24 maja 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Porcupine Tree

Nie wiadomo czy Porcupine Tree wróci kiedykolwiek do studia. Od 2010 roku działalność zespołu jest zawieszona, a jej lider, Steven Wilson, poświęca całą energię niezliczonej ilości innych projektów, w tym karierze solowej. Jego najnowszy album, zeszłoroczny "The Raven That Refused to Sing", momentami zbliżał się do twórczości Porcupine Tree (zwłaszcza utwór "Drive Home"), co również nie wróży dobrze, jeśli chodzi o przyszłość grupy. Póki co, pozostaje zatem słuchanie dotychczas wydanych albumów. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z twórczością zespołu, poniższa lista może być wskazówką od czego warto zacząć poznawanie. Należy jednak pamiętać, że Porcupine Tree to grupa skupiająca się przede wszystkim na całych albumach i nie da się jej w pełni poznać na podstawie wyrwanych z kontekstu utworów.

Porcupine Tree: Richard Barbieri, Steven Wilson, Gavin Harrison i Colin Edwin.

1. "The Sky Moves Sideways" (z albumu "The Sky Moves Sideways", 1995)

Utwór z przejściowego okresu działalności Porcupine Tree, kiedy przestawał to być solowy projekt Stevena Wilsona, a prawdziwy zespół. Nietrudno się domyślić, że problematyczna była kwestia wykonywania na żywo muzyki, którą nagrałem sam - wyjaśniał Wilson. Ale sądzę też, że podświadomie czułem, że jako solista wykorzystałem już wszystkie możliwości. Tak naprawdę wcale nie lubię automatów perkusyjnych. Na trzecim albumie sygnowanym nazwą Porcupine Tree, "The Sky Moves Sideways", tylko dwa utwory ("The Moon Touches Your Shoulder" i "Dislocated Day") zostały nagrane przez samego Stevena, w pozostałych, w tym tytułowym, towarzyszą nowi muzycy w składzie - klawiszowiec Richard Barbieri, basista Colin Edwin i perkusista Chris Maitland, a także flecista Theo Travis.
Album, ze względu na swoją strukturę, często porównywany jest do "Wish You Were Here", a tytułowe nagranie, podzielone na dwie części, do utworu "Shine on You Crazy Diamonds". Zbliżyliśmy się stylistycznie do innego zespołu - przyznawał Wilson.
Trwający osiemnaście i pół minuty "The Sky Moves Sideways (Phase 1)", umieszczony na początku albumu, składa się z czterech części, na niektórych wydaniach wyróżnionych jako osobne utwory: "The Colour of Air", "I Find That I'm Not There", "Wire the Drum" i "Spiral Circus". Zamykający album, niespełna 17-minutowy "The Sky Moves Sideways (Phase 2)" składa się natomiast z dwóch części: "Is...Not" i "Off the Map". Reedycja albumu z 2004 roku zawiera dodatkowy dysk, na którym znalazła się pełna wersja utworu, trwająca prawie 35 minuty.
"The Sky Moves Sideways (Phase 1)" był grany na żywo w latach 1995-2010, a "Phase 2" w latach 1994-97.


2. "Piano Lessons" (z albumu "Stupid Dream", 1999)

"Piano Lessons" opowiada o moich marzeniach ze szkolnych czasów - wyjaśniał Wilson. O tym, jak bardzo chciałem zostać muzykiem. Każdy dzieciak nosi w sobie jakieś marzenie. Ktoś chce być astronautą i polecieć na księżyc. Ktoś inny pragnie zostać wielkim i słynnym pisarzem. A mnie interesowała tylko muzyka. Chciałem grać. Nagrywać płyty. Zdobyć popularność. Teraz, z perspektywy czasu, widzę, że w moich marzeniach o tym zawodzie było rzeczywiście coś głupiego. Coś bardzo naiwnego. Nie tylko dlatego, że tak trudno je zrealizować. I że tak wiele to kosztuje. Także dlatego, że bycie muzykiem często ma się nijak do tego, jak widzimy to w marzeniach. W rzeczywistości nieraz zamiast twórcą musisz być bardziej biznesmenem. Musisz myśleć nie o komponowaniu, ale o tym, jak się sprzedać. Jak sprzedać swój wizerunek. I swoją muzykę.
To w tekście tego utworu znalazły się słowa "stupid dream", które dały tytuł całemu albumowi.
Pod względem muzycznym utwór prezentuje zupełnie inne oblicze zespołu - bardziej przystępne, wręcz radiowe. "Piano Lessons" był zresztą pierwszym singlem Porcupine Tree, który został odnotowany na UK Singles Chart (164. miejsce). Na żywo utwór był wykonywany tylko na trasach z 1999 roku.


3. "Four Chords That Made a Million" (z albumu "Lightbulb Sun", 2000)

Utwór, który w warstwie tekstowej pokazuje stosunek Wilsona do współczesnej muzyki popularnej. Ten utwór był pomyślany nie tyle jako atak, co krytyka pustki artystycznej i emocjonalnej charakterystycznej dla twórczości, która dominuje na rynku - tłumaczył. Czepiam się nawet nie tyle samej muzyki, co jej otoczki - czyli mediów, prasy muzycznej, zwłaszcza brytyjskiej. Media bardzo często podnoszą do rangi geniuszu przedsięwzięcia co najwyżej przeciętne. Wmawiają dzieciakom, że należy kupować tylko takie a takie płyty. Jeżeli nawet grasz naprawdę genialną muzykę, a nie istniejesz w mediach, nikt nie sięgnie po twoje dzieło. Jest wiele interesujących zespołów, wiele świetnych płyt zupełnie ignorowanych przez media z jakichś tam powodów. Można powiedzieć, że to nic nowego, ale mam wrażenie, że zjawisko, o którym mówię, ciągle się rozrasta, staje się coraz groźniejsze.
Do tekstu nawiązuje warstwa muzyczna utworu - wyjątkowo prosta, jak na Porcupine Tree. "Four Chords That Made a Million" to utwór nieco różniący się od tego, co robiliśmy dotychczas - przyznawał Wilson. Ma bardziej rockowe brzmienie. To jest swego rodzaju eksperyment, który ma pokazać, czy zyskamy sobie w ten sposób nowych fanów.
Paradoksalnie, utwór został wybrany na pierwszy singiel promujący album "Lightbulb Sun". To w sumie nie była do końca nasza decyzja - mówił Wilson. Takimi rzeczami zajmuje się wytwórnia i to ona wybrała ten kawałek na pierwszy singel. Dla mnie jest to niezły wybór, ale ja wybrałbym coś innego. Kawałek doszedł do 95. miejsca na brytyjskiej liście. Na żywo był grany sporadycznie w latach 1999-2001


4. "Shesmovedon" (z albumu "Lightbulb Sun", 2000)

Jeśli mam wybierać utwór na singiel, to zdecydowałbym się na "Shesmovedon" - mówił Wilson zanim jeszcze utwór został wydany na drugim singlu promującym album "Lightbulb Sun". Kompozycja doszła do 93. na UK Singles Chart, co było rekordem zespołu w jego ojczyźnie. Na małą płytę trafiła jednak skrócona wersja utworu. Albumowa wersja, z wieloma zmianami motywów i długimi gitarowymi solówkami Wilsona (być może najlepszymi w całej karierze), wydaje się jednak zbyt ambitna na singiel, pomimo niezaprzeczalnie chwytliwej melodii.
W 2004 roku utwór został nagrany ponownie, w trochę ostrzejszej wersji, z gościnnym udziałem Mikaela Åkerfeldta z Opeth, który śpiewał chórki. Nowa wersja znalazła się na amerykańskim wydaniu albumu "Deadwing".
"Shesmovedon" był regularnie grany na żywo w latach 2000-05. Czasem tytuł jest błędnie zapisywany jako "She's Moved On".


5. "Russia on Ice" (z albumu "Lightbulb Sun", 2000)

Bardzo mi się podoba "Russia on Ice" - mówił Wilson. Jest bardzo złożony i bardzo dużo rzeczy się w nim dzieje. To jest utwór, którego słuchając za każdym razem będzie się odkrywać coś nowego. Porcupine Tree ma tradycję pisania długich utworów i to jest nawiązanie do niej. Jednak według mnie jest to najlepszy z wszystkich długich utworów, jakie napisaliśmy. O tekście mówił natomiast: To jest jedna z tych rozwodowych piosenek. Dla mnie wyrażenie "Russia on ice" jest wspaniałą metafora opisującą punkt, w którym ludzie będący razem, zaczynają żyć całkowicie obok siebie, alienują się od siebie. Nie chciałem tego przedstawiać w żaden dosłowny sposób, ale właśnie za pomocą metafory. To wyrażenie najlepiej mi do tego pasowało.
W utworze pojawia się afrykański instrument guimbri. Colin [Edwin, basista] bardzo interesuje się muzyką etniczną, szczególnie muzyką afrykańską. Był w Afryce i przywiózł kilka ludowych instrumentów, których później użyliśmy na płycie - wyjaśniał Wilson.
Tytuł utworu miał początkowo być tytułem całego albumu, ale wytwórnia stwierdziła, że możemy mieć z tego powodu kłopoty w Ameryce - mówił Steven. Tłumaczono nam, że Amerykanie mogą to opacznie zrozumieć.
"Russia on Ice" był grany na żywo w latach 1999-2010, , a więc aż do ostatnich - przynajmniej jak dotąd - koncertów grupy.


6. "Trains" (z albumu "In Absentia", 2002)

W pobliżu domu, w którym się wychowywałem, była stacja kolejowa i dźwięki pociągów nawiedzają mnie do dziś. A kiedy słyszę pociąg, mój umysł przywołuje mnóstwo uczuć, smaków, wizji z tamtych czasów - wyjaśniał Wilson genezę tekstu "Trains". W tym samym wywiadzie mówił: Dzieciństwo mnie prześladuje. To nie był szczęśliwy czas w moim życiu.
"Trains" należy do tych bardziej piosenkowych utworów z dorobku Porcupine Tree. I najbardziej znanych, chociaż nie był wydany na singlu. Grupa wykonywała go natomiast regularnie podczas koncertów - według strony setlist.fm, był to trzeci najczęściej wykonywany przez grupę utwór (po "Blackest Eyes" i "Even Less"). Był wykonywany w latach 2003-2010.


7. "Lazarus" (z albumu "Deadwing", 2005)

Najczęściej grany utwór Porcupine Tree w polskich rozgłośniach radiowych. Zresztą "Lazarus" na singlu ukazał się tylko w Polsce i w Niemczech (gdzie doszedł do 91. miejsca notowania małych płyt). Steven Wilson szybko jednak zaczął żałować nagrania tak przebojowego kawałka. Z przebojowością jest taki kłopot, że może odwracać twoją uwagę od właściwej treści utworu - mówił w 2007 roku. Taki był problem z albumem "Deadwing". Lubię go, ale moim zdaniem kilka utworów go psuje - i chodzi mi o te najłatwiej wpadające w ucho. Bez nich "Deadwing" mógłby być dużo lepszy.
Mimo to, utwór był regularnie grany w latach 2005-2010. Za chórki w wersji studyjnej odpowiada Mikael Åkerfeldt z Opeth.


8. "Arriving Somewhere But Not Here" (z albumu "Deadwing", 2005)

Jak mówi Steven Wilson, jest to utwór centralny, najdłuższy, umieszczony dokładnie w środku zestawu, najbardziej ambitny. Początkowo miał zresztą dać tytuł całemu longplayowi, ale zwyciężył krótszy, nie tak trudny do zapamiętania - tłumaczył Wilson. Ostatecznie zespół zdecydował jednak wykorzystać go przy okazji debiutanckiego DVD, chociaż w skróconej formie - "Arriving Somewhere..." (2006). Słowa "arriving somewhere" doskonale pasują do sytuacji, kiedy jesteś w trasie - każdego dnia przybywasz w jakieś miejsce, a dowcip polega na tym, że budząc się w autobusie najczęściej nie wiesz, gdzie akurat się znajdujesz i musisz pytać się kierowcy - wyjaśniał Wilson.
To jednak nie ta sytuacja była inspiracją tekstu utworu. Gdy zaczynałem pracę nad albumem, oparłem go na scenariuszu filmowym, który pisałem z moim przyjacielem - mówił Steven. Tytuł "Przybywając gdzieś, ale nie tu" wiąże się z bohaterem tego filmu - to ktoś, kto w pewnym sensie oszukuje los, w konsekwencji odnajduje się w miejscu, którego nie miał w planach, którego nie przewidział, w którym nie powinien się znaleźć.
"Arriving Somewhere But Not Here" jest kolejnym utworem Porcupine Tree, w którym gościnnie wystąpił Mikael Åkerfeldt - tym razem jednak nie jako wokalista, a gitarzysta (zagrał drugą solówkę). Kompozycja była regularnie grana na żywo w latach 2005-06, a także sporadycznie w 2010 roku na trasie The Incident Tour.


9. "Fear of a Blank Planet" (z albumu "Fear of a Blank Planet", 2007)

Tytuł jest trawestacją tytułu albumu "Fear of a Black Planet" Public Enemy z 1990 roku. Ciągle jest to dla mnie bardzo ważny album i spodobał mi się pomysł oddania hołdu tej grupie - przyznawał Wilson. A o czym opowiada w tekście? W XXI wieku problemem jest nadmiar informacji, w szczególności tych skierowanych do najmłodszych. Poddajemy dzieci nieustannemu szumowi informacyjnemu i obawiam się, że wychowujemy generację pustych ludzi. To oczywiście wspaniale, że mamy te wszystkie zdobycze techniki, ale zdecydowanie za dużo tam danych kompletnie bezwartościowych, a rzeczy istotne giną w przekazie. Druga sprawa to powszechna dostępność wszystkiego. Kiedyś zdobycie płyty mniej znanego zespołu, który cię zainteresował, było prawdziwym wyzwaniem. A kiedy już ją kupiłeś, często za ciężkie pieniądze, słuchałeś jej tak długo, aż ją zrozumiałeś i pokochałeś. Teraz po kilku kliknięciach dzieciaki mogą mieć dyskografię dowolnej grupy - i nigdy się z nią nie zapoznają, bo przesłuchawszy po trzydzieści sekund kilku utworów nudzą się.
Skrócona wersja "Fear of a Blank Planet" została wydana na promocyjnym singlu. Utwór był grany na żywo w latach 2006-08.


10. "Time Flies" (z albumu "The Incident", 2009)

I was born in '67 / The year of "Sgt. Pepper" / And "Are You Experienced?" - tym autobiograficznym wyznaniem rozpoczyna się najdłuższy utwór z albumu "The Incident", pod względem muzycznym brzmiący jak skrzyżowanie floydowych "Animals" i "Sheep". Tekst dotyczy natomiast wrażenia, że czas zdaje się przyśpieszać, gdy człowiek dorasta. Gdy stajesz się starszy, zmienia się twoja percepcja czasu - mówił Wilson. Kiedy jesteś mały, nie czujesz presji, żeby coś osiągnąć w danym momencie. Potem ta presja zaczyna wywierać na ciebie ciśnienie. Musisz coś osiągnąć w swoim zawodzie, w życiu osobistym. Czas zdaje się przyśpieszać. Gdy jesteś dzieckiem, lata zdają się trwać wiecznie. Potem mijają jak chwila.
"Time Flies", w wersji skróconej o połowę, został wydany na promocyjnym singlu. Utwór był grany na większości koncertów The Incident Tour (2009-10).


POSTSCRIPTUM

Ze względu na przystępność tekstu, ograniczyłem liczbę utworów do dziesięciu. Tym samym zabrakło miejsca dla tak wspaniałych kompozycji, jak np. "Waiting", "Even Less", "Hatesong", "Buying New Soul", "Sentimental", czy "przebojów" w rodzaju "Stars Die", "Stranger by the Minute" czy "Shallow". Spokojnie można by ułożyć jeszcze drugą, a nawet i trzecią dziesiątkę - ale przecież założeniem cyklu nie jest wymienienie wszystkich wartościowych utworów danego wykonawcy, a tych kompozycji, o których twórcy mają coś ciekawego do powiedzenia (choć zdarzają się wyjątki).

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.