8 lutego 2014

[Recenzja] Paul McCartney - "McCartney" (1970)



Po pełnych rozmachu albumach "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" i "The Beatles", Paul McCartney uważał, że kolejny longplay Beatlesów powinien być prostszy, bliższy korzeni grupy. Projekt, początkowo nazwany "Get Back", został jednak na jakiś czas porzucony, gdyż sesje nagraniowe nie dawały zadowalających efektów. Zespół rozpoczął pracę nad innym materiałem, czego efektem był album "Abbey Road". Jego wydanie, we wrześniu 1969 roku, zbiegło się z odejściem Johna Lennona (które jednak nie zostało podane do publicznej wiadomości). W styczniu zespół, w trzyosobowym składzie, wrócił do studia, aby dokończyć album "Get Back", przemianowany na "Let It Be". Ówczesny menadżer grupy, Allen Klein, wynajął producenta Phila Spectora, którego rola polegała głównie na wzbogaceniu utworów o przesadnie rozbudowane aranżacje, z wykorzystaniem orkiestry, co całkowicie zrujnowało wizję McCartneya. Jedynym Betalesem, z którym Klein skontaktował się w sprawie zatrudnienia Spectora, był... Lennon.

Nic zatem dziwnego, że Paul McCartney postanowił wydać album solowy, na którym w końcu zrealizuje swój pomysł. Przebył jednak długą i krętą drogę, zanim to zrobił. W związku z nieuchronnym rozpadem grupy, muzyk popadł w depresję. W końcu jednak, dzięki pomocy swojej żony, Lindy, wziął się do pracy. Problemy w tym miejscu bynajmniej się nie skończyły. Premiera albumu "McCartney" została zaplanowana na kwiecień - kilka tygodni przed premierą "Let It Be". Allen Klein, ale też pozostali członkowie The Beatles, próbowali przekonać McCartneya do przesunięcia daty wydania na późniejszy termin. Muzyk się nie ugiął, za to łatwiej podjął inną decyzję. Do recenzenckich kopii longplaya, przekazanych dziennikarzom 10 kwietnia 1970 roku (tydzień przed oficjalną premierą), Paul dołączył list napisany w formie wywiadu z samym sobą, w którym ogłosił swoje odejście z The Beatles. Był to ostateczny koniec grupy.

Tyle historii, przejdźmy do albumu. "McCartney" to płyta bardzo surowa, wręcz ascetyczna. Właściwie mamy do czynienia z demówką, nagraną przez samego Paula, grającego na wszystkich instrumentach (tylko wokalnie wsparła go Linda), w warunkach domowych, na czterośladowym magnetofonie. Wiele utworów powstawało na bieżąco, podczas rejestrowania ich. Nie powinno więc dziwić, że część z nich brzmi jak niedokończone szkice - czego najlepszym przykładem otwierający album "The Lovely Linda", którego czas trwania nie przekracza minuty. Kolejne kompozycje cechuje podobna prostota. Czasem zdarza się, że kompozycji brakuje choćby namiastki melodii (instrumentalny "Valentine Day", eksperymentalny "Kreen-Akrore").

Za pierwszy utwór z prawdziwego zdarzenia można uznać "Every Night" - uroczą kompozycję, będącą dalekim echem wspaniałych piosenek pisanych przez McCartneya dla The Beatles. A propos, na albumie znalazły się dwie kompozycje, które miały stać się utworami Beatlesów: "Junk" i "Teddy Boy". Oba powstały podczas słynnego pobytu grupy w Indiach i były nagrywane przez zespół podczas sesji do "Białego albumu" i "Get Back". Oba wypadają jednak dość blado, więc nie dziwi ich odrzucenie. Do ciekawszych momentów longplaya zaliczyć można za to instrumentalny blues "Momma Miss America" oraz instrumentalna wersja "Junk" - "Singalong Junk", wypadająca znacznie ciekawiej od wersji ze śpiewem. Prawdziwą perłą jest jednak kompozycja "Maybe I'm Amazed" - jedyna z dopracowaną aranżacją i naprawdę wyrazistą melodią. To jeden z największych solowych przebojów McCartneya. Na singlu został jednak wydany dopiero w 1977 roku, w koncertowej wersji z albumu "Wings over America".

Mimo kilku fajnych fragmentów, "McCartney" to bardzo rozczarowujący debiut. Po autorze takich kompozycji, jak np. "All My Loving", "Yesterday", "Yellow Submarine", "Hey Jude" czy "Let It Be", można by oczekiwać znacznie więcej.

Ocena: 5/10



Paul McCartney - "McCartney" (1970)

1. The Lovely Linda; 2. That Would Be Something; 3. Valentine Day; 4. Every Night; 5. Hot as Sun/Glasses; 6. Junk; 7. Man We Was Lonely; 8. Oo You; 9. Momma Miss America; 10. Teddy Boy; 11. Singalong Junk; 12. Maybe I'm Amazed; 13. Kreen-Akrore

Skład: Paul McCartney - wokal, gitara, bass, perkusja i instr. klawiszowe; Linda McCartney - dodatkowy wokal
Producent: Paul McCartney


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.