczków, w postaci efektów dźwiękowych. Słychać tłuczoną flaszkę po piwie, policyjne syreny - mówił Halford. To historia opowiedziana dźwiękiem. Moje teksty zawsze przypominają krótki film, do którego nagrywamy wieloplanową ścieżkę dźwiękową. Butelki i policyjne syreny wzmacniają treść przekazu. Zespół sam stworzył wszystkie efekty. Zrekonstruowaliśmy wszystkie dźwięki - przyznawał Downing. Syreny policyjnych radiowozów wygrywałem na gitarze, podciągając struny, bo nie mieliśmy efektów dźwiękowych, które by pasowały do tego kawałka. Taka praca to zabawa - tłukliśmy butelki po mleku.
"Breaking the Law" jest drugim najczęściej wykonywanym na żywo utworem przez grupę.


8. "You've Got Another Thing Comin'" (z albumu "Screaming for Vengeance", 1982)

Jedyny utwór Judas Priest, który został odnotowany na amerykańskiej liście najlepiej sprzedających się singli (67. miejsce), a także największy przebój grupy na tamtejszej liście Mainstream Rock Tracks (4. miejsce). W Wielkiej Brytanii utwór nie powtórzył sukcesu singli z "British Steel" (doszedł do 66. miejsca).
Sami muzycy początkowo nie docenili potencjału utworu i traktowali go jako odrzut. Do czasu, kiedy okazało się, że album "Screaming for Vengeance" jest trochę za krótki i trzeba coś jeszcze na nim umieścić. Potrzebowaliśmy jakiegoś trzy-, czterominutowego wypełniacza - wyjaśniał Ian Hill.
Tekst utworu jest równie banalny, co jego wyjaśnienie przez Roba Halforda: Jeśli czegoś chcesz, musisz na to zapracować, bo jeśli będziesz siedział bezczynnie, niczego nie dostaniesz.
Pod względem muzycznym, "You've Got Another Thing Comin'" ociera się o plagiat "Can't Live Without You" grupy Scorpions. Co ciekawe, kiedy zespół wydał składankę "The Chosen Few" (2011), na którą wyboru utworów dokonali muzycy innych zespołów, wokalista Scorpions, Klaus Meine, wybrał właśnie "You've Got Another Thing Comin'".
Utwór wszedł na stałe do koncertowego repertuaru grupy.


9. "The Hellion"/"Electric Eye" (z albumu "Screaming for Vengeance", 1982)

"The Hellion" to 40-sekundowe intro albumu, oparte na gitarowym duecie Downinga i Tiptona, które płynnie przechodzi w "Electric Eye" - typowo judasowy, rozpędzony kawałek. "The Hellion" i "Electric Eye" oryginalnie nie miały tworzyć całości - wyjaśniał K.K. Downing. Chcieliśmy rozbudować "The Hellion", aby była piosenką samą w sobie, bo jeśli przyjrzeć się tym dwóm utworom, słychać pomiędzy nimi kontrast. Później postanowiliśmy jednak skleić ją w całość z "Electric Eye".
"The Hellion" i "Electric Eye" stały się obowiązkowymi punktami koncertów grupy - pierwszy z nich nigdy jednak nie został wykonany przez muzyków, zawsze gra z playbacku.
Również na singlu "Electric Eye" jest poprzedzony przez "The Hellion" (płytka doszła do 38. miejsca na amerykańskim Mainstream Rock Tracks).


10. "Freewheel Burning" (z albumu "Defenders of the Faith", 1984)

Kolejny szybki kawałek! - opisywał go Glenn Tipton. Przyczyniliśmy się do powstania takiej muzyki i myślę, że takie utwory stały się naszym znakiem firmowym. Tworzenie ich było dla Priest czymś naturalnym. Pierwotny tytuł utworu brzmiał "Fast and Furious", ze względu na jego speed metalowe tempo, jak wyjaśniał Halford.
Utwór został wydany na singlu i doszedł do 42. miejsca na UK Singles Chart. Na żywo był wykonywany w latach 1983-86 i 2009.


11. "Turbo Lover" (z albumu "Turbo", 1986)

Po nagraniu kilku stricte heavy metalowych płyt, w połowie lat 80. muzycy postanowili odświeżyć swoje brzmienie - poprzez dodanie do niego syntezatorów gitarowych. Jak bardzo zmieniła się przez to muzyka zespołu, pokazywał już pierwszy singiel promujący album "Turbo", "Turbo Lover".
To świetny utwór do słuchania podczas jazdy - mówił Halford. Wokalista wyjaśniał także, że tytuł odnosi się do tzw. doładowania Twin Turbo, czyli systemu system dwóch działających równolegle turbosprężarek w silniku samochodu. Było to wtedy bardzo popularne - wyjaśniał Hill. Ken i Glenn kupili sobie Porsche Turbo. Ja kupiłem nawet odkurzacz, ponieważ było na nim słowo "turbo"!
"Turbo Lover", pomimo swojego ewidentnie komercyjnego charakteru, nie stał się przebojem. W Wielkiej Brytanii i Stanach singiel przeszedł niezauważony. Został odnotowany jedynie w Kanadzie, na niskiej, 50. pozycji.
Utwór był wykonywany na większości tras w latach 1986-2012.


12. "Blood Red Skies" (z albumu "Ram It Down", 1988)

"Victims of Changes", wersja 1988 - twierdził Glenn Tipton. Rob Halford natomiast wyjaśniał: "Blood Red Skies" to wyjątkowy utwór. Łączy w sobie ciemne i jasne cechy heavy metalu, zupełnie jak "Victims of Changes". Zaczyna się nieco dziwnie, z atmosferyczne brzmiącymi bębnami [z automatu perkusyjnego]. Opowiada historię o robotach z pneumatycznymi palcami i promieniami laserowymi. To metalowe fantasy, w którym Priest jest najlepszy.
Kompozycja należy do najpopularniejszych utworów zespołu, chociaż nigdy nie została wydana na singlu i nie była wykonywana na żywo aż do pożegnanej trasy Epitaph Tour (2011/12).


13. "Painkiller" (z albumu "Painkiller", 1990)

Najbardziej agresywny utwór w dorobku grupy, z Halfordem śpiewającym ostrzej i wyżej niż w jakimkolwiek innym kawałku, oraz z niesamowicie intensywną grą nowego perkusisty, Scotta Travisa. [To] typowy utwór metalowy, o fantastycznym stworzeniu, które uosabia metal: zło, energia i zniszczenie - mówił wokalista. Zawsze lubiłem szybkie utwory - przyznawał Tipton. Nagrywaliśmy w różnych metalowych stylach, ale przede wszystkim jesteśmy znani z takich kawałków, jak "Painkiller".
Utwór był pierwszym singlem promującym album (74. miejsce na UK Singles Chart). Został także nominowany do nagrody Grammy w kategorii "Best Metal Performance", ale przegrał na rzecz Metalliki i ich przeróbki "Stone Cold Crazy" z repertuaru Queen.
"Painkiller" był regularnie wykonywany na żywo w latach 1990-2012.


14. "A Touch of Evil" (z albumu "Painkiller", 1990)

Jedna z najlepszych power ballad, jakie stworzyliśmy - twierdził Halford. To utwór o miłości. Mamy takich wiele, chociaż nigdy nie pada w nich słowo "miłość". Na pierwszy rzut oka, tekst opowiada raczej o takich rzeczach, jak opętanie czy czarna magia.
Główny riff utworu wymyślił producent albumu, Chris Tsangarides. Reszta utworu została napisana przez Halforda, Tiptona i Downinga. "A Touch of Evil" to jedyny utwór z tego albumu, w którym pojawiają się syntezatory. Zagrał na nich Don Airey, obecny klawiszowiec Deep Purple, wcześniej występujący m.in. z Rainbow, Ozzym Osbournem i Garym Moorem.
Utwór został wydany na singlu i odniósł całkiem spory sukces (58. miejsce na UK Singles Chart, 29. na Mainstream Rock Tracks). Na żywo był wykonywany w latach 1990-2005.


15. "Judas Rising" (z albumu "Angel of Retribution", 2005)

Znaczenie tytułu jest oczywiste - po kilkunastu latach przerwy, do zespołu powrócił jego najbardziej rozpoznawalny wokalista, Rob Halford. Tak naprawdę nie jest to żadna deklaracja - twierdził jednak Halford. Dodawał, że tekst dotyczy anioła, który pojawia się na okładce albumu. Zgodnie ze słowami muzyków z różnych wywiadów, jest to ten sam anioł, który pojawił się na okładce albumu "Sad Wings of Destiny". [Tam] był bardzo przygnębiony, w smutnym otoczeniu, a teraz powraca w pełnym majestacie i chwale, pełny optymizmu i energii - mówił Halford.
"Judas Rising" był wykonywany na trasach z lat 2005/06 i 2011/12.


3 komentarze:

  1. Myślę, że można by dobić do 20 utworów, ale nie jest źle. Ta 15-stka daje dobry obraz zespołu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym dorzucił jeszcze coś z debiutu, coś z Killing Machine, i coś z płyt na których śpiewał Owens.

    OdpowiedzUsuń
  3. Steeler z British Steel to dla mnie kwintesencja Judasa. Zadziorny, niepokorny.. Kozacki numer.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.