6 października 2013

[Artykuł] Najważniejsze utwory Pearl Jam

Już tylko osiem dni zostało do premiery nowego albumu Pearl Jam, zatytułowanego "Lightning Bolt". To dobry powód, żeby przypomnieć sobie najpopularniejsze utwory z dotychczasowego repertuaru grupy.
W poniższym zestawieniu zabrakło największego przeboju grupy, "Last Kiss" (2. miejsce na liście Billboardu), który nie jest autorską kompozycją grupy, a przeróbką utworu Wayne'a Cochrana z początku lat 60.

Pearl Jam w okresie "Vs."/"Vitalogy": Eddie Vedder, Mike McCready, Dave Abbruzzese, Jeff Ament i Stone Gossard.


1. "Alive" (z albumu "Ten", 1991)

Gitarzysta Stone Gossard napisał muzykę tego utworu (pierwotnie zatytułowanego "Dollar Short") jeszcze przed powstaniem grupy. Pierwszą wersję zarejestrował w 1990 roku, wraz z kilkoma innymi kawałkami. W nagraniach oprócz niego udział wzięli basista Jeff Ament - wcześniej grający razem z Gossardem w zespole Mother Love Blone - gitarzysta Mike McCready z innej właśnie rozwiązanej kapeli, Shadow, a także dwóch perkusistów: Matt Cameron (z Soundgarden) oraz Chris Friel (ex-Shadow). Dwaj ostatni nie zostali członkami nowo powstałej grupy, pozostali muzycy musieli rozejrzeć się za stałym perkusistą. Zgłosili się do Jacka Ironsa, byłego perkusisty Red Hot Chili Peppers. Bębniarz był niestety zajęty graniem w grupie Eleven (dopiero w 1994 dołączy do Pearl Jam, w którym zostanie do 1998 roku), ale polecił grupie wokalistę - Eddiego Veddera. Muzycy wysłali do niego taśmę z trzema utworami - "Dollar Short", "Times of Trouble" i "Agytian Crave" - wraz z prośbą o ewentualne dogranie wokali.
Puściłem taśmę i było w niej coś innego - mówił Vedder. Wyróżniało się muzycznie. Chociaż nie byłem pewny jak się w to wpasować, kompozycje utkwiły mi tej nocy w głowie. Zacząłem wymyślać trzyutworową minioperę w duchu Pete'a Townsheda czy Rogera Watersa. Nie sądzę, żebym poświęcił tym trzem piosenkom więcej niż trzy czy cztery godziny, bo odesłałem kasetę tego samego dnia, w drodze na wieczorną zmianę.
"Dollar Short" został przemianowany na "Alive". Tekst opowiadał o nastolatku, który dowiedział się, że wychowujący go człowiek nie jest jego biologicznym ojcem - inspiracją dla wokalisty dostarczyły jego własne przeżycia. W drugiej części "miniopery", "Agytian Crave" - po dopisaniu tekstu noszącego tytuł "Once" - bohater wychodzi i zaczyna zabijać ludzi. Zostaje seryjnym mordercą - wyjaśniał Vedder. W ostatniej części, "Footsteps" (dawnym "Times of Trouble") bohater obarcza za swoje winy kogoś innego.
"Alive" został wydany na debiutanckim singlu grupy i od razu stał się przebojem w Wielkiej Brytanii (16. miejsce). W Stanach nie wszedł na główną listę Billboardu, ale znalazł się na dwóch mniej istotnych notowaniach tego magazynu - Mainstream Rock Tracks (16. miejsce) i Modern Rock Tracks (18. miejsce). Obie listy powstają w oparciu o częstotliwość grania danych utworów w amerykańskich stacjach radiowych.


2. "Even Flow" (z albumu "Ten", 1991)

Udaję tu Steviego Raya Vaughana, kiepska próba - przyznawał Mike McCready. Riff ułożył Stone, a ja próbowałem ukraść wszystko, co poznałem u Vaughana i włożyć do tego numeru. Ewidentna zrzyna. Lub, jak kto woli, zrzyna w hołdzie. Ze wszystkich utworów na "Ten", właśnie nagranie tego sprawiło muzykom największe trudności. Robiliśmy to 50-70  razy - twierdził McCready. Przysięgam, to był koszmar. Graliśmy numer w kółko aż go znienawidziliśmy. Myślę, że Stone do dziś nie jest zadowolony z rezultatu. Ten utwór wymagał największego mozołu. Jeff Ament przyznawał: To świetny utwór, ale nagrywaliśmy go setki razy.
Podobnie jak wiele innych utworów z albumu "Ten", muzyka do "Even Flow" powstała przed zebraniem pełnego składu grupy. Oryginalna, instrumentalna wersja nosiła tytuł "The King", dopiero później Eddie Vedder dopisał tekst, dotyczący bezdomności. Kawałek został wydany na drugim singlu zespołu, który doszedł do 27. miejsca brytyjskiego notowania, 3. na Mainstream Rock Tracks, oraz 21. na Modern Rock Tracks.


3. "Black" (z albumu "Ten", 1991)

Utwór początkowo nosił tytuł "E Ballad", który dużo mówi o jego klimacie. Uważam, że to piękna piosenka - mówił McCready. Skomponował ją Stone i pozwolił mi zagrać, co chcę. To kolejna zrzynka z Vaughana. Wydawca zespołu chciał wypuścić utwór na singlu, ale sprzeciwił się temu Vedder, uważający, że napisany przez niego tekst jest zbyt osobisty. Niektóre kawałki nie mogą być grane pomiędzy hitem nr 2 a hitem nr 5. Grozi im wtedy zniszczenie, bo są zbyt kruche - tłumaczył. Pomimo tego, utwór i tak stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych kawałków grupy, dzięki regularnemu graniu na żywo.


4. "Jeremy" (z albumu "Ten", 1991)

Jeden z nielicznych utworów na debiutanckim albumie Pearl Jam, który nie pochodzi z dema z utworami Gossarda. Utwór powstał już po dołączeniu do składu Eddiego Veddera. Kompozytorem jest Jeff Ament - zalążkiem utworu był wymyślony przez niego motyw zagrany na 12-strunowej gitarze basowej (według innego źródła - na gitarze akustycznej). Wokalista dopisał tekst zainspirowany prawdziwą historią - wydarzeniami ze stycznia 1991 roku, kiedy piętnastoletni Jeremy Wade Delle zastrzelił się w szkole, na oczach swojej klasy. To była niewielka notatka - mówił Vedder. Zabijasz się, odstawiasz wielkie poświęcenie i próbujesz dokonać zemsty... A wszystko, co z tego zostaje, to wzmianka w gazecie. Niczemu to nie służy. Nic się nie zmienia. Świat jedzie dalej, a ty jesteś przejechany. Najlepszą zemstą jest dalsze życie i udowodnienie swojej wartości.
Początkowo wokalista nie był przekonany czy taka tematyka nadaje się na tekst utworu, ale... Pytałem czy to ok, że tekst opowiada o dzieciaku, który popełnił samobójstwo. Ale oni byli bardziej zajęci poszukiwaniem perkusisty i kwestią tempa - mówił Vedder.
"Jeremy" był trzecim singlem promującym "Ten" - pierwszym, który trafił na amerykańską listę Billboardu (79. miejsce, ponadto 5. na Mainstream... i Modern Rock Tracks), tradycyjnie dobrze radził sobie także na liście w Wielkiej Brytanii (15. miejsce).


5. "Yellow Ledbetter" (strona B singla "Jeremy", 1992)

Kolejny utwór stworzony dopiero podczas nagrywania debiutanckiego albumu. Chociaż skończył jako strona B singla, szybko zainteresowały się nim rozgłośnie radiowe, dzięki czemu utwór trafił na notowania Mainstream Rock Tracks (21. miejsce) i Modern Rock Tracks (26. miejsce). Ponadto utwór należy do najchętniej wykonywanych przez grupę na żywo - w jednym z wywiadów McCready stwierdził, że to ich ulubiony utwór koncertowy. Jest także obecny na obu kompilacjach utworów Pearl Jam - nie tylko na zbierającym nagrania niealbumowe "Lost Dogs", ale także w zbiorze największych hitów, "Rearviewmirror (Greatest Hits 1991-2003)".


6. "State of Love and Trust" (z soundtracku "Singles", 1992)

Utwór po raz pierwszy został zarejestrowany podczas sesji nagraniowej "Ten", ale nigdy nie był brany pod uwagę jako część albumu; powstawał z myślą o pojawieniu się na ścieżce dźwiękowej filmu "Singles". I rzeczywiście się na niej znalazł, ale w wersji nagranej później, w 1992 roku. Oryginalna wersja została opublikowana dopiero w 2009 roku, na reedycji "Ten", chociaż według Amenta jest lepsza od filmowej: "State of Love and Trust" z Davem Krusenem na bębnach jest znacznie lepszy od tej, która została wydana. Gra w klimacie, w jakim utwór powstał. Ta wersja jest bardziej surowa.
"State of Love and Trust" (w wersji filmowej) był jednym z pierwszych utworów nagranych z perkusistą Davem Abbruzzese, który w 1994 roku wyleciał ze składu z powodu konfliktu z pozostałymi muzykami. To ostatnie może tłumaczyć dlaczego Ament preferuje niedopracowaną wersję utworu, od tej ostatecznej.
Utwór nie został wydany na singlu, ale jest regularnie grany podczas koncertów zespołu.


7. "Daughter" (z albumu "Vs.", 1993)

Najbardziej znany utwór z drugiego longplaya zespołu, "Vs.". Kawałek opiera się na głównie na brzmieniach akustycznych - Stone Gossard gra na gitarze akustycznej, a Jeff Ament na kontrabasie - elektryczna gitara wychodzi na pierwszy plan tylko podczas solówki Mike'a McCready'ego, o której gitarzysta mówił: To jedna z niewielu solówek, nad którymi naprawdę musiałem usiąść i popracować. Tekst Veddera, zgodnie z jego własnym wyjaśnieniem, opowiada o dziewczynie z dysleksją, której matka nie mogła zrozumieć jej niepełnosprawności i myśli, że jej córka jest po prostu zbuntowana.
Utwór został wydany na singlu - w brytyjskim notowaniu tradycyjnie zatrzymał się przed pierwszą dziesiątką listy (18. miejsce), natomiast w Stanach doszedł tylko do 97. miejsca głównej listy Billboardu, chociaż na Mainstream... i Modern Rock Tracks zdobył szczyt. "Daughter" należy do stałych punktów koncertów zespołu - podczas jego wykonywania w środku muzycy grają długą część improwizowaną, w której umieszczają fragmenty innych utworów - np. "It's Okay" punk rockowego Dead Moon albo "Another Brick in the Wall (Part 2)" Pink Floyd.


8. "Rearviewmirror" (z albumu "Vs.", 1993)

Jest to jeden z dwóch pierwszych - obok "Elderly Woman Behind the Counter in a Small Town" - które w całości zostały skomponowane przez Eddiego Veddera, który ponadto w obu zagrał na gitarze - także po raz pierwszy w historii zespołu. O "Rearviewmirror" Stone Gossard mówił, że został nagrany dokładnie tak, jak Eddie go napisał. Podczas sesji nagraniowej utwór był ostatnim, jaki został ukończony, a z ostatecznego wyniku nie był zadowolony Vedder, który uważał kawałek za zbyt chwytliwy. W nagraniu Mike McCready eksperymentuje z EBow - tzw. elektronicznym smyczkiem, czyli urządzeniem z wbudowanym elektromagnesem, który przykładany do struny wzbudza jej drgania, dzięki czemu słychać dźwięk o niekończącym się trwaniu, brzmiący jak pociągnięcia smyczka.
Utwór nie został wydany na singlu, ale jest często wykonywany przez zespół na koncertach.


9. "Corduroy" (z albumu "Vitalogy", 1994)

Kolejny utwór zespołu, który nie został oficjalnie wydany na singlu, ale stał się przebojem (13. miejsce na Modern Rock Tracks, 22. na Mainstream Rock Tracks) i na stałe wszedł do koncertowego repertuaru grupy (często poprzedzał go jam oparty na "Interstellar Overdrive" Pink Floyd). Utwór został w całości skomponowany przez Eddiego Veddera. O znaczeniu tekstu wokalista mówił następująco: To o związku, ale nie dwóch ludzi. To o relacji jednego człowieka z milionami ludzi.


10. "Better Man" (z albumu "Vitalogy", 1994)

Utwór Veddera, napisany przez niego, gdy uczęszczał do szkoły średniej. Napisałem "Better Man" zanim mogłem - legalnie - pić alkohol - wyjaśniał wokalista. W innym wywiadzie rozmyślał: Czasem myślę, jak bardzo się różnię od tego nastolatka, który w swojej sypialni napisał "Better Man", marząc żeby ktokolwiek chciał go wysłuchać. Kompozycja opierała się na progresji akordów zapożyczonej z utworu "Save it For Later" nowofalowej grupy English Beat. Była wykonywana przez pierwszy zespół Veddera, Bad Radio, natomiast Pearl Jam po raz pierwszy zarejestrował ją podczas sesji nagraniowej albumu "Vs.". Producent Brendan O'Brien stwierdził, że będzie to murowany hit, czym zniechęcił Veddera i kawałek został odrzucony. Zespół wrócił do niego jednak podczas kolejnej sesji i utwór ostatecznie trafił na album "Vitalogy".
Mimo braku singla z utworem, "Better Man" należy do najczęściej granych utworów Pearl Jam w stacjach radiowych - przynajmniej amerykańskich (w rezultacie osiągnął 1. miejsce na Mainstream... i 2. na Modern Rock Tracks). Ponadto utwór często gości w setliście koncertów zespołu.


11. "Given to Fly" (z albumu "Yield", 1998)

Autorstwo kolejny przeboju Pearl Jam (12. miejsce w Wielkiej Brytanii, 21. w Stanach) przypisane jest Eddiemu Vedderowi (tekst) i Mike'owi McCready'emu (muzyka). To drugie jednak zdecydowanie na wyrost - pod względem muzycznym mamy tu do czynienia z plagiatem "Going to California" Led Zeppelin. Zapytany o to podobieństwo, McCready tłumaczył: Prawdopodobnie zrzynałem z tego utworu. Świadomie czy nie, ale na pewno go znałem. Zeppelini bez wątpienia mieli na mnie wpływ. Robert Plant nie miał jednak o to żalu do grupy. Podczas charytatywnego koncertu w Chicago w 2005 roku dla ofiar Huraganu Katrina, muzycy Pearl Jam wykonali "Given to Fly", który płynnie przeszedł w "Going to California", a na scenie dołączył do nich wówczas frontman Led Zeppelin.


12. "Do the Evolution" (z albumu "Yield", 1998)

Utwór nie został wydany na singlu, ale nakręcono do niego teledysk - pierwszy od pięciu lat, od czasu "Daughter". Za słynny animowany klip, przedstawiający czarną wizję rozwoju ludzkości, odpowiadają dwaj rysownicy komiksów, Kevin Altieri i Todd McFarlane.
"Do the Evolution" zrobiliśmy na sam koniec - mówił Gossard. Poprosiłem Eda o dodatkowe spotkanie, ponieważ wydawało mi się, że płycie jest potrzebny jeszcze jeden numer naprawdę ostry. Przez kilka dni obmyślałem go, aż wpadł mi do głowy ten riff. W studiu użyłem loopów, a Ed podłożył wokal. Później w aranżacji nanieśliśmy kilka zmian, a na końcu Jack [Irons, ówczesny perkusista] dodał perkusję do moich loopów.


13. "You Are" (z albumu "Riot Act", 2002)

Jeden z najbardziej zaskakujących i eksperymentalnych utworów w dorobku grupy. Jego autorem jest nowy perkusista, Matt Cameron (w napisaniu tekstu pomógł Vedder). Przyszedł pewnego dnia z garścią gitarowych riffów i gotowym już demo tego numeru, bardzo dobrym demo - mówił Jeff Ament. Gitary miały takie unikalne brzmienie, że wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani tym numerem. Spędziliśmy więc dużo czasu na wielokrotnym aranżowaniu tej piosenki, na "upraszczaniu" tego numeru. To była prawdopodobnie jedyna piosenka, którą robiliśmy po kawałku, ale sprawiło nam to ogromną frajdę. Na każdej płycie staramy się zamieścić dwie albo trzy piosenki eksperymentalne, a "You Are" na "Riot Act" jest pewnie najbardziej eksperymentalny.
Specyficzne brzmienie gitary w tym utworze zostało osiągnięte poprzez zastosowanie innego strojenia, a także... podłączeniu instrumentu do automatu perkusyjnego.


14. "The Fixer" (z albumu "Backspacer", 2009)

Eddie wprowadził do tego numeru dużo aspektu pop - mówił Matt Cameron. Brendan [O'Brien] zachęcał go do dodania tak wielu harmonii wokalnych, jak tylko zdoła, jak tylko będzie czuł się z nimi komfortowo. Myślę, że piosenka zyskała dzięki takiej popowej obróbce.
Riff utworu wyszedł od Matta, później próbowaliśmy wspólnie rożnych aranżacji - wyjaśniał Gossard. Ostateczna aranżacja wyszła od Eda. On zawsze ma największy wpływ na kształt utworów. Często wprowadza drastyczne zmiany - coś co początkowo było refrenem, może skończyć jako zwrotka. Ed pracuje nad wszystkimi naszymi piosenkami.
Utwór został wydany na singlu i osiągnął umiarkowany sukces (56. miejsce w Stanach, 93. w Wielkiej Brytanii).


15. "Just Breathe" (z albumu "Backspacer", 2009)


Piosenkę napisał Eddie - wyjaśniał Cameron. Kiedy uczyliśmy się tego kawałka, gdy próbowaliśmy go z całym zespołem, wychodził nam odrobinę w stylu country. Eddie dysponuje wspaniałym barytonem, jest niezły w niskich rejestrach, które często słychać u najlepszych piosenkarzy country. Zamierzaliśmy go tak ugryźć, ale Brendan postanowił zarejestrować najpierw śpiew i gitarę. Myślę, że już wtedy wymyślił aranżację smyków i dęciaków. Gdy dołożył te partie, od razu zabrzmiało to świetnie.
"Just Breathe" trafił na singiel (razem z "Got Some" w równoważnej roli), ale nie odniósł większego sukcesu (78. miejsce w USA, w UK nienotowany).


13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Myślałem o nim, ale chyba nie jest aż taki ważny. Chociaż dla mnie osobiście - najważniejszy ;) Był to pierwszy utwór, który przekonał mnie do Pearl Jamu. Nie "Alive", nie "Jeremy", ale właśnie "Immortality" ;)

      Usuń
    2. Jeszcze w temacie Immortality -> http://www.youtube.com/watch?v=fJuHfPdt68A ;)

      Usuń
  2. I znowu oni, ciągle o nich słyszę( to zabrzmiało jakbym ich nie znała, a znam ich oczywiście) Muszę się w nich wsłuchać, choć w moim sercu jak na razie Gansi i to właśnie o nich u mnie najnowsza notka.
    Coolturalny-tygodnik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do pozycji na Billboardzie, to muszę wtrącić jeszcze że w 91-97 roku rockowe single rzadko się ukazywały do sprzedaży w USA (bywały przypadki że utwór był na 1. miejscu ogólnego airplayu, ale nie na liście sprzedaży), stąd brak pozycji stamtąd (Jeremy się chyba po kilku latach ukazało dopiero). :P
    Wybór utworów dobry, ale... też dodałbym "Immortality" :) I w sumie "Spin The Black Circle", ale chyba byłoby wtedy już za dużo reprezentantów jednej płyty.
    Trochę obawiam się o nową płytę, bo jak na razie oba single średniawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mind Your Manners jeszcze daje radę jako tako ale tej balladki to strach się bać;) Obstawiam, że PJ już niczego wielkiego nie nagra a nowy krążek będzie zalatywał Backspacerem.

      Usuń
    2. A dla mnie właśnie "Mind Your Manners" jest dziwny i mało pearljamowy ;> Za to "Sirens" mnie urzekło...

      Usuń
    3. O tym niewydawaniu singli nie wiedziałem, aczkolwiek pozycje, czy w ogóle obecność, na jakiejkolwiek liście, nie mają wpływu na wybór utworów, są tylko podane jako ciekawostka ;)
      Jeżeli zaś chodzi o kawałki z nadchodzącego albumu, na razie na ich temat się nie wypowiem - wszystko będzie w recenzji ;) I nie pogniewam się na nich, jeśli "Lightning Bolt" będzie "zalatywał Backspacerem", bo to była ich najlepsza płyta przynajmniej od czasu "Vitalogy".

      Usuń
  4. Ja bym dorzucił prześliczny "Indifference" z VS-a.
    Właśnie słucham nowej płyty. Po 3 numerach mogę napisać, że jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że nie ma nic z Binaural i No Code, Jeśli chodzi o nową płytę to brakuje mi tego brudu który był obecny na VS, Vitalogy i przede wszystkim No Code. Panowie za bardzo się starają żeby wszystko było wypolerowane stąd też kawałków z Backspacera słucha się najlepiej w wydaniach koncertowych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie! "Crazy Mary"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Crazy Mary" to utwór z repertuaru Victorii Williams, a jedno z założeń cyklu jest takie, że są w nim uwzględniane wyłącznie autorskie kompozycje danego wykonawcy. Z tego samego powodu nie ma na liście "Last Kiss", co wyjaśniłem we wstępie ;)

      Usuń
  7. slavesinner.blogspot.com12 września 2015 15:03

    Świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.