11 października 2012

[Recenzja] Pearl Jam - "Pearl Jam" (2006)



Kiedy zespół mający już kilka płyt na koncie decyduje się zatytułować nowy album swoją nazwą, jest to odbierane jako deklaracja muzyków, że właśnie to wydawnictwo jest esencją jego twórczości. nie polecam jednak zaczynać przygody z Pearl Jam od ich eponimicznego longplaya, bo można się zwyczajnie zniechęcić. Cztery lata po zaskakująco udanym "Riot Act" muzyków znów dopadła rutyna. Dynamiczny "Life Wasted" świetnie wywiązuje się z roli otwieracza, ale zaraz potem energia wyraźnie siada, brakuje dobrych melodii. Sytuacji nie poprawia kilka smętnych ballad ("Parachutes", "Come Back", "Gone", "Inside Job" - choć te dwie ostatnie mają nawet pewien urok). Poza wspomnianym "Life Wasted", jedynie "Unemployable", "Big Wave" i "Army Reserve" wnoszą nieco życia w ten nudny album. To jednak dość banalne kawałki, brzmiące prawie tak komercyjnie i tandetnie, jak twórczość - za przeproszeniem - Foo Fighters. Nie pozostaje nic innego, jak stwierdzenie, że to najgorszy z wydanych do tej pory albumów Pearl Jam.

Ocena: 4/10



Pearl Jam - "Pearl Jam" (2006)

1. Life Wasted; 2. World Wide Suicide; 3. Comatose; 4. Severed Hand; 5. Marker in the Sand; 6. Parachutes; 7. Unemployable; 8. Big Wave; 9. Gone; 10. Wasted Reprise; 11. Army Reserve; 12. Come Back; 13. Inside Job

Skład: Eddie Vedder - wokal, gitara; Mike McCready - gitara; Stone Gossard - gitara; Jeff Ament - bass; Matt Cameron - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal
Gościnnie: Boom Gaspar - instr. klawiszowe
Producent: Adam Kasper i Pearl Jam


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.