8 marca 2014

[Recenzja] David Coverdale - "White Snake" (1977)



W 1973 roku David Coverdale zajął miejsce Iana Gillana w Deep Purple. Dla 22-letniego, bardzo utalentowanego i obdarzonego ciekawą barwą głosu, ale występującego w amatorskich zespołach, wokalisty był to idealny start profesjonalnej kariery. W sumie śpiewał na trzech albumach Purpli, z których największym sukcesem okazał się pierwszy, "Burn" (1974). Po rozpadzie grupy postanowił rozpocząć solową karierę. Produkcji jego debiutanckiego longplaya podjął się inny były członek Deep Purple, Roger Glover (który jednak nie grał w grupie w tym samym czasie co Coverdale). Glover wystąpił tutaj także w roli basisty i klawiszowca. Wśród muzyków biorących udział w nagraniach znalazł się także gitarzysta Micky Moody, który przez kilka kolejnych lat był stałym współpracownikiem Coverdale'a.

Album "White Snake" ukazuje skłonność wokalisty do tworzenia przyjaznych radiu, momentami wręcz popowych piosenek. Do takich kompozycji należą "Lady", "Goldies Place", "Sunny Days" i "Celebration". Istotną rolę odgrywają w nich instrumenty klawiszowe, saksofon, a nawet kobiece chórki; gitary są tylko dodatkiem. Jeszcze bardziej przesłodzone są ballady. "Hole in the Sky" od biedy jeszcze ujdzie, ale "Peace Lovin' Man" to już totalna porażka. Coverdale strasznie marnuje swoje zdolności na tak banalną twórczość. Na szczęście, są tu też ciekawsze fragmenty. Wokalista świetnie sprawdza się w mocniejszych kawałkach, jak "Whitesnake" i "Time on My Side". Pierwszy z nich spokojnie mógłby znaleźć się w repertuarze Deep Purple. Najwspanialszym momentem całości jest jednak "Blindman". Świetnie rozwijająca się kompozycja, przypominająca o fascynacji Coverdale'a bluesem. Do takiej właśnie muzyki jego głos pasuje najlepiej. A fantastycznej partii wokalnej towarzyszą tu równie udane, długie partie solowe Moody'ego. Nie jest to może poziom purplowego "Mistreated"... ale też naprawdę niewiele niższy.

"White Snake" to właściwie jeden z niezliczonych albumów udowadniających, że nie wystarczy być członkiem uznanego zespołu, by stworzyć coś interesującego na własny rachunek. Album ma jednak przebłyski, które nie pozwalają całkowicie skreślić solowej twórczości Coverdale'a.

Ocena: 5/10



David Coverdale - "White Snake" (1977)

1. Lady; 2. Blindman; 3. Goldies Place; 4. Whitesnake; 5. Time on My Side; 6. Peace Lovin' Man; 7. Sunny Days; 8. Hole in the Sky; 9. Celebration

Skład: David Coverdale - wokal, pianino; Micky Moody - gitara; Roger Glover - bass i instr. klawiszowe; De Lisle Harper - bass; Simon Phillips - perkusja; Tim Hinkley - organy; Ron Aspery - saksofon i flet
Producent: Roger Glover


1 komentarz:

  1. Pod tym, że David częściowo się marnował podpisuję się obiema rękami. Doskonały głos, szkoda że często zajmował się, że tak to ujmę, mało poważnymi rzeczami :P

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.