2 stycznia 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Slayera

Jeden z najważniejszych przedstawicieli thrash metalu, wraz z Metalliką, Megadeth i Anthrax zaliczany do tzw. Wielkiej Czwórki Thrashu. Ostatnie lata nie były zbyt łaskawe dla tej grupy. W 2011 roku gitarzysta Jeff Hanneman, autor lub współautor większości utworów zespołu, zachorował na martwicze zapalenie powięzi, które dwa lata później doprowadziły do jego śmierci. Natomiast na początku 2013 roku ze składu wyrzucony został Dave Lombardo - oryginalny perkusista Slayera, który w przeszłości już dwukrotnie odchodził z zespołu. Mimo tego, pozostali muzycy - wokalista /basista Tom Araya i gitarzysta Kerry King - planują wydanie nowego albumu. Wspomagać ich będzie perkusista Paul Bostaph (grający już w grupie w latach 1992-2002), oraz - prawdopodobnie - gitarzysta Gary Holt z Exodus. Kiedy longplay się ukaże - nie wiadomo. Póki co przyjrzyjmy się więc najważniejszym utworom z dotychczasowego dorobku grupy.

Slayer w latach 80.: Tom Araya, Jeff Hanneman, Dave Lombardo i Kerry King.

1. "Angel of Death" (z albumu "Reign in Blood", 1986)

Jeden z najbardziej znanych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych, utworów zespołu. Jego autorem jest Jeff Hanneman. Tekst opowiada o nazistowskim lekarzu, Josefie Mengele, nazywanym Aniołem Śmierci, który podczas II wojny światowej dokonywał eksperymentów na więźniach obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Grupa od razu została posądzona o propagowanie nazizmu, jednak w rzeczywistości tekst jest tylko historią wojennego zbrodniarza. Czy jeżeli oglądasz film dokumentalny o doktorze Mengele, to oskarżasz reżysera o nazizm? - pytał Hanneman. Czy powinniśmy śpiewać: "Och, jaki on był bardzo, bardzo zły", by nikt nie miał wątpliwości? Byliśmy w trasie, kupiłem książkę o nim, uświadomiłem sobie, jaki był z niego chory s******** i napisałem o tym tekst. Wszelkie oskarżenia stały się jeszcze bardziej bezpodstawne dwa lata później, kiedy zespół nagrał utwór "Behind the Crooked Cross", wprost krytykujący ustrój nazistowski.
"Angel of Death" jest regularnie wykonywany przez zespół na żywo, niemal na każdym występie.


2. "Raining Blood" (z albumu "Reign in Blood", 1986)

Według portalu setlist.fm, jest to najczęściej wykonywany przez grupę utwór na żywo. Jego zalążkiem był riff, stworzony przez Jeffa Hannemana. Kiedy go stworzyłem, pomyślałem, że jest bardzo dobry - mówił Jeff. Od razu chwyciłem za dyktafon i nagrałem go, aby o nim nie zapomnieć. Nie miałem pojęcia, że fani tak na niego zareagują. Do dziś szaleją, kiedy go gramy. Nie wszyscy członkowie zespołu byli jednak od razu do niego przekonani. Kerry był wyjątkiem, któremu riff nie podszedł do gustu - mówił Hanneman. Oczywiście teraz go kocha.
Według Toma Arayi, "Raining Blood" opowiada o seryjnym zabójcy, wieszającym trupy swych ofiar na suficie. Tekst został napisany w studiu, nie był zbyt głęboki. Zupełnie inaczej wyjaśniał znaczenie tekstu Hanneman, który napisał go wraz z Kerrym Kingiem: To o osobie wyrzuconej z nieba do czyśćca. Z zemsty chce ona więc to niebo rozpieprzyć.
"Raining Blood" to jedyny - obok "Angel of Death" - utwór z albumu "Reign in Blood", którego czas trwania przekracza cztery minuty. Wydłużają go jednak odgłosy deszczu i burzy.
Utwór był notowany na UK Singles Chart (doszedł do 64. miejsca), nie można jednak dotrzeć do żadnych informacji na temat wydania "Raining Blood" na singlu.


3. "Postmortem" (z albumu "Reign in Blood", 1986)

Trzeci najdłuższy utwór z albumu "Reign in Blood", trwający trzy i pół minuty (wszystkie pozostałe trwają poniżej trzech minut). Na tle innych kawałków z albumu wyróżnia się budową - jego pierwsza połowa jest utrzymana w nieco wolniejszym tempie, a dopiero w drugiej muzycy przyśpieszają.
Tekst utworu - podobnie jak muzyka autorstwa Hannemana - opowiada o osobie, dla której śmierć jest ucieczką od znienawidzonego życia. 
"Postmortem" jest regularnie wykonywany na koncertach grupy. W Niemczech został wydany na singlu, zawierającym także remiks "Criminally Insane", oraz nową, szybszą wersję "Aggressive Perfector" (oryginalna ukazała się w 1983 roku na kompilacji "Metal Massacre III" - był to fonograficzny debiut grupy). Oba te utwory zostały później wydane na osobnej małej płytce, dostępnej w Stanach.


4. "South of Heaven" (z albumu "South of Heaven", 1988)

Wiedzieliśmy, że nie mogliśmy grać szybciej niż na "Reign in Blood", więc musieliśmy zwolnić - mówił Hanneman, o przyczynie zmianie jaka nastąpiła na czwartym albumie grupy, "South of Heaven", którą najlepiej obrazuje utwór tytułowy. Gitarzysta w innym wywiadzie jednak tłumaczył: Zmieniamy się, to naturalne, jednak nie są to zmiany drastyczne. Gitary brzmią bardziej klarownie, Tom śpiewa zamiast krzyczeć, jest więcej melodii, ale nie przekraczamy naszej ostrej granicy.
Jak większość utworów Slayera, "South of Heaven" został skomponowany przez Hannemana. Tekst natomiast napisał Araya, do tamtej pory sporadycznie biorący udział w tworzeniu utworu (był współautorem dwóch tekstów na drugim albumie zespołu, "Hell Awaits"). Zgodnie z jego słowami, Araya w "South of Heaven" przedstawił swój obraz piekła na Ziemi.
Utwór stał się stałym punktem koncertów zespołu. W Stanach i Hiszpanii został wydany na promocyjnym singlu.


5. "Mandatory Suicide" (z albumu "South of Heaven", 1988)

Kolejny utwór grupy, który wywołał spore kontrowersje - ze względu na tytuł, oznaczający "obowiązkowe samobójstwo". Zespół został oskarżony o podżeganie do samobójstwa. W rzeczywistości, tekst napisany przez Arayę dotyczy żołnierzy wysyłanych na front. Inspiracją były antywojenne filmy, m.in. "Pluton". Mimo to, utwory grupy często były wskazywane jako inspiracja do popełniania samobójstw lub morderstw. Szczerze przyznam, że muzyka którą tworzymy wpływa na mnie bardzo... Lecz nie aż tak bardzo - mówił Araya. Tego nie rozumiem. Myślę, że coś jeszcze musi dziać się w umysłach tych ludzi, co ma na nich większy wpływ niż to czego słuchają czy co oglądają. Myślę, że bardziej chodzi tu o podejście w stylu "ja tego nie zrobiłem, nie obwiniajcie mnie o to". Ludzie posądzają innych o sprowokowanie do zrobienia czegoś, zwłaszcza w Ameryce. Jest zbyt dużo wytykania palcem. Nikt nie bierze odpowiedzialności za własne czyny.
"Mandatory Suicide" wszedł na stałe do koncertowego repertuaru grupy. Wydano go także na promocyjnym singlu, z okładką, będącą żartem z zarzutów wobec zespołu, która wywołała jeszcze więcej kontrowersji.


6. "War Ensemble" (z albumu "Seasons in the Abyss", 1990)

Powrót do szybszego, bardziej agresywnego grania. Tytuł oznacza mnóstwo ludzi zgromadzonych, by się nawzajem zabijać na wojnie - wyjaśniał Araya, który wraz z Hannemanem napisał tekst. Tytuł zasugerował Jeff - kontynuował wokalista. Poprosiłem go więc, by przyniósł mi książkę, która zainspirowała go do napisania muzyki, abym zrozumiał, o co mu chodziło. Utwór idealnie trafił w swój czas - premiera albumu "Seasons in the Abyss" miała miejsce niemal równolegle z wybuchem wojny w Zatoce Perskiej.
Utwór jest regularnie wykonywany na żywo. Był także wydany na promocyjnym singlu, który na stronie B zawierał cover "In-A-Gadda-Da-Vida" Iron Butterfly, nagrany kilka lat wcześniej na soundtrack do filmu "Mniej niż zero" ("Less Than Zero", 1987). Chociaż slayerowa wersja tego kawałka nie była nigdy wydana jako singiel, stała się najczęściej odtwarzanym w stacjach radiowych utworem nagranym przez grupę. Muzycy grupy nie byli tym faktem zachwyceni - tym bardziej, że do nagrania zmusił ich producent, Rick Rubin.


7. "Seasons in the Abyss" (z albumu "Seasons in the Abyss", 1990)

Kolejny przedstawiciel wolniejszego oblicza grupy. Myślę, że wolniejsze utwory bardzo dobrze reprezentują Slayera - mówił Araya.  Natomiast o powstaniu utworu mówił: Czytałem książkę Stephena Kinga i zacząłem zapisywać pomysły na tekst piosenki. Gdy Jeff powiedział, że ma nową muzykę, okazało się, że tekst pasuje idealnie, jakbym pisał właśnie do niej. Słowa utworu opowiadają o postępującym szaleństwie. A konkretnie, według słów autora, o człowieku, który widząc spadający deszcz, wyobraża sobie, że to krew i odczuwa rządzę zabijania.
"Seasons in the Abyss" stał się kolejnym obowiązkowym punktem koncertów. Ponadto był pierwszym utworem grupy, który został wydany na singlu zarówno w Stanach, jak i Europie (doszedł do 51. miejsca na UK Singles Chart). Był także pierwszym, do którego nakręcono teledysk - najbardziej rozpoznawalny wśród wideoklipów zespołu, przedstawiający zespół grający wśród piramid. Prawdziwych - dzięki odpowiedniej łapówce udało się uzyskać zgodę na kręcenie w Egipcie.


8. "Dead Skin Mask" (z albumu "Seasons in the Abyss", 1990)

Jeszcze jeden przykład ulubionej tematyki Toma Arayi jako tekściarza - seryjnych morderców. Tym razem dotyczy prawdziwej postaci, Eda Geina. To był totalny psychol - mówił Araya. Czytałem poświęconą mu książkę - "Deviant". Były tam szokujące zdjęcia, które potem wycofano z drugiego wydania - pozbawione głowy ciało powieszone za nogi i tak dalej...
"Dead Skin Mask" nie został nigdy wydany na singlu, za to muzycy chętnie wykonują go podczas koncertów.


9. "Gemini" (z albumu "Undisputed Attitude", 1996)

Jeden z trzech autorskich utworów na albumie "Undisputed Attitude", zawierającym głównie przeróbki punkrockowych kawałków. Pozostałe dwa to "Can't Stand You" i "DDAMM (Drunk Drivers Against Mad Mothers)", napisane przez Jeffa Hannemana jeszcze w latach 80. "Gemini" dla odmiany jest dziełem Kerry'ego Kinga i Toma Arayi. Kiedy komponujesz utwór, który ma być otoczony samymi czadami, on automatycznie wychodzi inaczej - mówił King. "Gemini" jest chyba najwolniejszym numerem w całej naszej karierze, myślę że dodał muzyce nowego smaku. Zawsze próbowaliśmy kombinować z nowymi rzeczami. Tak, żeby to ciągle brzmiało jak Slayer, a zarazem trochę inaczej.
Utwór był chętnie wykonywany przez zespół na żywo w latach 1996-98.


10. "Jihad" (z albumu "Christ Illusion", 2006)

Nietypowy wstęp może zaskakiwać, ale kontrowersyjny tekst niespodzianką z pewnością nie jest. Tym razem Hanneman, z pomocą Arayi, napisał słowa o zamachach z 11 września 2001 roku, opisanymi z perspektywy... pilota samolotu, który ma uderzyć w jedną z wież World Trade Center. W końcówce kawałka, Araya odczytuje list, zostawiony przez  Mohameda Attę - terrorystę biorącego udział w zamachach, który jako pierwszy rozbił się o WTC. Nazywamy się Slayer i nigdy nie stajemy po stronie ofiar. O wyrządzonym złu zawsze opowiadamy, patrząc na nie oczami sprawców - podsumowywał Hanneman.
"Jihad" stał się kolejnym obowiązkowym punktem koncertów grupy.


4 komentarze:

  1. W przypadku Slayera lista najważniejszych utworów powinna być zdecydowanie dłuższa. Nie dałeś nic z pierwszych dwóch albumów, a tymczasem znajdziemy na nich takie choćby perełki:
    The Antichrist
    Die by the Sword
    Black Magic
    Hell Awaits
    At Dawn They Sleep

    Z późniejszych płyt również brakuje kliku killerów, które na stałe weszły do koncertowych tracklist
    Dittohead
    Stain of Mind
    Disciple
    Bloodline
    World Painted Blood
    Hate Worldwide

    w każdym razie Slayer kurwa! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie brakuje kawałków z pierwszych dwóch płyt! Przecież Slayer chętnie sięga do dziś po kilka utworów w setliście z pierwszych albumów!
    Black Magic, The Antichrist, Evil Has No Boundaries, Hell Awaits, Kill Again spokojnie coś z tego można by było wymienić za słabiutkie Gemini czy przeciętny Jihad.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.