19 stycznia 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Ozzy'ego Osbourne'a

Skład zebrany przez Ozzy'ego Osbourne'a, po tym jak został wyrzucony z Black Sabbath, początkowo funkcjonował jako prawdziwy zespół, noszący nazwę Blizzard of Ozz. Pod takim szyldem miał ukazać się ich debiutancki album. Wydawca postanowił jednak wydać go jako solowy album Osbourne'a, a nazwa zespołu stała się tytułem longplaya. Do jeszcze dziwniejszych rzeczy zaczęło dochodzić, gdy menadżerką Ozzy'ego została jego przyszła żona, Sharon Arden. To pod jej naciskami Osbourne był dopisywany jako autor kompozycji, w które jego wkład był minimalny lub zerowy, często kosztem prawdziwych twórców. Więcej na temat do przeczytania w opisach poszczególnych utworów, znajdujących się na poniższej liście.

Blizzard of Ozz: Bob Daisley, Lee Kerslake, Ozzy Osbourne i Randy Rhoads.


1. "Crazy Train" (z albumu "Blizzard of Ozz", 1980)

Pierwszy solowy singiel Ozzy'ego Osbourne'a, a zarazem jeden z jego najbardziej rozpoznawalnych utworów. W notowaniach nie radził sobie jednak najlepiej - doszedł do 49. miejsca w Wielkiej Brytanii i 106. w Stanach.
Randy [Rhoads, gitarzysta] wymyślił riff tej piosenki, Ozzy melodię wokalu, natomiast ja jestem autorem tego zwolnienia, po którym Randy wchodzi z solówką - mówił basista Bob Daisley. Jestem cholernie dumny z tej piosenki, tym bardziej że stała się ona swoistym rock'n'rollowym hymnem. Daisley twierdzi, że to on pisał większość tekstów na wszystkich albumach Osbourne'a, na których grał - wkład wokalisty ograniczał się natomiast przeważnie do zaproponowania tematyki utworu.
Pędzę szalonym pociągiem, który zaraz się wykolei - te słowa wyjaśniają wszystko - mówił Ozzy. Napisaliśmy to w Monmountshire w Walii, w studiu, które znajdowało się w mieszkaniu. Krążyły pogłoski, że było ono nawiedzone przez złośliwego ducha. Przez większość dni, kiedy się budziliśmy rano, oczom naszym ukazywały się powybijane szyby, roztrzaskane naczynia, drzwi powyrywane z zawiasów i nasze ubrania walające się dosłownie wszędzie! Właściciel studia upierał się, że to my upijaliśmy się codziennie i rozpieprzaliśmy studio, jednak my dobrze wiedzieliśmy, że to sprawka tego cholernego ducha!
Według strony setlist.fm "Crazy Train" jest najczęściej wykonywanym utworem Ozzy'ego podczas jego koncertów.


2. "Suicide Solution" (z albumu "Blizzard of Ozz", 1980)

Jeden z najmocniejszych utworów w solowym dorobku Ozzy'ego Osbourne'a, a zarazem najbardziej kontrowersyjny. W 1986 roku wokaliście wytoczono proces i próbowano udowodnić, że "Suicide Solution" nakłonił pewnego nastolatka z USA do popełnienia samobójstwa. Absurd - komentował Ozzy. Gdybym zachęcał fanów do zabijania się, to kto by później kupował moje płyty?
Utwór w rzeczywistości dotyczy uzależnienia od alkoholu, które w tekście jest nazwane powolnym samobójstwem. Główny motyw utworu został wymyślony przez Rhoadsa, siedzącego z gitarą w kącie studia nagraniowego, podczas trwającej tam imprezy. Podobno Ozzy błyskawicznie wymyślił pierwsze wersy utworu: Wine is fine, but whiskey's quicker / Suicide is slow with liquor... itd. Z napisaniem kolejnych pomógł mu Daisley. Ozzy wyznał, że inspiracją była niedawna śmierć Bona Scotta, wokalisty AC/DC. Daisley z kolei twierdzi, że pisał o alkoholowym nałogu samego Ozzy'ego.
"Suicide Solution" należy do najczęściej wykonywanych utworów na żywo.


3. "Mr. Crowley" (z albumu "Blizzard of Ozz", 1980)

Kolejne kontrowersje, tym razem ze względu na nawiązania do postaci Aleistera Crowleya, słynnego okultysty. Osbourne po raz kolejny - podobnie jak w czasach Black Sabbath - został uznany za wyznawcę Szatana. W rzeczywistości tekst ma zupełnie inne przesłanie. Jimmy Page i Ritchie Blackmore interesowali się tym okultystą, Aleisterem Crowleyem, przez co sprawili, że w rockowych kręgach jego nazwisko wymawiane było niemal z czcią - mówił Osbourne. A ja nie wiedziałem prawie nic o Crowleyu i napisałem tekst w formie pytania do niego: "czy naprawdę rozmawiałeś z umarłymi, co ci chodziło po głowie?". Ludzie z jednego słowa potrafią wyciągać błędne wnioski. Dojdzie do tego, że jeżeli powiesz "Szatan", automatycznie będziesz uznany za satanistę.
Pod względem muzycznym utwór jest prawdziwym arcydziełem, począwszy od mrocznego organowego wstępu (zagranego i wymyślonego przez Dona Aireya, który nie został jednak dopisany jako współautor), a kończąc na solówkach Randy'ego Rhoadsa.
"Mr. Crowley" był drugim singlem promującym album (na małej płycie znalazła się jednak wersja koncertowa, a nie studyjna). W Wielkiej Brytanii radził sobie nieco lepiej od "Crazy Train" (46. miejsce), za to w Stanach w ogóle nie był notowany. Wśród fanów Ozzy'ego utwór cieszy się jednak ogromną popularnością i jest grany podczas większości jego solowych koncertów.


4. "Flying High Again" (z albumu "Diary of a Madman", 1981)

Najwyżej notowany singiel Ozzy'ego w Wielkiej Brytanii (16. miejsce), w Stanach kompletnie niezauważony. Istotny udział w powstaniu tego utworu miał perkusista Lee Kerslake. Za linię wokalną do tego utworu odpowiada Lee - przyznawał Daisley. Ozzy w czasie tej sesji praktycznie nie nadawał się do pracy, więc pisaliśmy wszystko we trójkę. Lee stawiał sobie mikrofon przy zestawie perkusyjnym i śpiewał do naszych melodii. Kerslake: "Flying High Again" był jednym z moich pomysłów. Jego podstawą był tekst Boba Daisleya, zawierający kilka słów przeze mnie napisanych, wymyślona przeze mnie linia wokalna i gra Randy'ego.
Oprócz trójki instrumentalistów, rzeczywistych kompozytorów utworu, jego autorstwo zostało przypisane także Osbourne'owi. Wokalista "odwdzięczył" się poprzez pominięcie na albumie nazwisk grających na nim Daisleya i Kerslake'a. Zamiast nich, w opisie zostali uwzględnieni ich następcy - Rudy Sarzo i Tommy Aldridge.
Tekst "Flying High Again", jak można się domyślić po tytule, dotyczy narkotyków. Byłem wtedy non-stop nawalony, ćpałem ile wlezie, dlatego pisałem właśnie tego typu teksty - wyznał Osbourne. Patrząc na to z perspektywy czasu, widać, że moje poglądy zależały od stanu w jakim się znajdowałem. Tu wychwalam narkotyki, po to żeby w innej piosence śpiewać o tym, że to największe gówno.
Utwór jest dość regularnie grany podczas koncertów.


5. "Bark at the Moon" (z albumu "Bark at the Moon", 1983)

Utwór, podpisany jako wyłączne dzieło Osbourne'a, w rzeczywistości został stworzony głównie przez Boba Daisleya i gitarzystę Jake'a E. Lee (który zastąpił tragicznie zmarłego Randy'ego Rhoadsa), z niewielką pomocą wokalisty. Ten ostatni przyznawał: Tytuł do tej piosenki pochodzi z pewnego kawału, który często w tym czasie opowiadałem. Na jego podstawie stworzyłem linię wokalną i kiedy Jake dodał do tego swój riff, powstał tenże utwór. Była to pierwsza piosenka, jaką stworzyliśmy razem.
"Bark at the Moon" jest najczęściej wykonywanym na żywo utworem Ozzy'ego nie pochodzącym z debiutanckiego albumu.
6. "Shot in the Dark" (z albumu "The Ultimate Sin", 1986)

Najbardziej kłopotliwy utwór w dyskografii Osbourne'a. Napisany został wyłącznie przez ówczesnego basistę, Phila Soussana, który pod naciskiem zgodził się dopisać Ozzy'ego jako współautora. Utwór stał się sporym przebojem, osiągając 20. miejsce w Wielkiej Brytanii, a także 68. w Stanach. To był mój pierwszy singiel, który stał się hitem - mówił Ozzy. Nie mogłem uwierzyć - Ozzy Osbourne ma wielki hit! Mimo tego, ze względu na finansowy konflikt między Osbournem a Soussanem, wszystkie zawierające go albumy (studyjny "The Ultimate Sin" oraz koncertowe "Just Say Ozzy" i "Live & Loud") są pomijane przy okazji wznowień dyskografii Ozzy'ego. "Shot in the Dark" jest także nieobecny na kompilacjach (z wyjątkiem pierwszego wydania "The Ozzman Cometh" - na kolejnych zastąpił go "Miracle Man"). Osbourne nie ma jednak nic przeciwko graniu kompozycji na żywo - "Shot in the Dark" należy do najczęściej wykonywanych przez niego utworów.


7. "No More Tears" (z albumu "No More Tears", 1991)

Utwór powstał podczas zespołowego jamu, w którym brali udział Ozzy, gitarzysta Zakk Wylde, perkusista Randy Castillo, basista Mike Inez i klawiszowiec John Sinclair. To było tak: Ozzy zaczął śpiewać linię wokalną, a ja po prostu przywaliłem tu riffem w stylu Iommiego, z obniżonymi kwintami - opowiadał Wylde. Akurat miałem na paluchach mój slide, więc pokombinowałem z tego typu brzmieniem.
Ozzy: Byliśmy w fazie produkcji nowego albumu, ale nie mieliśmy jeszcze dla niego tytułu, chociaż napisaliśmy już pełno piosenek. Akurat w tym czasie Mike Inez dołączył do nas i pewnego razu kiedy jamował na swoim basie, nagle mnie olśniło. Pamiętam, że byłem cholernie pijany i siedziałem wtedy w kącie, kiedy wykrzyknąłem do Mike'a: "to jest to, to będzie nasz główny riff". Po tym wszystko poszło już bardzo szybko i powstał tytułowy utwór na mój nowy album.
Mike Inez, późniejszy basista Alice in Chains, na albumie jednak nie zagrał, gdyż ponownie zaangażowany został Bob Daisley. Mike Inez wpadł na pomysł, żeby ten kawałek otwierał basowy motyw i on napisał ten wstęp, który jednakże trochę zmieniłem i zagrałem inaczej - mówił Daisley.
"No More Tears" był pierwszym singlem promującym album. Doszedł do 71. miejsca w amerykańskim notowaniu, zaś w brytyjskim do 32. pozycji. Utwór był regularnie grany na żywo w latach 1991-2002, później zaś sporadycznie pojawiał się w setlistach.


8. "Mama, I'm Coming Home" (z albumu "No More Tears", 1991)

Najbardziej znana ballada z solowego dorobku Osbourne'a. Miałem tę melodię w głowie przez kilka lat, jednak jakoś nigdy nie mogłem napisać na jej podstawie piosenki, aż do czasu gdy tworzyłem z Zakkiem album "No More Tears" - mówił wokalista. "Mama, I'm Coming Home" - to słowa które zawsze mówię mojej żonie przez telefon, kiedy wracam do domu z trasy koncertowej.
Utwór wydany został dopiero na czwartym singlu promującym album (pomiędzy nim, a "No More Tears", ukazały się jeszcze nienotowane na listach "Time After Time" i "Road to Nowhere"). "Mama, I'm Coming Home" doszedł do 28. miejsca w Stanach (najwyższy hit Osbourne'a na tamtejszej liście), a w Wielkiej Brytanii zaledwie do 46.
Utwór stał się stałym punktem koncertów grupy. Według setlist.fm zamyka pierwszą dziesiątkę najczęściej wykonywanych na żywo utworów Ozzy'ego.


9. "I Just Want You" (z albumu "Ozzmosis", 1995)

To mój ulubiony kawałek z albumu - mówił Ozzy. Napisałem go wraz z Jimem Vallancem [zawodowym songwritterem] w jego studiu w Kanadzie. To był jeden z tych niesamowitych, magicznych dni, kiedy wszystko się układa i praca idzie jak po maśle. Usiedliśmy w studiu i ręce automatycznie zaczęły pisać na kartce te wspaniałe słowa słowa: "there are no impossible dreams / there are no invisible seams". I kiedy wszystkie te niesamowite zdania, które słyszysz w tej piosence, zostały napisane, wpadł mi do głowy refren: "I don't ask much /I just want you". Pomyślałem, że to zdanie wspaniale podsumowuje resztę. Zresztą, współpraca z Jimem układała się rewelacyjnie i obaj wiele się nauczyliśmy.
"I Just Want You" został wydany na singlu (43. miejsce w Wielkiej Brytanii, w Stanach nienotowany). Na żywo wykonywany był regularnie w latach 1995-98.


10. "Dreamer" (z albumu "Down to Earth", 2001)

Trudno nie dostrzec podobieństwa - zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym - do utworu "Imagine" Johna Lennona. Już sam tytuł wywodzi się z tekstu autorstwa byłego Beatlesa, z wersu You might say I'm a dreamer, but I'm not the only one. Sam Ozzy plątał się w zeznaniach - raz przyznawał się do inspiracji "Imagine" (nigdy zresztą nie krył swojej fascynacji Beatlesami, a zwłaszcza Lennonem), by w innych wywiadach udawać, że nie widzi żadnego podobieństwa.
Nigdy nie miałem zamiaru napisać czegoś, co mogłoby się równać z tą piosenką - mówił. To, że ktoś widzi w utworze "Dreamer" jakieś podobieństwo do "Imagine" to czysty przypadek. Któregoś dnia siedziałem, pisałem nowe kompozycje i ten kawałek po prostu na mnie spłynął, nawet nie musiałem go długo poprawiać. To prawda, że jeżeli czymś się bardzo fascynujesz, to w którymś momencie muszą być tego efekty w twojej pracy. To nieuniknione. Ale brzmieć jak John Lennon? Nie, to nigdy nie było moim celem. Zawsze jestem i będę Ozzym Osbournem.
W innym wywiadzie przyznawał natomiast, że chciał nawet zaprosić Paula McCartneya do nagrania partii gitary basowej w tym utworze.
W napisaniu utworu pomogli Ozzy'emu producent Martin Frederiksen oraz Mick Jones, gitarzysta zespołu Foreigner.
Według strony setlist.fm, "Dreamer" został wykonany na żywo tylko raz, 13 marca 2002 w Ottawie. Został za to wydany na singlu, który okazał się sukcesem w Wielkiej Brytanii (18. miejsce).


POST SCRIPTUM

Ozzy Osbourne ma w swojej dyskografii wiele innych popularnych utworów, jak "I Don't Know", "Goodbye to Romance", "Over the Mountain", "Miracle Man", "I Don't Want to Change the World", "Perry Mason", "Get Me Through" czy "Let Me Hear You Scream". Wiem o ich istnieniu, niektóre nawet lubię, ale nie ma ich na liście, bo taki był zamysł, żeby ograniczyć ją do dziesięciu najbardziej esencjonalnych utworów, których wybór jest tak obiektywny, jak tylko było to możliwe. Proszę zatem nie pisać w komentarzach o braku jakiegoś utworu.


2 komentarze:

  1. Gdyby nie żona, Ozzy pewnie dziś już by nie żył.
    Natomiast co do wyboru - jest przekrojowy. Widać też, że Zakk Wylde ładnie pociągnął temat gitarzystów w historii solowej twórczości Osbourne`a, godnie zastępując Rhandy`ego. Piski, długie szalone solówki na koncertach, fajne riffy - klasa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach ten Ozz kochany ;)
    No nie wypada zapominać o jego kolaboracji z świnką Piggy ;)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.