17 listopada 2012

[Recenzja] Megadeth - "The World Needs a Hero" (2001)



Bardzo negatywne przyjęcie albumu "Risk" sprawiło, że Dave Mustaine postanowił wrócić do bardziej metalowego grania. Pomysł nie spodobał się gitarzyście Marty'emy Friedmanowi, który w rezultacie opuścił zespół. jego następcą został Al Pitrelli, znany m.in. z Savatage. zespołu Alice'a Coopera oraz poprockowej grupy Asia. Jedyny album Megadeth zarejestrowany z jego udziałem, "The World Needs a Hero", jest najcięższym wydawnictwem zespołu od dekady. Stylistycznie najbliżej mu chyba jednak do "Countdown to Extinction", choć nie brakuje nawiązań i do przeszłości (czasem bardzo bezpośrednich - vide "Return to Hangar"), i do późniejszych dokonań.

Początek jest całkiem obiecujący. Motoryczny "Disconnect" to mocny, ale utrzymany w raczej średnim tempie otwieracz, przykuwający uwagę, choć niewiele się w nim dzieje. Szkoda, że to jedyny tak wyrazisty fragment albumu. Większość pozostałych kawałków brzmi już bardzo typowo dla zespołu i z trudem można je od siebie odróżnić. Pominięcie kilku z nich (np. "Dread and the Fugitive Mind", który już wcześniej został wydany na kompilacji "Capitol Punishment: The Megadeth Years") wyszłoby tylko na dobre, bo album jest zdecydowanie za długi (trwa niemal godzinę). Ale i próby urozmaicenia nie wyszły tu najlepiej. Ballada "Promise", kojarząca się ze stylistyką "Risk", jest przesadnie przesłodzona i kiczowata, nie tylko za sprawą żenujących partii smyczków. Westernowa miniatura "Silent Scorn", z partiami gitary akustycznej i trąbki, również zupełnie nie pasuje do całości. Natomiast najdłuższy w twórczości zespołu "When" jest rozciągnięty zupełnie bez pomysłu i bez polotu. Mustaine wplótł tutaj zarówno motywy z "Am I Evil?" Diamond Head, jak i własnego "The Call of Ktulu" (z metallikowego "Ride the Lightning"), co dobitnie uświadamia, że nie miał nic nowego do zaoferowania.

"The World Needs a Hero" to dowód wciąż trwającego zagubienia i twórczej niemocy muzyków. Zresztą wkrótce po jego wydaniu, zespół praktycznie się rozpadł - nawet współzałożyciel Dave Ellefson opuścił go na niemal dekadę. Kolejne lata to działalność Mustaine'a, wciąż posługującego się szyldem Megadeth, polegająca na nagrywaniu (z pomocą raczej przypadkowych muzyków) niewiele różniących się od siebie płyt, łączących dawny ciężar z późniejszą melodyjnością, ale pozbawionych dobrych pomysłów na utwory ("The System Has Failed", "United Abominations", "Endgame", "Thirteen").

Ocena: 4/10



Megadeth - "The World Needs a Hero" (2001)

1. Disconnect; 2. The World Needs a Hero; 3. Moto Psycho; 4. 1000 Times Goodbye; 5. Burning Bridges; 6. Promises; 7. Recipe for Hate... Warhorse; 8. Losing My Senses; 9. Dread and the Fugitive Mind; 10. Silent Scorn; 11. Return to Hangar; 12. When

Skład: Dave Mustaine - wokal i gitara; Al Pitrelli - gitara, dodatkowy wokal; Dave Ellefson - bass, dodatkowy wokal; Jimmy DeGrasso - perkusja
Gościnnie: Bob Findley - trąbka (10); Heather Keckler - głos (2,4); Suzie Katayama - aranżacja instr. smyczkowych (6,8)
Producent: Bill Kennedy i Dave Mustaine


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.