9 sierpnia 2012

[Recenzja] Scorpions - "Face the Heat" (1993)



Przed nagraniem "Face the Heat" nastąpiła pierwsza od kilkunastu lat zmiana składu - grającego na basie niemal od samego początku grupy Francisa Buchholza zastąpił Ralph Rieckermann. Choć produkcja albumu została powierzona Bruce'owi Fairbairnowi - znanemu ze współpracy z takimi zespołami, jak Blue Öyster Cult, Bon Jovi, Aerosmith, AC/DC i Poison (co zdecydowanie nie jest powodem do dumy) - brzmienie jest tu zdecydowanie cięższe, niż na wcześniejszych wydawnictwach Scorpions. Czasem zdarzają się tu całkiem niezłe riffy ("Alien Nation", "No Pain No Gain", "Unholy Aliance"), ale zaraz po wejściu wokalu robi się bardzo nijako, a w refrenach wręcz banalnie. Całkiem fajny jest natomiast refren "Ship of Fools", ale reszta utworu jest już zdecydowanie słabsza. Nie brakuje tu też zwyczajnej hardrockowej sztampy, czego przykładem "Someone to Touch", "Taxman Woman", a zwłaszcza obrzydliwy "Hate to Be Nice". Ballady? "Under the Same Sun" ma dość intrygujący początek, z imitującą sitar partią gitary, ale szybko się rozmywa i staje zbyt banalny. Z kolei "Woman" odpycha kiczowatym brzmieniem klawiszy. Dość przyzwoicie, ale bez rewelacji, wypada natomiast "Lonely Nights".

Wszystkie reedycje "Face to Heat" zawierają bonusowy materiał, różniący się w zależności od miejsca wydania. W Europie dorzucono mdły "Destin" (z partią akordeonu w śpiewanym po francusku refrenie) i dość ładny "Daddy's Girl" (zdecydowanie najlepsza ballada z tej sesji). Japońskie wydanie również zawiera te dwa utwory, ale pierwszy z nich w alternatywnej wersji, zatytułowanej "Kami O Shin Jiru" (z śpiewanym po japońsku refrenem i kojarzącymi się z tamtejszą muzyką brzmieniami, zamiast akordeonu). Na amerykańskim wydaniu zamieszczono natomiast tylko jeden bonus - banalną przeróbkę rockandrollowego standardu "(Marie's the Name) His Latest Flame". Na szczęście pominięto "White Dove" - tandetną przeróbkę "Gyöngyhajú lány" węgierskiej Omegi, wydaną przez Scorpions na singlu w 1994 roku.

"Face the Heat" to bardzo rzemieślniczy album - solidnie brzmiący, poprawnie wykonany, ale z wymuszonymi kompozycjami. W niektórych utworach słychać nawet pewien potencjał, ale w żadnym nie został on wykorzystany. Pozycja tylko dla fanów Scorpions.

Ocena: 4/10



Scorpions - "Face the Heat" (1993)

1. Alien Nation; 2. No Pain No Gain; 3. Someone to Touch; 4. Under the Same Sun; 5. Unholy Aliance; 6. Woman; 7. Hate to Be Nice; 8. Taxman Woman; 9. Ship of Fools; 10. Nightmare Avenue; 11. Lonely Nights

Skład: Klaus Meine - wokal; Rudolf Schenker - gitara; Matthias Jabs - gitara; Ralph Rieckermann - bass; Herman Rarebell - perkusja
Gościnnie: John Webster - instr. klawiszowe; Luke Herzog - instr. klawiszowe (6,11)
Producent: Bruce Fairbairn, Scorpions


5 komentarzy:

  1. Płyta świetna, chociaż trochę nierówna. Bardzo podoba mi się uzyskane tu brzmienie. Zaskakujące są naprawdę dojrzałe teksty zaprezentowane przez Klausa. Krążek ten cenię wyżej niż poprzedni ,,Crazy World". W ,,Woman'' absolutnie nic mnie nie odrzuca. Szczególnie robi tu wrażenie niesamowity wokal Meinego niemal zdzierającego gardło i świetne solówki Jabsa. Moja ocena 8+/10. Scorpions prezentują tu fantastyczną formę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. White Dove na singlu pojawił się dopiero w 1994 czy 1995, trafiając zresztą na album Live Bites. A tao w ogóle, to z tą recenzją odżyły moje nadzieje, że zobaczę tu jak zjeżdżasz albumy typu Eye 2 Eye czy Sting in the Tail ... :D Zarzekałeś się przecież że albumów Dio i Scorpions po 1990 nie będziesz recenzował :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz oczywiście rację co do roku wydania, mój błąd, singiel ukazał się w 1994. Pamiętałem, że producentem tego kawałka jest Keith Olsen i wydawało mi się, że nagrali to jakoś wkrótce po "Crazy World". Ale nie znalazłem potwierdzenia, a w nagraniu uczestniczył już Ralph Rieckermann, więc faktycznie mogli to nagrać już po "Face the Heat".

      Rzeczywiście planowałem zakończyć na "Crazy World". Teraz planuję zakończyć na "Face the Heat" ;)

      Usuń
  3. w "Daddy's Girl" starają się grać na emocjach poważnym tekstem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowa zagrywka w "sztuce" użytkowej.

      Zostaw już tych Skorpionów w spokoju i słuchaj albumów, które teraz polecam ;)

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.