18 maja 2013

[Recenzja] Thin Lizzy - "Shades of a Blue Orphanage" (1972)



Na swoim drugim albumie, "Shades of a Blue Orphanage", muzycy Thin Lizzy wciąż poszukiwali odpowiedniego dla siebie stylu. Kawałki hardrockowe ("Brought Down", "Baby Face", "Call the Police") przeplatają się z popowymi piosenkami ("Buffalo Gal", "Sarah", "Chatting Today", "Shades of a Blue Orphanage") i odrobiną funku ("The Rise and Dear Demise of the Funky Nomadic Tribes"), a na dokładkę otrzymujemy żartobliwe nagranie w rytmie jive ("I Don't Want to Forget How to Jive"). Problem jednak nie tyle w kompletnym braku spójności (choć oczywiście też jest to istotną wadą), co w braku wyrazistości. Żaden utwór nie wyróżnia się niczym charakterystycznym - ani dobrą melodią, ani przyciągającymi uwagę partiami instrumentalnymi, a na jakieś próby wyjścia poza schemat nie ma nawet co liczyć. Zespół nie tylko nie ma pojęcia, co chciałby grać, ale też jak grać. Całość jest zwyczajnie nudna i niewarta uwagi.

Ocena: 3/10



Thin Lizzy - "Shades of a Blue Orphanage" (1972)

1. The Rise and Dear Demise of the Funky Nomadic Tribes; 2. Buffalo Gal; 3. I Don't Want to Forget How to Jive; 4. Sarah; 5. Brought Down; 6. Baby Face; 7. Chatting Today; 8. Call the Police; 9. Shades of a Blue Orphanage

Skład: Philip Lynott - wokal, bass, gitara; Eric Bell - gitara; Brian Downey- perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Clodagh Simonds - instr. klawiszowe
Producent: Nick Tauber


1 komentarz:

  1. Coś się wyróżnia - w "The Rise and Dear Demise of the Funky Nomadic Tribes" jest świetne solo na perkusji.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.