29 grudnia 2012

[Recenzja] David Gilmour - "David Gilmour" (1978)



W czasie, gdy Roger Waters pracował nad swoim opus vitae, albumem "The Wall", David Gilmour postanowił wykorzystać chwilową przerwę od grania z Pink Floyd na nagranie solowego debiutu. Samodzielnie skomponował dziewięć utworów (z których jeden, później nazwany "Comfortably Numb", ostatecznie trafił na "The Wall"), do większości z nich napisał też teksty (w "Short and Sweet" wspomógł go Roy Harper, a w "Cry from the Street" Eric Stuart, zaś trzy kawałki pozostały instrumentalne). Na warsztat wziął też kompozycję "There's No Way Out of Here" Kena Bakera z albumu "Too Many Crooks" country-rockowej grupy Unicorn, którego był producentem. W nagraniach wsparli go dawni współpracownicy z zespołu Jokers Wild, w którym występował przed dołączeniem do Pink Floyd - basista Rick Wills i perkusista Willie Wilson.

Gilmour niewątpliwie wiele wniósł do Pink Floyd jako wokalista i przede wszystkim gitarzysta, jednak wielkość zespołu była ewidentnie zasługą współpracy kilku muzyków, z których każdy (może poza perkusistą Nickiem Masonem) coś wnosił. Lecz żaden z nich działając na własną rękę nie potrafił wznieść się na podobne wyżyny. Roger Waters, świetny kompozytor, na swoich solowych albumach za bardzo skupia się na warstwie tekstowej, podczas gdy muzycznie są one monotonne i zwyczajnie nudne. Z kolei na albumach Ricka Wrighta i Davida Gilmoura po prostu brakuje dobrych kompozycji, ale i pomysłowych aranżacji, jakie muzycy potrafili wspólnie opracować. Może Syd Barrett poradziłby sobie samodzielnie z nagraniem porządnego albumu, gdyby narkotyki nie przeżarły mu mózgu. Ale w stanie, do jakiego się doprowadził, nie był w stanie nagrać niczego, co choć trochę trzymałoby się kupy.

Nie inaczej jest w przypadku albumu "David Gilmour". Wypełnia go proste granie rockowe, z domieszką bluesa, ale niestety pozbawione dobrych, wyrazistych melodii. A gdy takie już się pojawiają, to często wykonane są dość niemrawo, anemicznie i nudnawo, czego przykładem "No Way" lub najbardziej floydowy w klimacie "Short and Sweet" (w którym można dosłyszeć się zalążka "Run Like Hell", także z "The Wall"). Nawet prawie hardrockowy brzmieniowo "Cry from the Street" jest kompletnie pozbawiony energii. I całości nie pomagają nawet charakterystyczne solówki Gilmoura. Instrumentalne "Mihalis", "Raise My Rent" i "Deafinitely", będące wyłącznie pretekstem do długich popisów gitarzysty, nie zawierają ani jednej zapadającej w pamieć frazy. Ale wystarczy, że Dave dostanie w ręce dobrą kompozycję, a efekt jest od razu lepszy. Tak jest w przypadku "There's No Way Out of Here". Ten zgrabny melodycznie utwór w oryginale został wykonany niezbyt porywająco, ale tutaj - za sprawą głosu Gilmoura, a zwłaszcza jego gitary - nabiera zupełnie nowej jakości. Jest to zdecydowanie najjaśniejszy punkt tego albumu, choć też niepozbawiony wad - można było sobie odpuścić te żeńskie chórki z końcówki.

Wielbiciele głosu  brzmienia gitary Davida Gilmoura z pewnością znajdą na tym albumie wiele dla siebie. Jednak zdecydowanie brakuje tu wkładu pozostałych muzyków Pink Floyd, którzy potrafiliby nadać całości ciekawszego kształtu. 

Ocena: 5/10



David Gilmour - "David Gilmour" (1978)

1. Mihalis; 2. There's No Way Out of Here; 3. Cry from the Street; 4. So Far Away; 5. Short and Sweet; 6. Raise My Rent; 7. No Way; 8. Deafinitely; 9. I Can't Breathe Anymore

Skład: David Gilmour - wokal, gitara, instr. klawiszowe, harmonijka; Rick Wills - bass, dodatkowy wokal; Willie Wilson - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Mick Weaver - pianino (4); Carlena Williams, Debbie Doss, Shirley Roden - dodatkowy wokal (2,4)
Producent: David Gilmour


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.