23 czerwca 2013

[Artykuł] Najważniejsze utwory Iron Maiden

Już za niespełna dwa tygodnie Iron Maiden ponownie wystąpi w Polsce - 3 lipca w Łodzi i dzień później w Gdańsku. W ramach przygotowania, warto przypomnieć sobie najważniejsze utwory z repertuaru tej kultowej, heavy metalowej grupy. Jedenaście z dwudziestu wymienionych poniżej utworów znajduje się w setliście odbywającej się właśnie trasy Maiden England Tour.

Obecny skład Iron Maiden: Dave Murray, Janick Gers, Bruce Dickinson, Steve Harris, Nicko McBrain i Adrian Smith.

1. "Iron Maiden" (z albumu "Iron Maiden", 1980)

Odkąd tylko pamiętam, zawsze kończyliśmy koncerty tym właśnie numerem - mówił Steve Harris. Jest zresztą raczej prosty. Linia basu i perkusji nie są tam zbyt skomplikowane. Za to w partii gitar mamy harmoniczne szaleństwo. Dzięki temu jest to kawałek dość wyjątkowy.
To jedyna kompozycja, którą zespół grał na dosłownie każdym swoim koncercie - na zakończenie podstawowego setu, ale przed bisami. To przeważnie podczas jej wykonywania na scenę wchodzi Eddie - maskotka zespołu.
Pierwsza wersja utworu została zarejestrowana w Sylwestra 1978 roku i umieszczona na wydanej w listopadzie następnego roku EPce "The Soundhouse Tapes".
Tytułowa żelazna dziewica to średniowieczne urządzenie do wykonywania kar, o kształcie kobiecej sylwetki i rozmiarach dopasowanych do ciała ludzkiego, zaopatrzone w żelazne, dwuskrzydłowe drzwi. Powszechnie uważa się, że na drzwiach, po wewnętrznej stronie, znajdowały się kolce, które miały dotkliwie ranić, ale nie naruszać ważnych narządów, dzięki czemu torturowany człowiek miał dłużej cierpieć. W rzeczywistości, wszystkie żelazne dziewice z kolcami to XIX-wieczne falsyfikaty, mające wzbudzać zainteresowanie turystów. Prawdziwe dziewice kolców nie miały i służyły jedynie do wykonywania kar na honorze (był to łagodniejszy rodzaj kar - skazany nie był uśmiercany, a jedynie wystawiany na widok publiczny).


2. "Running Free" (z albumu "Iron Maiden", 1980)

Debiutancki singiel zespołu, całkiem nieźle notowany, jak na utwór nieznanego wcześniej zespołu (34. miejsce na UK Singles Chart). Utwór powstał, gdy w zespole był jeszcze perkusista Doug Sampson (w styczniu 1980 roku zastąpiony przez go Clive'a Burra), o czym świadczy następująca wypowiedź Steve'a Harrisa, dotycząca komponowania utworów: Czasem zaczynam od głównego riffu basowego, a potem dorabiam do tego melodię, a czasem zaczynam od linii melodycznej i potem opracowuję resztę. Prawie wszystko robię na basie - i riffy, i harmonie. Ale na przykład "Running Free" zaczął się rodzić, gdy dołożyłem riff do rytmu Douga Sampsona. Autorstwo muzyki utworu zostało przypisane jednak wyłącznie Harrisowi.
Za tekst odpowiada ówczesny wokalista, Paul Di'Anno. To bardzo autobiograficzna piosenka, choć oczywiście nigdy nie spędziłem nocy w więżeniu w Los Angeles - mówił, nawiązując do słów "Running Free".  To o byciu szesnastolatkiem, byciu dzikim i wolnym. Wzięła się z moich doświadczeń z czasów, gdy byłem skinheadem.
Utwór jest regularnie wykonywany na żywo, przeważnie jako ostatni bis. Ukazał się nawet na singlu w wersji koncertowej, pochodzącej z albumu "Live After Death" (ta wersja była notowana jeszcze wyżej od oryginalnej - 19. miejsce w Wielkiej Brytanii). "Running Free" był obecny w setlistach tras w latach 1980-82, 1984-88, 1992, 1996, 2005 i 2010-13, co oznacza, że jest grany także obecnie.


3. "Phantom of the Opera" (z albumu "Iron Maiden", 1980)

Najbardziej rozbudowany utwór na debiutanckim longplayu, zdradzający inspiracje zespołami progrockowymi, przede wszystkim zaś grupą Wishbone Ash. Ówczesny gitarzysta, Dennis Stratton, wspominał sesję nagraniową utworu: Gdy dołączyłem do Iron Maiden, nie mieli zbyt dużo gitarowych harmonii, a ponieważ ja mam fioła na ich punkcie, usiadłem w kącie studia i pododawałem trochę harmonii w paru numerach, na przykład w "Running Free" i "Phantom of the Opera". W sumie sporo tego tam nawrzucałem. Poświęciłem na to mnóstwo czasu, ale nie wszystkie się zachowały w wersji finalnej. Gdy pracowaliśmy nad "Phantom of the Opera", Paul [Di'Anno] śpiewał, a ja nagrałem cztery różne podkłady harmoniczne do jego głosu. Potem Rod [Smallwood, menadżer] wszedł do kabiny odsłuchowej, by zapoznać się z efektem i, usłyszawszy co nagraliśmy, wykrzyknął: "To brzmi jak j**any Queen!". I wyszedł. Usunięto także połowę wokali Paula.
Tytuł i tekst utworu nawiązuje do powieści "Upiór w operze" Gastona Leroux, publikowanej w odcinkach, w latach 1909-10. 
Kompozycja była stałym punktem koncertów na większości tras w latach 80., z setlisty zniknęła w kolejnej dekadzie, by wrócić w 1999 roku. Od tamtego czasu jest grana na trasach wspominkowych, czyli takich, na których zespół wykonuje wyłącznie utwory z pierwszych lat działalności. Trwająca obecnie Maiden England - European Tour 2013 właśnie do nich należy, a "Phantom of the Opera" jest grany w połowie głównej części występu.


4. "Wrathchild" (z albumu "Killers". 1981)

Jedna z najstarszych kompozycji zespołu, po raz pierwszy zarejestrowana w listopadzie 1979 roku (razem z "Sanctuary"), w celu umieszczenia na albumie "Metal for Muthas" - kompilacji wytwórni EMI, zawierającej nagrania zespołów z rodzącej się wówczas Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu, z których żaden nie miał jeszcze podpisanego kontraktu. Pytano nas często, dlaczego nie umieściliśmy tego numeru na naszym debiutanckim albumie - mówił Harris. A nie zrobiliśmy tego dlatego, że ten utwór był już opublikowany na "Metal for Muthas". Ale nagrywając "Killers", nie byliśmy zadowoleni z tamtej wersji i chcieliśmy to nagrać jak należy.
W 1999 roku - po powrocie do składu Bruce'a Dickinsona i Adriana Smitha - zespół nagrał nową wersję utworu. Została wydana na ciężko dostępnym singlu, a także umieszczona jako ukryty bonus na amerykańskim wydaniu kompilacji "Ed Hunter".
"Wrathchild" jest regularnie wykonywany na większości tras zespołu, ale niestety nie został uwzględniony w setliście obecnie trwającej.


5. "Run to the Hills" (z albumu "The Number of the Beast", 1982)

Pierwszy singiel z nowym wokalistą, Brucem Dickinsonem i prawdopodobnie najbardziej popularny utwór zespołu. Kawałek opiera się na charakterystycznym riffie i prostej melodii - to wystarczyło na 7. miejsce w brytyjskim notowaniu singli i stałe miejsce w koncertowej setliście (z wyjątkiem tras z lat 1995-98 i 2010/11). Na singlu zostały wydane także dwa koncertowe wykonania tego utworu - z albumów "Live After Death" (26. miejsce na UK Singles Chart) i "Rock in Rio" (9. pozycja w tym samym notowaniu).
Pierwszym utworem, jaki zarejestrowaliśmy [na album "The Number of the Beast"], był "Run to the Hills" - mówił wokalista. Nie wiedzieliśmy jak to wszystko w końcu zabrzmi, więc kiedy puściliśmy sobie gotową taśmę, po prostu szczeny nam opadły. Nie mieliśmy wątpliwości, że brzmi to naprawdę niesamowicie. Wokalista wyjaśniał też znaczenie tekstu: Jest to rzecz o Indianach, napisana z dwóch perspektyw.Pierwsza część przedstawia stanowisko Indian, a druga - stanowisko żołnierzy.Chciałem by czuć tu było galopujące konie. Puszczając ten numer trzeba uważać, by się za bardzo w nim nie zatracić.
Chociaż słowa utworu zostały napisane przez Dickinsona, to nie mógł zostać dopisany jako współautor, ze względu na kontrakt podpisany w czasach, gdy śpiewał w grupie Samson. Z tego samego powodu jego nazwisko nie pojawia się przy tytułach "Children of the Damned" i "The Prisoner" (wszystkie trzy są podpisane nazwiskiem Steve'a Harrisa).



6. "The Number of the Beast" (z albumu "The Number of the Beast", 1982)

Zarówno tekst tego utworu, jak i fakt rozpoczęcia go recytowanym fragmentem Apokalipsy, przyczyniły się do oskarżeń zespołu o propagowanie satanizmu - głównie w Stanach. Amerykanie nie mają takiego poczucia humoru, jak Anglicy czy Francuzi - mówił Dickinson. Niektórzy z nich odczytują zbyt poważnie te z naszych tekstów, w których są nawiązania do Szatana. Pewne grupy religijne zażądały, by "The Number of the Beast" opatrzyć naklejkami, ostrzegającymi przed satanistycznym charakterem naszych tekstów! 
Tekst jest przede wszystkim opisem snu, jaki nawiedził Harrisa. Poza tym można dostrzec w nim inspirację horrorem "Omen", wierszem "Tam O'Shanter" szkockiego poety Roberta Burnsa, jak również wspomnianą Apokalipsą, czyli jedną z ksiąg Biblii.
Za wspomnianą recytację z początku utworu odpowiada brytyjski aktor Barry Clayton. Początkowo zespół zgłosił się do Vincenta Price'a, znanego z wielu filmów grozy, jednak ich zapał ostudził się, gdy aktor zażądał dwudziestu pięciu tysięcy funtów za swój udział.
Singiel z utworem "The Number of the Beast" okazał się nieco mniejszym sukcesem od "Run to the Hills" i doszedł zaledwie do 18. miejsca brytyjskich notowań. Kompozycja od razu weszła do koncertowej setlisty i od tamtej pory była grana na każdym koncercie.


7. "Hallowed Be Thy Name" (z albumu "The Number of the Beast", 1982)

Monumentalny utwór zamykający "The Number of the Beast" to jeden z wielu tego typu utworów napisanych wyłącznie przez Harrisa. Muzyka fantastycznie rozwija się wraz z genialną partią wokalną Dickinsona. Podmiot liryczny, wypowiadający się w pierwszej osobie, to skazaniec czekający na stracenie. Przechodzi przez różne etapy: od rozmyślania nad swoim losem (Reflecting on my past life and it doesn't have much time), gorycz (I take a look through the bars at the last sights / Of a world that has gone very wrong for me) i strach (Hard to stop the surmounting terror / Is this really the end, not some crazy dream?), bunt przeciwko wyznawanym wcześniej wartościom (If there's a God then why does he let me go?), aż w końcu pogodzenie się z tym, co go czeka (Don't worry now that I have gone / I've gone beyond to see the truth). Dodać trzeba, ze pojawiające się na koniec słowa tytułowe to wers z modlitwy: Święć się imię Twoje.
Utwór został wydany na singlu, ale dopiero w 1993 roku, w koncertowej wersji z albumu "A Real Dead Live" (mała płytka doszła do 9. miejsca w brytyjskim notowaniu). Na okładce singla zespołowa maskotka Eddie, w postaci diabła, zabija Bruce'a Dickinsona - jest to nawiązanie do tego, że właśnie w tamtym czasie wokalista postanowił opuścić zespół.
Od chwili powstania, przez niemal trzydzieści lat, utwór był wykonywany na każdym koncercie grupy. Niestety, muzycy postanowili usunąć go z setlisty obecnej trasy.


8. "The Trooper" (z albumu "Piece of Mind", 1983)

Chciałem by wstęp odzwierciedlał galop koni podczas ataku kawalerii - mówił Harris. Napisany przez niego tekst - zainspirowany wierszem "Szarża lekkiej brygady" Alfreda Tennysona - przedstawiony jest z perspektywy żołnierza walczącego na Wojnie Krymskiej, a dokładniej podczas bitwy pod Bałakławą, która rozegrała się pomiędzy wojskami brytyjskimi i rosyjskimi 25 października 1854 roku.
Utwór został wydany na singlu i doszedł do 12. miejsca na brytyjskim notowaniu - o jedną pozycję niżej niż poprzedzający go "Flight of Icarus". Być może powodem mniejszej popularności utworu była rzadka emisja nakręconego do niego teledysku. Uznany został jako zbyt drastyczny - zawierał sceny bitwy i śmierć kawalerzystów, wycięte z filmu "Szarża lekkiej brygady", nakręconego przez Michaela Curtiza w 1936 roku. Muzyków cała sytuacja mocno zirytowała: Czy w telewizji myślą, że to my zabijaliśmy konie na potrzeby klipu!?
Dzisiaj ciężko wyobrazić sobie koncert Iron Maiden bez "The Trooper". Co jednak ciekawe, utwór nie od razu wszedł na stałe do koncertowego repertuaru. Muzycy zrezygnowali z wykonywania go podczas trasy promującej album "Somewhere in Time" (1986/87). Wrócił do setlisty na kolejnej trasie, promującej "Seventh Son of a Seventh Son", choć nie był wówczas grany na wszystkich koncertach (stąd jego brak na albumie "Maiden England"). Dopiero od początku lat 90. jest grany na każdym koncercie.


9. "2 Minutes to Midnight" (z albumu "Powerslave", 1984)

Kolejny singlowy przebój (11. miejsce na UK Singles Chart) i stały punkt koncertów (z wyjątkiem tras z lat 2004/05 i 2010). Nic zresztą dziwnego - jest tutaj jeden z najbardziej chwytliwych refrenów w całym repertuarze grupy, jak również jeden z najbardziej charakterystycznych riffów. Ten ostatni został zaproponowany przez Adriana Smitha, który go jednak nie wymyślił sam. Identyczne riffy można znaleźć w wielu wcześniejszych metalowych utworach: "Swords and Tequila" Riot (1981), "Flash Rockin' Man" Accept (1982), "Curse of the Pharoahs" Mercyful Fate (1983) czy "Seek and Destroy" Raven (1983). Warto jeszcze wspomnieć o "Moonchild" Rory'ego Gallaghera, który powstał całą dekadę wcześniej, w 1971 roku. Najciekawsze wydaje się jednak podobieństwo do utworu "Midnight Chaser" z 1980 roku, mniej znanej grupy z nurtu NWOBHM o nazwie White Spirit. Jej gitarzystą był Janick Gers, który w 1990 roku dołączył do składu Iron Maiden. Gers twierdzi, że płytę swojej pierwszej grupy zaprezentował Ironom jeszcze zanim nagrali "Powerslave" i najwidoczniej riff "Midnight Chaser" utkwił w pamięci Adriana tak mocno, że nieświadomie go wykorzystał.
Tekst utworu powstał podczas tzw. zimnej wojny i dotyczy możliwości zagłady nuklearnej. Tytuł odnosi się do Zegara Zagłady, wymyślonego w 1947 roku przez zarząd naukowców zajmujących się energią atomową (Bulletin of the Atomic Scientists). Północ na zegarze oznacza zagładę ludzkości, a minuty przed nią odzwierciedlają stopień zagrożenia nią. Początkowo brano pod uwagę wyłącznie zagładę nuklearną, obecnie doszły do tego inne zagrożenia, np. degradacja środowiska. Najbliżej północy wskazówki zegara zostały ustawione w 1953 roku, kiedy nasilił się wyścig zbrojeń Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego (m.in. testy broni termojądrowej). Zegar przedstawiał wówczas właśnie dwie minuty do północy. W kolejnych latach groźba zagłady nieco się oddaliła, ale wzrosła do trzech minut w 1984 roku. Obecnie odległość od północy wynosi pięć minut, zaś najwyższa była w roku 1991 - 17 minut.


10. "Powerslave" (z albumu "Powerslave", 1984)

Jeden z czterech utworów - obok "Revelations", "Flash of the Blade" i "Bring Your Daughter to the Slaughter" - których autorstwo jest przypisane wyłącznie Dickinsonowi. [To] opowieść o umierającym faraonie - tłumaczył wokalista. Ma umrzeć i dowiaduje się, że jest niewolnikiem potęgi śmierci, a jednocześnie niewolnikiem własnej władzy. Kiedy umiera, umrzeć muszą także wszyscy niewolnicy, którzy budowali dla niego grób i brali udział w przygotowaniu do jego pogrzebu. Nawet gdyby on sam tego nie pragnął, prawo mówi, że ci ludzie muszą pożegnać się z życiem, on nie ma na to wpływu. Jest zatem więźniem swojej własnej potęgi. W Egipcie faraon był uosobieniem życia, był żywym bogiem, który miał pod kontrolą całą ziemię. Gdy uchodziło z niego życie, musiało opuścić ono także tych, którzy mu służyli, tak mówiło prawo. Paradoks polega na tym, ze nawet jeśli był on żywym bogiem i leżąc na łożu śmierci, postanowił żyć dalej, nie mógł swojej woli wyegzekwować. Jego władza uczyniła go niewolnikiem potęgi śmierci.
Bruce wyjaśniał także jak wpadł na pomysł takiego utworu: Myślałem sobie o "Revelations" z poprzedniego albumu i szukałem brakującego elementu. I w końcu go znalazłem. W "Revelations" jest wiele nawiązań do mitologii hinduskiej i egipskiej, do wątków na temat życia i śmierci. Ale jednej rzeczy tam nie ma - motywu władzy śmierci nad życiem, a jest to motyw często występujący w egipskiej mitologii. Można więc powiedzieć, że napisałem "Powerslave" słuchając "Revelations", z filiżanką herbaty w jednej dłoni i kanapką w drugiej.
Utwór na żywo był wykonywany tylko na trasach z lat 1984/85, 1999 i 2008/09.


11. "Rime of the Ancient Mariner" (z albumu "Powerslave", 1984)

Najdłuższy utwór Iron Maiden, trwający niemal czternaście minut. Steve Harris skomponował kawałek o prawdziwie epickim rozmachu - przyznawał Dave Murray. Na swój sposób podsumował nim wszystko, co zrobiliśmy do tamtej pory. Potrafił w jednej kompozycji pokazać, o co chodzi w muzyce zespołu. "Rime of the Ancient Mariner" ma bowiem wiele wątków melodycznych, jest zróżnicowany pod względem dynamicznym i ma inteligentny tekst wywiedziony z poematu Samuela Taylora Coleridge'a. To coś, co bardzo wiele mówi o ambicjach Iron Maiden. Moim zdaniem utwór ten ma cechy dzieł muzyki klasycznej, chociaż oczywiście powstał na poletku, którego krańce wyznaczają granice rocka.
Inspiracją był poemat "Rymy o sędziwym marynarzu", napisany w latach 1797-98, przez angielskiego poetę Samuela Taylora Coleridge'a. Spora część tekstu to cytaty z tego dzieła, a reszta - streszczenie jego fabuły, napisane przez Harrisa.
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1984-87, a także na trasie z lat 2008/09.


12. "Wasted Years" (z albumu "Somewhere in Time", 1986)


Jeden z najbardziej znanych singli Iron Maiden (18. miejsce w UK), ale nie wykonywany zbyt często na żywo. Był grany regularnie w latach 1986-88, do setlisty wracał w latach 1993, 1999, 2008/09 i na obecnie trwającej trasie.
Tekst, podobnie jak wielu innych na albumie "Somewhere in Time", dotyczy czasu, Jeśli pomyśleć o tym, co ostatnio robiliśmy i gdzie byliśmy, wybór czasu na wiodący temat płyty raczej nie powinien nikogo dziwić - mówił Adrian Smith, jedyny kompozytor utworu. Albo traciliśmy czas, albo czas dawał nam nauczkę, bardzo zresztą kosztowną. Wszystko to jest tam między wierszami.
"Wasted Years" na tle reszty longplaya wyróżnia się natomiast pod względem muzycznym - to jedyny utwór na "Somewhere in Time" oparty wyłącznie na podstawowym instrumentarium. Pozostałe kawałki Harris i Smith postanowili wzbogacić brzmieniami syntezatorów gitarowych.


13. "The Evil That Men Do" (z albumu "Seventh Son of a Seventh Son", 1988)


"Seventh Son of a Seventh Son" to jedyny album koncepcyjny w dyskografii zespołu. Forma taka oznacza spójność wszystkich utworów, zarówno pod względem tekstowym, jak i muzycznym. Adrian Smith mówił jednak: Zawsze uważałem, że każda piosenka powinna bronić się sama, nawet jeśli odseparuje się ją od pozostałych utworów. Być może dzięki niemu Ironom udało się stworzyć album, który nie tylko tworzy całość, ale także przyniósł sporą liczbę przebojów: "Can I Play with Madness" doszedł do trzeciego miejsca na brytyjskiej liście (jako jedyny był też notowany w Stanach - 4. miejsce), "The Evil That Men Do" do piątego, a "The Clairvoyant" i "Infinite Dreams" do szóstego.
Dlaczego zatem wybrałem "The Evil That Men Do"? Po prostu wydaje się on najbardziej esencjonalny dla całego longplaya. Zapadający w pamięć, ale nie tak tandetnie chwytliwy, jak "Can I Play with Madness". Do tego refleksyjny tekst, na temat zła czynionego przez ludzi, które trwa jeszcze długo po ich śmierci, jest jakby podsumowaniem całej opowiedzianej tu historii. Warto wspomnieć, że chociaż teksty na "Seventh Son of a Seventh Son" układają się w jedną historię, to każdy z nich powstał z różnych inspiracji. W przypadku "The Evil That Men Do" była to sztuka "Juliusz Cezar" Williama Shakespeare'a, a konkretnie - monolog Marka Antoniusza, w którym padają słowa: Złe czyny ludzi żyją dłużej od nich, dobro wraz z nimi znika nieraz w grobie.
Utwór od chwili powstania był grany na niemal wszystkich trasach koncertowych, chociaż został usunięty z setlisty w latach 2003-05, nie był też wykonywany podczas pierwszej części trasy Somewhere Back in Time World Tour.


14. "Bring Your Daughter... to the Slaughter" (z albumu "No Prayer for the Dying", 1990)

Można polemizować czy to ważny utwór. Faktem pozostaje, że to jedyny kawałek zespołu, jaki doszedł do 1. miejsca brytyjskich notowań (w Stanach doszedł do 27. pozycji, ale tam żaden singiel Ironów nie wszedł do pierwszej trójki). Czy jednak rzeczywiście jest to zasługa samej piosenki? Raczej sprytnego pomysłu, aby wydać singiel w kilku wersjach, różniących się nie tylko formatem (winyl lub kompakt) - ale też okładkami (trzy zupełnie inne grafiki!), a nawet dodatkami (jedna z wersji zawierała kalendarz). Oczywiście kolekcjonerzy musieli mieć wszystkie - stąd wysoka sprzedaż.
Początkowo nie miał to nawet być utwór Ironów. Powstał, kiedy Bruce Dickinson dostał propozycję napisania i nagrania solowego utworu do filmu "Koszmar z ulicy Wiązów V". Wokalista się zgodził, zaprosił do współpracy Janicka Gersa i nagrali wspólnie utwór, który - jak sam przyznaje - napisał w około trzy minuty. Kawałek tak się spodobał przedstawicielom wytwórni, że zaproponowali Bruce'owi nagranie całego longplaya. Zgodził się, mimo, że nie poza tym jednym utworem nie miał innych kompozycji. Jednak w ciągu dwóch tygodni jego pierwszy solowy album, "Tattooed Millionaire", był już gotowy. Ale "Bring Your Daughter... to the Slaughter" na niego nie trafił - tak spodobał się Steve'owi Harrisowi, że zmusił Dickinsona aby nagrać go z zespołem. Razem z tym kawałkiem do Iron Maiden dołączył Gers, który zastąpił znudzonego graniem metalu Adriana Smitha.
Mimo sukcesu jaki odniósł, utwór był grany na żywo tylko do 1993 roku, czyli do odejścia Dickinsona z zespołu. Po jego powrocie, kawałek wrócił do setlisty tylko na chwilę, w 2003 roku.


15. "Fear of the Dark" (z albumu "Fear of the Dark", 1992)

Ostatni z utworów, bez którego nie może się obyć żaden koncert Iron Maiden. Zespół wykonuje go nawet na trasach, na których zamysłem było, aby grać wyłącznie utwory z lat 80-ych (Somewhere Back In Time, Maiden England). Ale to po prostu utwór stworzony do wykonywania na żywo, do wspólnego śpiewania z publicznością. Koncertowe wykonania tego utworu były tak dobre, że to przeważnie one trafiały na albumy kompilacyjne. Również na singlu wydana została tylko wersja koncertowa (pochodząca z wydanej w 1993 roku koncertówki "A Real Live One"). Udało jej się ociągnąć 8. miejsce na brytyjskim notowaniu.
Tekst utworu opowiada oczywiście o strachu przed ciemnością, przeradzającym się w paniczny strach. Jest to metafora obawy przed popadnięciem w szaleństwo. W jednym z wywiadów Dickinson stwierdził, że Harris - autor kompozycji - naprawdę boi się ciemności. W dalszej części wypowiedzi wyjaśniał: To opowieść o człowieku, który o zmroku chodzi po parku. Robi się coraz ciemniej, a on zaczyna widzieć różne niepokojące rzeczy. Wpada w paranoję, ponosi go wyobraźnia. To naprawdę świetny numer.


16. "Afraid to Shoot Strangers" (z albumu "Fear of the Dark", 1992)

To rzecz o żołnierzu, który zaczyna strzelać podczas wojny w Zatoce Perskiej - tłumaczył Bruce. On nie chce nikogo zabić, ale wie, że będzie musiał, to jego obowiązek. Jeżeli on nie będzie strzelał, ktoś może jego zastrzelić. Nie ma więc dużego wyboru. o okrutny dylemat, ale nie da się go uniknąć. Pod względem muzycznym, jest to długi utwór, w pierwszej części brzmiący bardzo nastrojowo, później jednak rozkręcający się, pełen typowych dla grupy gitarowych unison.
Właśnie w tym utworze z repertuaru grupy najlepiej czuł się następca Dickinsona, Blaze Bayley. Żadnej innej kompozycji nie mógł zaśpiewać tak przekonująco - być może nawet lepiej od swojego poprzednika. Nie dziwi, ze to właśnie koncertowa wersja z udziałem Bayleya trafiła na kompilację "Best of the Beast". Po odejściu Blaze'a, Ironi przestali wykonywać "Afraid to Shoot Strangers" na żywo - aż do zeszłego roku. Tym samym jest to kolejny utwór, jaki na pewno zabrzmi na zbliżających się koncertach.


17. "Man on the Edge" (z albumu "The X Factor", 1995)

W drugiej połowie lat 90., Ironi rzeczywiście znaleźli się na krawędzi. Inny utwór z albumu "The X Factor" zresztą precyzuje, że była to krawędź ciemności ("The Edge of Darkness"). Strata charyzmatycznego frontmana, słabe przyjęcie przez fanów nowego, który nie był w stanie zaśpiewać podczas koncertów wielu starszych hitów... To z pewnością nie był dobry czas dla grupy. Na pewno nie pomogła lekka modyfikacja stylu, polegająca głównie na zwolnieniu tempa. Właściwie na całym longplayu jest tylko jedna żywsza, typowa dla zespołu, kompozycja - właśnie "Man on the Edge". Co ciekawe, jest to też jedyny z niej utwór, w którego komponowaniu nie brał udziału Steve Harris (jej autorami są Gers i Bayley).
Kawałek został wydany na singlu i doszedł do 10. miejsca w Wlk Brytanii. Był także jednym z pięciu utworów (obok "Lord of the Flies", "Sign of the Cross", "Futureal" i  "The Clansman") z albumów nagranych z Blazem, które były wykonywane na żywo po jego odejściu. Każdy z nich utrzymywał się jednak w setliście tylko przez jedną trasę - "Man on the Edge" grany był podczas The Ed Hunter Tour (1999). Zarejestrowaną wówczas wersję, z Dickinsonem jako wokalistą, przez lata można było znaleźć tylko na singlu "The Wicker Man" (2000), dopóki nie trafiła na kompilację "From Fear to Eternity: The Best of 1990-2010".


18. "Blood Brothers" (z albumu "Brave New World", 2000)

To o życiu po śmierci, nawiązaniu kontaktu z "tamtą stroną" - mówił Harris, który niedługo wcześniej stracił ojca. Dotyka tematu Ciemnej Strony twoich myśli. Ale także o poczuciu wstydu za to, co dzieje się na świecie. O wszystkich tych tych przerażających rzeczach, jakie się na nim dzieją, i o ludziach, którzy o tym czytają w gazetach, a potem zwyczajnie przewracają stronę. Nie twierdzę, że zapominają o tym horrorze - mogą go przechowywać w umyśle, ale przecież nie mogą nic zmienić. Po prostu mają nadzieję, że gdzieś jest ktoś, kto się tym zajmie. Tak więc tekst dotyczy różnych rzeczy, składa się na niego wiele elementów.
Utwór wyróżnia się pod względem muzycznym, jako jedna z niewielu kompozycji Iron Maiden w całości utrzymana w łagodnym nastroju. Poza podstawowym instrumentarium słychać tu także lekką orkiestrację. Zawsze chciałem, by nasze utwory miały orkiestrowe brzmienie - mówił Harris. Już wcześniej używaliśmy w ten sposób klawiszy. Ale tym razem było trochę inaczej, bo nasz producent Kevin Shirley znał gościa w Nowym Jorku, który umiał to ładnie warstwowo ułożyć.Wysłaliśmy mu taśmę z naszym nagraniem i rzeczami, o które mi mniej więcej chodziło. Zaskoczył mnie potem robiąc dokładnie to, do czego dążyłem. Byłem szczerze zdumiony.
Utwór był wykonywany na trasie promującej "Brave New World", a do setlisty wrócił dekadę później, na The Final Frontier Tour. Podczas pierwszej części trasy, w 2010 roku, utwór był dedykowany właśnie zmarłemu Ronniemu Jamesowi Dio, natomiast podczas drugiej, odbywającej się rok później - fanom zespołu. Dickinson deklarował ze sceny, że wszyscy wielbiciele zespołu tworzą jedną rodzinę, bez względu na to, jakiej są rasy czy wyznania.


19. "The Reincarnation of Benjamin Breeg" (z albumu "A Matter of Life and Death", 2006)


Siedmiominutowy utwór, z długim mrocznym wstępem, to dziwny wybór na singiel, tym bardziej, że promowany nim album zawierał kilka bardziej radiowych utworów ("Out of the Shadow", czy wydany na drugim singlu "Different World"). Muzycy zdecydowali się na taki krok, ponieważ według nich właśnie ten utwór najlepiej oddawał atmosferę albumu. Chcieliśmy wybrać do promocji utwór, który jak najlepiej oddawałby charakter nowego materiału, zamiast wypuścić krótszy numer, który celowałby w listy przebojów - tłumaczył Harris. "Benjamin Breeg" swoimi ciężkimi riffami znakomicie oddaje klimat płyty, a i jego bardzo mroczny tekst jest typowy dla całego albumu. 
Wszystko pięknie, tylko kim jest tytułowy Benjamin Breeg? Zespół przewidział, że fani zaczną szukać informacji o nim w sieci, więc stworzyli specjalną stronę zawierającą fikcyjną biografię malarza o tym nazwisku, wymyśloną przez Harrisa wspólnie z twórcą horrorów Shaunem Hutsonem. Zainteresowanie podsycały wywiady, w których muzycy nie chcieli zdradzić nic na temat Breega. To tajemnica - mówił Nicko McBrain. Nie mogę jej zdradzić. Sam jej nie znam, szczerze mówiąc. Myślę, że to alter ego Eddiego albo fragment jego przeszłości. To wszystko, czego się domyślam.


20. "When the Wild Wind Blows" (z albumu "The Final Frontier", 2010)

Rozbudowana kompozycja zamykająca ostatni jak dotąd album zespołu. Podczas pracy nad longplayem właśnie ta kompozycja przysporzyła muzykom najwięcej trudności. Rytmicznie ten utwór jest nieco inny od tego, co robiliśmy do tej pory - wyjaśniał Murray. Uczyliśmy się go partiami, tylko dlatego, że ma tak złożoną strukturę. Ale na płycie brzmi bardzo naturalnie. Mimo tej skomplikowanej struktury, był grany na żywo. Nie mogło być inaczej, skoro sami muzycy uważają "When the Wild Wind Blows" za jeden ze swoich najlepszych utworów. Od razu wiedziałem, że wyjdzie coś wyjątkowego - mówił McBrain. Kiedy skończyliśmy nagrywać, podszedłem do Steve'a i powiedziałem, że to kawałek podobny do "Hallowed Be Thy Name", chyba najlepszy jaki kiedykolwiek napisał, a on na to rzekł: "Tak właśnie czuję - jest po prostu fantastyczny!".
Fabuła tekstu jest podobna do książki "A gdy zawieje wiatr" ("When the Wind Blows") Raymonda Briggsa, napisanej w 1982 roku, a także zrealizowanego na jej podstawie filmu animowanego (1986). Książka, jak i film opowiadają o nuklearnej zagładzie świata, przedstawionej z perspektywy pary emerytów, żyjących z dala od świata polityki. Również bohaterowie utworu Iron Maiden czekają na zbliżającą się zagładę, media podsycają panikę, a oni rozmyślają o codziennym życiu, które dobiega końca. Od pierwowzoru odbiega ostatnia zwrotka, z której dowiadujemy się o znalezieniu zwłok małżeństwa - oboje wypili truciznę. Tymczasem okazuje się, że do zagłady nie doszło - było to tylko trzęsienie ziemi.
Co ciekawe, zespół musiał odwołać japońskie koncerty The Final Frontier Tour, 12 i 13 marca 2011 roku. Dokładnie dzień przed pierwszym z tych koncertów rozpoczęło się tragiczne w skutkach trzęsienie ziemi u wybrzeży wyspy Honsiu. Spowodowana trzęsieniem fala tsunami uszkodziła elektrownię atomową w Fukushimie, powodując najdroższą katastrofę naturalną w historii. Kilka miesięcy później, Ironi przekazali ponad 50 tysięcy dolarów na pomoc ofiarom trzęsienia.


4 komentarze:

  1. Bilet już dawno kupiony :) Pozostaje tylko cierpliwie czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajrony kochane Ajrony ;) Z tego zestawu nie cierpię tylko Blood Brothers. Jakiś taki kiepski mi się wydaje. Dałbym w zamian Rime of the Ancient Mariner!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko byłoby zrobić idealną listę, która zadowoliłaby każdego w 100% ;) Mimo wszystko starałem się spojrzeć na to obiektywnie i nie sugerować się czy sam lubię dane utwory - bo wtedy przynajmniej połowa listy byłaby zupełnie inna ;)

      Usuń
  3. "Be Quick Or Be Dead" zmieniło moje życie, dziękuję, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.