12 czerwca 2013

[Artykuł] Najważniejsze utwory Black Sabbath (część II: Dio, Gillan i Martin)

Chociaż niektórzy uznają wyłącznie te albumy Black Sabbath, na których śpiewa Ozzy Osbourne, zespół również bez niego nagrywał rzeczy bardzo dobre, a czasem niemal genialne ("Heaven and Hell", "Headless Cross"). Największym poważaniem z tego okresu najbardziej cieszą się albumy z Ronniem Jamesem Dio jako wokalistą (zwłaszcza od czasu jego śmierci, 16 maja 2010 roku). O tym, ze w grupie śpiewali także inni wokaliści, wielu najchętniej by zapomniało. O ile można to jeszcze zrozumieć w przypadku Iana Gillana (nagrany z nim album "Born Again" czasami za bardzo przypomina Deep Purple) i Glenna Hughesa ("Seventh Star" zupełnie nie przypomina innych albumów Black Sabbath, bo miał być solowym dziełem Tony'ego Iommiego*), tak jest to zupełnie niezrozumiałe w przypadku Tony'ego Martina, z którym zespół nagrał aż pięć (najlepszy wynik po Ozzym), w większości udanych longplayów.

*Dlatego na poniższej liście nie ma żadnego utworu z tego albumu.

Black Sabbath '81: Ronnie James Dio, Tony Iommi, Vinny Appice i Geezer Butler.

1. "Children of the Sea" (z albumu "Heaven and Hell", 1980)

Utwór powstał jeszcze w oryginalnym składzie, z Ozzym Osbournem jako wokalistą. Wciąż mam nagranie, na którym [Ozzy] śpiewa zupełnie inny tekst, zupełnie innym głosem i do zupełnie innej linii melodycznej, niż Ronnie - pisał Tony Iommi w swojej autobiografii.
Ostateczny kształt nadał kompozycji nowy wokalista. Koncertowałem wtedy na Wschodnim Wybrzeżu z Rainbow - wspominał Dio. I poleciałem na Zachodnie Wybrzeże, gdzie mieszkałem, by spotkać się z Tonym. Kilka miesięcy wcześniej zadzwonił do mnie z propozycją utworzenia zespołu, ale wtedy nic z tego nie wyszło, bo pojawił się pomysł trasy dla uczczenia dziesięciolecia Black Sabbath. Tym razem spotkaliśmy się w barze. A stamtąd pojechaliśmy do sali prób, gdzie Sabbath pracował nad materiałem na nową płytę. Geezer Butler i Bill Ward już coś tam robili. Ozzy'ego Osbourne'a nie było. W czwórkę udaliśmy się do studia, ponieważ chcieli coś nagrać. Na miejscu Tony zagrał mi swój kawałek i zapytał: "Mógłbyś coś do tego dopisać?" Ja na to: "Daj mi 15 minut, spróbuję". Usiadłem w kącie i po kwadransie wróciłem z gotowym tekstem. Zaśpiewałem go i kawałek "Children of the Sea" był gotowy. Wtedy Tony powiedział: "Ozzy wypada. Chcę pracować z tobą".
Tekst napisany przez Ronniego znacznie odbiegał od wcześniejszej twórczości Black Sabbath. Wprowadził do naszych tekstów tematykę fantazy - wyjaśniał Butler. Zawsze lubiłem jego teksty, były zupełnie inne od moich - dodawał. Mniejszy entuzjazm wykazywał Ward: Niektóre z tych tekstów były absolutnie wspaniałe, ale były też takie, przy których myślałem: "Nie mogę uwierzyć, że biorę w tym udział". Sam Dio o swoich tekstach dla Black Sabbath powiedział krótko: Nigdy nie pytali mnie co mam zamiar napisać, lub o czym napisałem. Sam kwestionowałem swoje teksty częściej niż oni.
Pod względem muzycznym, "Children of the Sea" był pierwszą półballadą w dorobku grupy. Zainspirowani nim muzycy Iron Maiden stworzyli utwór "Children of the Damned" ze swojego przełomowego albumu "The Number of the Beast".
Utwór był regularnie wykonywany na żywo w latach 1980-95, oraz na wszystkich koncertach pod szyldem Heaven & Hell (2007-10).


2. "Neon Knights" (z albumu "Heaven and Hell", 1980)

Ten szybki otwieracz albumu został nagrany jako ostatni, już w innym studiu, niż pozostałe utwory. Według Ronniego tekst dotyczy sytuacji, kiedy człowiek w trudnych chwilach woła o pomoc. Tych, którzy mają pośpieszyć z pomocą, nazwałem właśnie Neonowymi Rycerzami. Przymiotnik "neonowy" miał sprawić by ci "rycerze" stali się nam współcześni.
"Neon Knights" wyróżnia się na tle większości kompozycji zespołu swoim szybkim tempem. Uważaliśmy, że przyda się nam taki szybki kawałek, żeby zrównoważyć wolniejsze utwory - pisał Iommi w autobiografii. Okazało się, że pisanie szybkich utworów jest strasznie trudne. Potrafię tworzyć wolne kawałki, albo takie o średnim tempie, w dowolnych ilościach, ale przy szybkich muszę się solidnie napracować
To jedyny utwór na płycie, w którego tworzeniu istotną rolę odegrał Geezer Butler - basista przez większą część sesji nagraniowej był nieobecny, dopiero pod jej koniec zdecydował się wrócić do zespołu.
"Neon Knights" został wydany na singlu i doszedł do 22. miejsca w Wielkiej Brytanii.
Utwór był stałym punktem koncertów w latach 1980-95 i 2007-10.


3. "Heaven and Hell" (z albumu "Heaven and Hell", 1980)

Utwór powstał podczas wspólnego jamowania. Siedzieliśmy w domu i w kółko graliśmy - wspominał Iommi. Miałem mały wzmacniacz, tylko kilka watów, był też miniaturowy zestaw perkusyjny i graliśmy "Heaven and Hell" na okrągło. Naprawdę nam się to podobało. Najpierw Ronnie grał na gitarze basowej, potem Geoff [Nicholls] przejął tą rolę. Ronnie śpiewał kawałek, naprowadzając nas na kolejne pomysły. Zbudowaliśmy cały utwór podczas takich sesji. Po powrocie Geezera, Nicholls został w zespole jako klawiszowiec.
Od lat chciałem napisać kawałek o takim tytule - mówił Dio. Muszę przyznać, że go ukradłem. Wiele lat temu, kiedy koncertowałem jeszcze z własną grupą, zetknąłem się w trasie z australijską grupą The Easybeats, kierowaną przez George Younga, brata Angusa z AC/DC. Zrobili na mnie duże wrażenie. I oni właśnie mieli utwór zatytułowany "Heaven and Hell". Spodobał mi się ten tytuł, zapamiętałem go, a po latach wykorzystałem. (...) Naprowadził mnie on na taki a nie inny tekst, na temat dobra i zła. O znaczeniu tekstu mówił w innym wywiadzie: Nie wierzę w niebo ani piekło, jako miejsce gdzieś na górze, czy na dole. Dla mnie niebo i piekło jest tutaj. To od nas zależy, czy będziemy żyli w niebie czy w piekle.
Utwór był stałym punktem koncertów w latach 1980-95 i 2007-10. Na żywo muzycy rozciągali go nawet do kilkunastu minut (na trasie z 1982 roku był łączony z "The Sign of the Southern Cross").


4. "Die Young" (z albumu "Heaven and Hell", 1980)

Drugi singiel z albumu, który niestety doszedł tylko do 41. miejsca w brytyjskich notowaniach. Do skomponowania oraz grania w tym utworze przyznaje się inny tymczasowy zastępca Butlera, Craig Gruber (muzyk znany z wcześniejszych zespołów Ronniego, Elf i Rainbow). Gruber nie został jednak uwzględniony w opisie, a żaden z muzyków zespołu nie potwierdza jego słów.
Tekst utworu jest bardziej przyziemny od innych autorstwa Ronniego. Dotyczy współczesnego świata, w którym ludzie żyją chwilą, nie myśląc o następnym dniu. Również pod względem muzycznym, "Die Young" był czymś nowym dla wokalisty. W tym utworze jest przerwa - wyjaśniał Iommi w swojej autobiografii. W części, gdzie Ronnie śpiewa "Die young" następuje spokojny pasaż. Ronnie dotychczas nigdy czegoś takiego nie robił, ale przekonałem go, że w Sabbath przez wiele lat stosowaliśmy takie spokojne fragmenty w środku utworu. Na końcu powiedział: "To rzeczywiście działa!".
Utwór był grany na żywo w latach 1980-81, 1986-92 i 2007-10.


5. "Lonely Is the Word" (z albumu "Heaven and Hell", 1980)

Tekst opowiada oczywiście o samotności. Samotni ludzie zawsze mnie inspirowali - mówił Ronnie. Gdy byłem dzieckiem, dużo czasu spędzałem sam, ale nigdy nie byłem samotny. Za to niektórzy z moich przyjaciół byli samotni, było mi ich żal. Zawsze pisałem piosenki dla samotnych ludzi.
Pod względem muzycznym jest to bardzo ciężka, wręcz doom metalowa, ballada. Na następnym albumie zespół rozwinie ten pomysł do perfekcji w utworze "Over and Over", który niestety należy do mniej znanych, wręcz zapomnianych utworów z repertuaru grupy.
"Lonely Is the Word" był grany na żywo podczas trasy promującej album "Heaven and Hell", oraz na niektórych występach Heaven & Hell w 2007 roku.


6. "The Mob Rules" (z albumu "Mob Rules", 1981)

Utwór napisany do animowanego filmu "Heavy Metal" (tytuł nie jest nawiązaniem do muzyki metalowej, a do tytułu magazynu komiksowego). Poprosili nas o napisanie jednego kawałka - wyjaśniał Ronnie. Wybraliśmy scenę w której hordy barbarzyńców narządzają na miasto i biorą je we władanie. Stąd tytuł: "Motłoch rządzi". Napisanie tekstu przyszło mi z łatwością. Jest w nim groza ataku, jest strach mieszkańców przed najeźdźcami.
Trudno było skomponować coś sensownego, bo nie wiedzieliśmy ile będą trwać poszczególne sceny - dodawał Iommi.
Utwór dał tytuł drugiemu albumowi grupy z Ronniem Dio (a także pierwszemu z Vinnym Appicem)Został na niego jednak nagrany na nowo. Wersję z filmu można znaleźć na towarzyszącej mu płycie ze ścieżką dźwiękową, oraz na reedycji "Mob Rules", wydanej w 2010 roku. Geezer przyznaje, że filmowa wersja była tylko demem, które jednak tak się spodobało przedstawicielom wytwórni, że zdecydowali się umieścić utwór bez żadnych poprawek na soundtracku. Robiliśmy demo, żeby zobaczyć, czy możemy coś wymyślić. Napisaliśmy "Mob Rules" w parę godzin - wspominał basista.
Albumowa wersja została wydana na singlu i doszła do 46. miejsca w Wlk Brytanii. Utwór był wykonywany na żywo w latach 1981-82, 1986-89, 1992-95 i 2007-10.


7. "The Sign of the Southern Cross" (z albumu "Mob Rules", 1981)

Jeden z dwóch (obok "Falling Off the Edge of the World") rozbudowanych utworów na drugim longplayu Black Sabbath z Dio. Pod względem budowy - przeplatanie fragmentów balladowych z ciężarem - może kojarzyć się z "Children of the Sea". Chcieliśmy żeby na albumie znalazł się jakiś mocny punkt, taki jak "Heaven and Hell" na poprzednim, a ten pasował idealnie - mówił o "The Sign of the Southern Cross" Tony Iommi. Geezer Butler z kolei przyznawał, że to jego ulubiony utwór na albumie: Dał mi możliwość poeksperymentowania z różnymi basowymi efektami - wyjaśniał.
Utwór był grany na trasach z lat 1982 i 1990 (niestety, na obu tylko we fragmencie), oraz 2007-08 (już w całości).

Black Sabbath '83: Geezer Butler, Ian Gillan, Tony Iommi i Bev Bevan.


8. "Born Again" (z albumu "Born Again", 1983)

Podczas miksowania koncertowego albumu "Live Evil", Ronnie James Dio został niesłusznie oskarżony o podgłaśnianie ścieżek wokalnych pod nieobecność pozostałych muzyków w studiu. W efekcie wokalista odszedł z grupy, zabierając ze sobą Vinny'ego Appice'a. Niedługo później do składu powrócił Bill Ward, a nowym wokalistą został Ian Gillan, znany przede wszystkim z Deep Purple. Tony Iommi i Geezer Butler zaprosili mnie na obiad - wspominał muzyk. Mieliśmy przegadać różne sprawy. I zanim zdążyłem się zorientować, w czym rzecz, byłem wokalistą Black Sabbath. Było to kolejne odrodzenie grupy, stąd tytuł albumu i jednego z utworów. Niestety, skład ten nie przetrwał długo - jeszcze przed trasą koncertową Warda zastąpił Bev Bevan.
Chociaż w wielu utworach na "Born Again" muzycy zbliżają się do stylu Deep Purple, to utwór tytułowy - ballada w mrocznym klimacie - jest jednym z najbardziej sabbathowych fragmentów całości.
Kompozycja była wykonywana na żywo tylko podczas trasy promującej ten album.


9. "Trashed" (z albumu "Born Again", 1983)

Podobnie jak większość tekstów Gillana, słowa "Trashed" są oparte na prawdziwej historii. Dotyczą sytuacji mającej miejsce podczas nagrywania albumu, kiedy pijany wokalista rozbił samochód należący do Warda. Nie wiedziałem, że to wóz Billa - bronił się Ian. Wszyscy w zespole mieliśmy identyczne samochody. Coronado. I nie miałem pojęcia, że wsiadam do wozu Billa. Myślałem, że to mój. Nieźle potem oberwałem od niego... To było podczas sesji. Mieszkałem w namiocie na placu przed studiem. I miałem taki zwyczaj, że po całym dniu pracy jechałem z ogrodnikiem, który tam pracował, do najbliższego pubu. Często się ścigaliśmy. I którejś nocy było groźnie. Rozbiłem wóz, otarłem się o śmierć. To prawdziwa historia. Tekst powstał następnego dnia.
Tony Iommi w swojej autobiografii dokładnie opisał jak wyglądała zemsta Warda: Ian miał łódź na rzece Cherwell, nieopodal Manor [studia w którym zespół nagrywał]. Bill odkrył, że to Ian zniszczył mu wóz, więc wziął dłuto, porobił w łódce dziury i ją zatopił.
Utwór został wydany na singlu, ale nie wszedł do notowań w żadnym kraju. Na stronie B znalazła się drastycznie skrócona wersja "Zero the Hero". Na żywo "Trashed" był wykonywany sporadycznie podczas trasy promującej "Born Again".
W 2006 roku Gillan nagrał "Trashed" ponownie, na swój solowy album "Gillan's Inn". W nagraniu gościnnie wystąpił Iommi, a także sekcja rytmiczna Deep Purple - Roger Glover i Ian Paice.


10. "The Shining" (z albumu "The Eternal Idol", 1987)

Utwór powstał niedługo po odejściu Gillana (wrócił do Deep Purple) i efemerycznym powrocie oryginalnego składu (jeden koncert, na słynnym Live 8). Iommi i Butler próbowali wtedy stworzyć nowy skład, z niejakim Davidem Donato w roli wokalisty. Nagraliśmy z nim parę kawałków - wyjaśniał Iommi. Jednym z nich był "No Way Out", który, po wielu zmianach, przekształcił się w "The Shining". Z innym wokalem, innym tekstem, inną aranżacją, ale nadal tym samym riffem. Zanim jednak zespół przystąpił do nagrywania, ze składu odszedł nie tylko Donato, ale również Butler. Iommi postanowił zatem nagrać album solowy, który pod naciskiem wytwórni został wydany pod nazwą Black Sabbath.
Utwór "No Way Out", już jako "The Shining", został ostatecznie nagrany na kolejny album, "The Eternal Idol" - tym razem od początku mający być dziełem Sabbath, choć oprócz Iommiego nie grał na nim nikt z poprzednich składów (nie licząc klawiszowca Geoffa Nichollsa występującego gościnnie na wszystkich albumach z lat 1980-95). Słowa utworu napisał ówczesny basista Bob Daisley, ponieważ wokalista tego składu, Ray Gillen, nie umiał pisać tekstów. Była to jedna z przyczyn, dla których został wyrzucony z zespołu. Wszystkie jego partie zostały nagrane na nowo, przez Tony'ego Martina.
"The Shining" był wydany na singlu, ale nie odniósł żadnego sukcesu. Na żywo był wykonywany w latach 1987-90 i 1995.


11. "Headless Cross" (z albumu "Headless Cross", 1989)

Podczas nagrywania kolejnego albumu, skład zespołu był już prawie ustabilizowany. Brakowało basisty (wszystkie partie basu wykonał muzyk sesyjny, Laurence Cottle), ale Iommi zyskał ważnego partnera w postaci perkusisty Cozy'ego Powella. We dwójkę napisali całą muzykę, a teksty dostarczył Tony Martin.
Słowa "Headless Cross" dotyczą małej wioski w pobliżu Birmingham, noszącej właśnie taką nazwę. Opowiedziana jest w nich prawdziwa historia, mająca miejsce w średniowieczu, kiedy przez Europę przechodziła epidemia. Mieszkańcy wioski udawali się na pobliskie wzgórze, na którym znajdował się "bezgłowy" krzyż (czyli z odłamaną górną częścią) i modlili do Boga o pomoc. Nikt z nich nie przeżył.
"Headless Cross" był pierwszym singlem promującym album. Doszedł do 62. miejsca UK Singles Chart, co było największym singlowym sukcesem Black Sabbath z czasów Tony'ego Martina. Utwór był wykonywany na żywo w latach 1989-90 i 1994-95.


12. "Devil and Daughter" (z albumu "Headless Cross", 1989)

Bohaterami utworu są podobno Don Arden - były menadżer zespołu - i jego córka Sharon, żona Ozzy'ego Osbourne'a. Pierwotnie tytuł utworu brzmiał "Devil's Daughter", ale został zmieniony, gdy okazało się, że tak samo zatytułowana piosenka trafiła na album "No Rest for the Wicked" Osbourne'a (wydany kilka miesięcy przed "Headless Cross"). Co ciekawe, na tym samym longplayu znalazł się także utwór zatytułowany "Hero" - tak samo, jak oryginalnie miała się nazywać kompozycja "Call of the Wild" (także z "Headless Cross"). To już raczej wyklucza przypadek.
"Devil and Daughter" był drugim singlem promującym album - doszedł do 81. miejsca brytyjskiego notowania. Utwór był grany na koncertach grupy w latach 1989-90 i 1995.


13. "When Death Calls" (z albumu "Headless Cross", 1989)

Jedyny utwór w całym dorobku Black Sabbath, w którym oprócz Iommiego gra inny gitarzysta. Sprowadziłem Briana Maya, żeby zagrał solówkę w "When Death Calls" - tłumaczył Iommi. Podczas nagrań często przychodził do nas pogadać. Któregoś dnia zapytałem go: "Czy chciałbyś zagrać na naszym albumie?". Brian musiał improwizować, ponieważ usłyszał ten utwór pierwszy raz w życiu. Zostawiłem go w studiu na godzinę, a potem przyszedłem i zapytałem jak poszło. Nagranie było świetne; Brian był naprawdę dobry. Graliśmy razem wiele razy, ponieważ sprawiało nam to przyjemność. Rozmawialiśmy nawet o nagraniu wspólnej płyty. Kiedyś tam.
Jak dotąd "When Death Calls" jest jednym z czterech utworów, w których gitarzyści Black Sabbath i Queen grają razem. Pozostałe trzy to "Smoke on the Water" charytatywnego projektu Rock Aid Armenia, oraz "Goodbye Lament" i "Flame On" z solowego albumu Tony'ego, "Iommi".
"When Death Calls" był wykonywany na żywo w latach 1989-90 i 1994-95.

Black Sabbath '90: Tony Iommi, Cozy Powell, Tony Martin i Neil Murray.


14. "Anno Mundi" (z albumu "Tyr", 1990)

Podczas tworzenia "Headless Cross" Tony [Martin] dopiero od niedawna był w zespole i założył, że skoro nazywamy się Black Sabbath, to nasze teksty muszą być pełne wzmianek o Szatanie - wspominał Iommi. Jednak mieliśmy już tego dosyć i powiedzieliśmy mu, że by spróbował czegoś trochę subtelniejszego, więc na "Tyr" napisał teksty o nordyckich bogach i różnych innych rzeczach. Musiało minąć trochę czasu, zanim to wszystko ogarnąłem. 
Spodobał mi się zwłaszcza "Anno Mundi", zaczynający się od chóru śpiewającego po łacinie - kontynuował gitarzysta. On i "The Sabbath Stones" to mocne, dudniące kawałki. Lubię takie utwory z ciężkimi riffami.
"Anno Mundi" był grany na koncertach w latach 1990 i 1994-95.


15. "Computer God" (z albumu "Dehumanizer", 1992)

Pod koniec 1990 roku do składu wrócił Geezer Butler. Nieco wcześniej, przypadkiem, doszło do jego występu z zespołem Dio (zagrał w utworze "Neon Knights"). Basista namówił Ronniego na powrót do Black Sabbath. Cozy Powell początkowo miał zostać w grupie, ale nie podobało się to Dio (wokalista nie przepadał za nim już w czasach, gdy obaj grali w Rainbow). Problem rozwiązał się sam, kiedy Powell połamał się po upadku z konia. Do składu wrócił Appice.
Zespół miał jednak problemy ze stworzeniem nowego materiału. To był dla nas trudny czas - wspominał Tony Iommi. Napisaliśmy bardzo dużo materiału, ale został odrzucony, bo żaden z nas nie był z niego zadowolony. Byliśmy dobrą grupą kompozytorów, ale w tamtym czasie nie układało nam się dobrze. Próbowaliśmy przekonać Ronniego aby przestał śpiewać o tęczach. Powiedzieliśmy, że nie chcemy więcej tęcz w naszych piosenkach. Chcieliśmy, żeby były mroczniejsze. Geezer napisał "Computer God", który bardzo spodobał się Ronniemu. To był dobry punkt wyjścia. Ale i tak było ciężko stworzyć ten album.
Geezer przyznawał: Rzeczywiście, z początku było ciężko. Skomponowaliśmy trzy kawałki jeden po drugim, ale potem nie mogliśmy z siebie nic wykrzesać. Wyciągnąłem więc utwory, które napisałem sam w domu, z myślą o płycie solowej, takie jak "After All (the Dead)" i "Computer God". Zagrałem je Ronniemu i bardzo mu się spodobały. To uratowało płytę.
Tekst "Computer God" dotyczy coraz większej roli, jaką odgrywa technologia w życiu ludzi, stając się ich religią. Wszystkie pozostałe utwory z albumu "Dehumanizer" także dotyczą problemów współczesnego świata.
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1992-94 i 2007.


16. "TV Crimes" (z albumu "Dehumanizer", 1992)

Z czterech singli promujących album "Dehumanizer", właśnie ten osiągnął największy sukces. Była to ostatnia mała płyta zespołu, jaka znalazła się na brytyjskim notowaniu (na 33. miejscu), aż do czasu tegorocznego "God Is Dead?", który jednak osiągnął mało ekscytującą, 145. pozycję.
Tekst "TV Crimes" krytykuje telewizyjnych kaznodziei, sprzedających plastikowe figurki Jezusa. Do kawałka powstał teledysk, nie związany jednak z jego treścią, co Geezer skomentował krótko: to nie ma żadnego sensu.
"TV Crimes" był grany tylko na trasie promującej album "Dehumanizer".


17. "Psychophobia" (z albumu "Cross Purposes", 1994)

Główny riff utworu powstał w czasie prób przed nagraniem albumu "Dehumanizer" (wówczas był częścią niewydanej nigdy kompozycji, znanej jako "The Night Life" lub "Next Time"), ale ostatecznie został wykorzystany dopiero na następnym longplayu. Nagranym już bez Ronniego Jamesa Dio, który odszedł, bo nie podobał mu się pomysł zagrania dwóch koncertów jako support Ozzy'ego Osbourne'a. Ostatecznie zespół zagrał wówczas z Robem Halfordem jako wokalistą, a wkrótce potem do składu powrócił Tony Martin. Fragment tekstu "Psychophobia" - It's too late now, time to kiss the rainbow goodbye - prawdopodobnie odnosi się do Dio, z którym Iommi i Butler nie chcieli już nigdy więcej współpracować (na szczęście blisko dekadę później zmienili zdanie).
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1994-95.


18. "Evil Eye" (z albumu "Cross Purposes", 1994)

Przez lata krążyły plotki, że w tworzeniu (lub nawet nagrywaniu) tego utworu wziął udział Eddie Van Halen, ale jego nazwisko nie pojawiło się w opisie albumu z powodu kontraktu z innym wydawcą. Autobiografia Tony'ego Iommiego zdaje się rozwiewać wszelkie wątpliwości: Nad utworem "Evil Eye" pracowaliśmy akurat wtedy, gdy w NEC w Birmingham grał Van Halen. Eddie skontaktował się ze mną i powiedziałem mu, że pracujemy nad nowym albumem. Chciał się spotkać, więc zaprałem go z hotelu i zawiozłem do Henley-in Arden, gdzie robiliśmy próby. Wypożyczyliśmy dla niego ze sklepu muzycznego ulubiony typ gitary i razem improwizowaliśmy. Zagraliśmy "Evil Eye". Ja podałem riff, a Eddie zagrał wspaniałą solówkę. Niestety, nie nagrało się to porządnie na naszym magnetofonie i nie mogłem go posłuchać drugi raz.
"Evil Eye" nie został nigdy wykonany na żywo.


19. "The Devil Cried" (z kompilacji "The Dio Years", 2007)

Do kolejnego powrotu Black Sabbath w składzie z Dio i Appicem doszło zupełnie niespodziewanie. Firma Rhino zdecydowała się wydać składankę "Black Sabbath: The Dio Years" ze zremasterowanymi nagraniami z albumów "Heaven and Hell", "Mob Rules" i "Dehumanizer", a także z koncertówki "Live Evil" - tłumaczył wokalista. Ludzie z wytwórni uważali, że płyta sprzeda się lepiej, jeśli będzie zawierać coś specjalnego i zwrócili się do nas z pytaniem, czy dysponujemy jakimś niewydanym materiałem. Odpowiedzieliśmy, że nic takiego nie mamy, ponieważ nie pracujemy w ten sposób. Wtedy wpadli na pomysł byśmy stworzyli i nagrali dwa kawałki specjalnie na składankę. To oni skontaktowali mnie z Tonym. Przegadaliśmy sprawę i stwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Przyleciałem do Anglii, usiedliśmy w studiu Tony'ego i stworzyliśmy nie dwa, a trzy utwory. Trochę nas zaskoczyło, że poszło tak łatwo. Zapomnieliśmy już, jak dobrze się nam kiedyś pracowało. Jak świetnie się rozumieliśmy. Ile zabawy przy tym było.
W nagraniach początkowo udział mieli wziąć także Geezer i Bill Ward, ten drugi jednak zrezygnował, kiedy pojawił się pomysł wyruszenia w trasę (już pod szyldem Heaven & Hell), ostatecznie więc znowu zaproszono Appice'a. Według Ronniego było to najlepsze rozwiązanie: Myślę, że zespół rozwinął się w kierunku, który niekoniecznie spodobałby się Billowi. Nie kwestionuję jego roli w Black Sabbath z Ozzym Osbournem. Ale jeśli wziąć pod uwagę oczekiwania tego składu, Vinny wydaje mi się o wiele lepszym bębniarzem niż Bill.
Pierwszym ujawnionym utworem tego wcielenia grupy był "The Devil Cried", wydany w marcu 2007 na singlu. Doszedł do 38. miejsca w notowaniu Hot Mainstream Rock Tracks. Tony Iommi opisywał go jako utrzymany w średnim tempie kawałek, oparty na riffach, ze świetnym wokalem.
Utwór był grany na trasie z 2007 roku.


20. "Bible Black" (z albumu "The Devil You Know", 2009)

Pierwszy singiel promujący jedyny album nagrany pod szyldem Heaven & Hell. To historia faceta, który wiedzie naprawdę nędzne życie - opowiadał o tekście Dio. Jest sam, nie ma do kogo otworzyć ust. Gnieździ się w małym mieszkanku. Ma beznadziejną pracę. I któregoś dnia wpada mu w ręce księga oprawiona w skórę. Nigdy wcześniej jej nie widział. Otwiera ją i zaczyna czytać... Piosenka opowiada, co od tego momentu zaczyna dziać się z gościem. Znajdują go leżącego na ziemi, nagiego, w deszczu. Nie ma pojęcia jak się tam znalazł. Zabierają go więc do wariatkowa. A on krzyczy: "Wypuście mnie, pozwólcie wrócić do domu po Czarną Biblię". Bez tej księgi nie może już bowiem egzystować. W dalszej części dowiadujemy się, że Czarna Biblia, która jest magiczną księgą, przenosi go w wymarzone miejsce. Jego życie odmienia się. Nie jest już tym samotnikiem, którym był na początku.
Pod względem muzycznym jest to wolny, rozbudowany utwór. Właśnie takie kawałki lubię najbardziej - mówił wokalista. Wolne, z długimi wstępami, rozbudowane, dające mi jako autorowi tekstów możliwość wyjaśnienia, jakie struny poruszyła we mnie muzyka. Jestem zresztą bardzo zadowolony z tekstu, który do niego napisałem - jest prawdziwie sabbathowy, prawdziwie niebiańsko-piekielny. Moim zdaniem udało nam się stworzyć świetny numer. Pasuje mi miejsce, w które przenosi mnie, gdy go słyszę. To odpowiednik "Heaven and Hell", tytułowej kompozycji z pierwszej płyty, jaką razem nagraliśmy. Fakt, że powstało coś tak świetnego, dodał nam pewności siebie. Wokół czegoś tak udanego łatwo było stworzyć cały album. Niestety ostatni, w którego nagrywaniu brał udział Ronnie James Dio. Wokalista zmarł 16 maja 2010 roku.
Utwór "Bible Black" był grany na żywo w latach 2009-10.


5 komentarzy:

  1. Ja bym tu jeszcze dorzucił "The Sign Of The Southern Cross" i ewentualnie "Falling Off The Edge Of The World" z Mob Rules.
    btw. doganiasz mnie powoli w liczbie odwiedzin:) Stosujesz jakiś doping czy coś??:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym dorzucił te i inne utwory ;) Początkowo lista miała zawierać ich 15, ale o wielu nie mogłem znaleźć żadnych ciekawostek ani cytatów (a szukałem w gazetach, internecie, a nawet książeczkach płyt). Np. "I" w ostatniej chwili został zastąpiony przez "TV Crimes", bo o tym drugim chociaż cokolwiek mogłem napisać ;)

    Jeśli chodzi o "doping" to w przypadku nowości umieszczam fragment recenzji i link do całości na stronie rateyourmusic.com. Ale akurat te recenzje i tak mają dużo wejść, głównie z googli ;) Ogólnie to w marcu liczba wejść wzrosła mi nagle o ponad 100% i dalej rośnie, nie mam pojęcia co się wtedy stało. I muszę przyznać, że sporo wejść mam z Twojego bloga, w statystykach z ostatniego tygodnia jest on na 6. miejscu "witryn odsyłających" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja trafiłem na Twojego bloga, bo szukałem porządnej, polskiej recenzji „13” Black Sabbath. A że piszesz ciekawie, bez błędów i jeszcze o moich ulubionych kapelach, to na pewno będę często tutaj zaglądał ;)
    A wracając do Dio – jak pierwszy raz usłyszałem „Bible Black”, to mnie wryło w ziemię. Co za mocarny numer! Ronnie był genialny we wszystkim, co robił, czzy to sam, czy z Rainbow, Heaven & Hell itd.
    Pamiętam na pierwszym Sonisphere, jak podczas występu Anthraxu panowie wpletli w jeden z numerów fragment Heaven and Hell w hołdzie, aż ciarki poszły po plecach. Szkoda, że już go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowości faktycznie dobrze "wchodzą". Czasem niezłe jaja są jak się czyta hasła z google przez które ludzie trafiali na mojego bloga:)
    Muszę zebrać się w sobie i napisać w końcu recenzję nowego Sabbatha.
    btw. ile średnio masz odwiedzin dziennie/miesięcznie? Ja tak oscyluję w okolicach 100 wyświetleń. W maju padł rekord i łącznie tego uzbierało się ponad 3600 od ponad 1000 różnych osób. Jakby takie tempo się utrzymało to byłoby nieźle:)
    Wrzuciłem kilka fragmentów recenzji na rymusic i będę obserwował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bloggerze nie ma aż tak dokładnych statystyk, w każdym razie od prawie dwóch tygodni liczba wejść na dzień nie schodzi poniżej 200, raz było ponad 300 ;) W maju też odnotowałem rekord wejść - prawie 5900, niestety nie wiadomo od ilu osób. Do lutego miałem jeszcze poniżej 2000 wejść miesięcznie ;)

      Z dziwnych haseł z googli zastanawiają mnie najbardziej "utworіw udanych unleash" i "si-trzykrotn" - wyglądają na błędy, a po kilkadziesiąt wejść jest właśnie od nich. Ostatnio mam natomiast coraz więcej odwiedzin z hasła "pechowy brian". Ciekawe który Brian jest taki pechowy - May z Queen czy Downey lub Robertson z Thin Lizzy? ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.