6 marca 2013

[Recenzja] Rush - "Snakes & Arrows" (2007)



Po pięciu latach od premiery "Vapor Trails" ukazał się jego następca "Snakes & Arrows". Tym razem brzmienie nie zostało aż tak bardzo spieprzone, choć wciąż jest zbyt głośno i za mało dynamicznie. To jednak bez znaczenia, bo album jest tak cholernie nudny, że nawet najlepsze brzmienie by go nie uratowało. Muzycy już dawno zapomnieli jak pisać dobre utwory. Za to napisali ich dużo - na albumie znalazło się aż trzynaście, o łącznym czasie trwania przekraczającym godzinę. Materiał jest tym bardziej męczący, że niewiele się tu dzieje. To zbiór przydługich piosenek, w których wyraźnie czuć brak pomysłu na cokolwiek, co by je wyróżniało - choćby na melodie, zapamiętywalne zagrywki, porywające solówki. Kolejne utwory sprawiają wrażenie snujących się bez sensu i mijają, nie pozostawiając po sobie śladu w pamięci. Sekcja rytmiczna czasem przypomina o swoim talencie ("Far Cry", "Malignant Narcissism"), ale partie Alexa Lifesona, miotające się pomiędzy mainstreamowym rockiem i nowoczesnym metalem, są rutynowe i nieinteresujące.

"Snakes & Arrows" może robić za definicję longplaya nagranego przez wypalonych artystycznie rockmanów, którzy nie mają już niczego do zaproponowania, ale wciąż wydają nową muzykę, bo tego się od nich oczekuje, a przydałby się też jakiś pretekst do kolejnej trasy koncertowej, na której publiczność i tak będzie czekać wyłącznie na przeboje sprzed kilkudziesięciu lat. Zawarta tutaj muzyka jest wymuszona, schematyczna, bezbarwna i nudna, a bardzo współczesne, przytłaczające brzmienie czyni ją jeszcze bardziej męczącą i odpychającą. Przynajmniej wciąż słychać, że muzycy potrafią grać (choć mam wątpliwości w przypadku Lifesona), w przeciwieństwie do tej całej post-grunge'owej miernoty, którą zdają się tu inspirować. Taki zespół jak Rush, który wypracował sobie kiedyś własny styl, nie powinien jednak w ogóle inspirować się czymś takim. 

Ocena: 3/10



Rush - "Snakes & Arrows" (2007)

1. Far Cry; 2. Armor and Sword; 3. Workin' Them Angels; 4. The Larger Bowl; 5. Spindrift; 6. The Main Monkey Business; 7. The Way the Wind Blows; 8. Hope; 9. Faithless; 10. Bravest Face; 11. Good News First; 12. Malignant Narcissism; 13. We Hold On

Skład: Geddy Lee - wokal, bass, melotron; Alex Lifeson - gitara, mandolina; Neil Peart - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Nick Raskulinecz i Rush


1 komentarz:

  1. Lifeson swoje ciągoty do metalu możliwe że zrealizował (nie wiem, bo nie słyszałem tej płyty) na solowym albumie "Victor", wydanym w 1996 roku, kilka miesięcy przez "Test for Echo" (gdzie mu zarzuciłeś właśnie wycieczki w tym kierunku)

    Oglądałem koncert sprzed jakichś 10 lat z Rotterdamu bodajże i Pasaż do Bangkoku grają odczuwalnie wolniej niż kiedyś. Może rzeczywiście skostniały mu te paluchy?

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.