22 sierpnia 2012

[Recenzja] Witchcraft - "The Alchemist" (2007)



Jeżeli dwa pierwsze albumy Witchcraft są fanowskim hołdem dla grupy Pentagram, tak "The Alchemist" pokazuje, że zespół stać na dużo więcej, niż dość bezrefleksyjne kopiowanie swoich idoli. Na swoim trzecim pełnowymiarowym wydawnictwie Szwedzi w końcu poszli w jakość, zamiast w ilość. Zamiast stworzyć więcej utworów, skupili się na udoskonaleniu kilku pomysłów. W rezultacie, longplay zawiera tylko siedem utworów (w tym jeden mocno rozbudowany), za to w każdym z nich dużo się dzieje i każdy przyciąga czymś uwagę.

"Walking Between the Lines" to bardzo fajny, melodyjny i energetyczny, ale niezbyt ciężki otwieracz. Całkiem nieźle wypadają tu gitarowe solówki. W "If Crimson Was Your Colour" zespół gra już bardziej intensywnie, a ciekawym smaczkiem są brzmienia klawiszowe. "Leva" wyróżnia się szwedzkojęzycznym tekstem i bardziej uwypuklonym basem. W wolniejszym, nieco posępnym "Hey Doctor" wracają pentagramowo-sabbathowe skojarzenia, ale sam utwór wypada dużo ciekawej od tych z poprzednich płyt Witchcraft. "Samaritian Burden" to przede wszystkim popis sekcji rytmicznej, która została wysunięta na pierwszy plan, ale zadziorne partie gitar też odgrywa tu niebagatelną rolę; bardzo pomysłowa jest natomiast zmiana klimatu pod koniec utworu. "Remembered" to z kolei parę świetnych riffów, dobra gra sekcji rytmicznej, chwytliwa melodia i... saksofonowe solo fantastycznie dopełniające sabbathowy podkład. Saksofon powinien być zdecydowanie częściej używany przez hardrockowe grupy. Finał albumu to trwający nieco ponad dziesięć minut "The Alchemist", czytelnie nawiązujący do rocka progresywnego. Charakteryzuje się licznymi zmianami dynamiki i nastroju, hardrockowe riffy przeplatają się z łagodniejszymi momentami, wzbogaconymi o brzmienie gitary akustycznej i klawiszy (w tym melotronu). Nawet całkiem przekonująco to wyszło.

"The Alchemist" to bez wątpienia najlepszy retro-rockowy album, jaki słyszałem. Wyróżnia się wyjątkowo udanymi kompozycjami i zawiera parę bardzo trafionych pomysłów aranżacyjnych. Nawiązania do muzyki rockowej z początku lat 70. są oczywiste, ale bardziej już na zasadzie inspiracji, niż imitacji. Warto też zwrócić uwagę na brzmienie, bardzo klasyczne, ale na pewno nie archaiczne. Oczywiście, to nie jest album, który cokolwiek wnosi do muzyki rockowej. Przynosi za to sporo naprawdę fajnego grania i dlatego nie powinien rozczarować żadnego wielbiciela takiej stylistyki.

Ocena: 8/10



Witchcraft - "The Alchemist" (2007)

1. Walking Between the Lines; 2. If Crimson Was Your Colour; 3. Leva; 4. Hey Doctor; 5. Samaritian Burden; 6. Remembered; 7. The Alchemist

Skład: Magnus Pelander - wokal i gitara; John Hoyles - gitara; Ola Henriksson - bass; Fredrik Jansson - perkusja
Gościnnie: Tom Hakava - instr. klawiszowe (2,7); Anders Andersson - saksofon (6)
Producent: Tom Hakava


8 komentarzy:

  1. W recenzjach tego zespołu wielokrotnie wspominałeś o Pentagram - będą kiedyś ich recenzje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się do tego od dawna, kiedyś w końcu będą ;)

      Usuń
    2. Będą? Bo chyba mimo upływu 3 lat dalej nie ma, a w jakimś komentarzu nawet ich skrytykowałeś, za próby podrabiania Sabatów tylko riffami Iommi-style

      Usuń
    3. Dlaczego po prostu nie skorzystałeś z wyszukiwarki lub nie sprawdziłeś na stronie "Recenzje"?

      https://pablosreviews.blogspot.com/search?q=pentagram

      Usuń
  2. Bo wszedłem przez komórkę? Człowieku, większość komentarzy, które mają błędy (literówki) napisałem ze smartfona w autobusie czy na wykładzie, więc nie mam aż takiej swobody w przeglądaniu zawartości strony. Czasem ciężko jest nawet trafić palcem w to co chciałoby się kliknąć!

    Tylko tyle i aż tyle.

    A po płytę z powyższej recenzji raczej nie sięgnę, bo już bardziej mam ochotę na grający nie do końca na serio Ghost (jeżeli w ogóle sięgnę po coś współczesnego) bo ci wyżej są chyba za bardzo staroświeccy, a przynajmniej w tej najnowszej płycie Ghost zdaje się, że jest trochę mniej reliktowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ghost miesza ze sobą trochę bardziej odległe rzeczy i ma bardziej pastiszowy charakter. Ale nie jest to muzyka wykraczająca poza piosenkowy schemat i chwytliwe melodie, więc pewnie Ci się nie spodoba.

      Wersja mobilna tego bloga/strony jest do kitu. Ale ma na dole uproszczone menu i link do przejścia na wersję na komputer.

      Usuń
    2. Mobilna się ładuje domyślnie - ale jest tak ograniczona, że zaraz przechodzę do komputerowej... i pierniczę się z tym co opisałem powyżej w pierwszym akapicie.

      Usuń
    3. Najchętniej bym w ogóle wyłączył wersję mobilną, ale wtedy byłbym słabiej widoczny w Googlach (strony bez wersji mobilnej są spychane na dalsze pozycje wyników wyszukiwania).

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.