23 października 2012

[Recenzja] Slayer - "God Hates Us All" (2001)



Niektórzy uznają "God Hates Us All" za najlepszy album grupy, w którego nagrywaniu brał udział Paul Bostaph. Ten tytuł należy się jednak "Divine Intervention". Bo omawiany tu album jest niestety kontynuacją eksperymentalnego "Diabolus in Musica". Fakt, że więcej tutaj brutalności i agresji, momentami grupa nawet zbliża się do swoich klasycznych dokonań (rozpędzone "Disciple" i "Payback", wolniejszy "Bloodline"). Wciąż jednak bardzo mocno słyszalne są wpływy nowoczesnych odmian metalu. Na czym materiał bardzo traci, bo taki "God Send Death" byłby całkiem niezły, gdyby nie został na siłę unowocześniony. Nic za to nie uratowałoby "Threshold" - to czysty nu metal, w stylu Slipknot (sam Kerry King zachwycał się tą grupą, co wyklucza przypadek). Na tle całości jakoś się jeszcze broni "Seven Faces" z ciężkimi riffami i łagodniejszymi wstawkami - cóż jednak z tego, skoro w porównaniu ze starszymi utworami tego typu wypada bardzo blado. Tak jak cały album.

Ocena: 5/10



Slayer - "God Hates Us All" (2001)

1. Darkness of Christ; 2. Disciple; 3. God Send Death; 4. New Faith; 5. Cast Down; 6. Threshold; 7. Exile; 8. Seven Faces; 9. Bloodline; 10. Deviance; 11. War Zone; 12. Here Comes the Pain; 13. Payback

Skład: Tom Araya - wokal i bass; Jeff Hanneman - gitara; Kerry King - gitara; Paul Bostaph - perkusja
Producent: Matt Hyde


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.