13 czerwca 2014

[Recenzja] Bad Company - "Burnin' Sky" (1977)



Podobno nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. "Burnin' Sky" pokazuje, że jednak można. Grupa popełnia tu ten sam błąd, co na "Straight Shooter" - znów chce trafić swoją muzyką głównie do mało wymagających słuchaczy radia. Do mnie trafiły tu tylko trzy utwory: naprawdę fajny, bardzo chwytliwy - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - kawałek tytułowy; bluesowy "Leaving You", przywołujący trochę klimat Free; oraz najostrzejszy w zestawie, ale dość przebojowy, "Too Bad". Reszta longplaya niestety nie jest już tak udana. Kawałki dzielą się na banalne, pseudo-hard rockowe piosenki ("Everything I Need", "Heartbeat", "Man Needs Woman"), dziwne eksperymenty (miniatura "Knapsack", będąca parodią niemieckiej piosenki "The Happy Wanderer", oraz rozwleczony, monotonny "Master of Ceremony"), a także nudne, mdłe ballady (np. "Morning Sun", "Like Water"). Częste wydawanie nowych albumów zdecydowanie nie wychodziło Bad Company na korzyść.

Ocena: 4/10



Bad Company - "Burnin' Sky" (1977)

1. Burnin' Sky; 2. Morning Sun; 3. Leaving You; 4. Like Water; 5. Knapsack; 6. Everything I Need; 7. Heartbeat; 8. Peace of Mind; 9. Passing Time; 10. Too Bad; 11. Man Needs Woman; 12. Master of Ceremony

Skład: Paul Rodgers - wokal, gitara, pianino, akordeon; Mick Ralphs - gitara, instr. klawiszowe; Boz Burrell - bass; Simon Kirke - perkusja
Gościnnie: Mel Collins - saksofon (2,11,12); Tim Hinkley - instr. klawiszowe
Producent: Bad Company


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.