12 sierpnia 2012

[Recenzja] Scorpions - "Eye II Eye" (1999)



Przez całe lata 90. grupa Scorpions usilnie walczyła o przetrwanie. Gdy nie pomogło zaostrzenie brzmienia na "Face the Heat", nagrali składający się głównie z ballad "Pure Instinct". Gdy i to nie powstrzymało spadku sprzedaży płyt, zdecydowali się na jeszcze bardziej radykalny krok. Nagranie albumu popowego. Już sam pomysł brzmi kuriozalnie. A wykonanie jest jeszcze bardziej żałosne. "Eye II Eye" to zbiór nieznośnie banalnych, tandetnych kawałków. Czasem wzbogaconych niemal taneczną rytmiką ("Mysterious", "Freshly Squeezed"), tandetną, prymitywną elektroniką ("To Be No. 1") lub rapem ("Du bist so schmutzig" - za skandowane fragmenty odpowiada nowy perkusista, James Kottak, a resztę kawałka zaśpiewał Klaus Meine, po raz pierwszy używając ojczystego języka, co brzmi komicznie i tragicznie zarazem). Znajdziemy tu także całą kolekcję mdłych, cukierkowatych balladek (np. "Obsession", "Eye to Eye", "What U Give U Get Back", "A Moment in a Million Years"). A dosłownie każde z czternastu nagrań, nawet cięższy "Mind Like a Tree", zawiera niezwykle w swej prostocie i prostactwie banalny refren.

Nazwanie "Eye II Eye" słabym albumem byłoby nie tyle eufemizmem, co zwykłym kłamstwem. To kompletne gówno, którego nie można nawet nazwać muzyką. I to wcale nie dlatego, że zespół odszedł tutaj od rocka i zainspirował się ówczesnymi trendami w popie. Nawet w kategorii najmniej ambitnego popu jest to wyjątkowo prostackie, sztampowe, banalne i tandetne granie. A biorąc pod uwagę, że nagrali to muzycy mający spore doświadczenie i znacznie lepsze rzeczy na koncie - nic nie tłumaczy ani nie broni decyzji wydania czegoś takiego.

Ocena: 1/10



Scorpions - "Eye II Eye" (1999)

1. Mysterious; 2. To Be No. 1; 3. Obsession; 4. 10 Light Years Away; 5. Mind Like a Tree; 6. Eye to Eye; 7. What U Give U Get Back; 8. Skywriter; 9. Yellow Butterfly; 10. Freshly Squeezed; 11. Priscilla; 12. Du bist so schmutzig; 13. Aleyah; 14. A Moment in a Million Years

Skład: Klaus Meine - wokal; Rudolf Schenker - gitara, dodatkowy wokal; Matthias Jabs - gitara, dodatkowy wokal; Ralph Rieckermann - bass, dodatkowy wokal; James Kottak - perkusja i instr. perkusyjne, wokal (12), dodatkowy wokal
Gościnnie: Peter Wolf - instr. klawiszowe; Mick Jones - gitara (4); Herman Rarebell - dodatkowy wokal (5); Michelle Wolf - dodatkowy wokal (7,8); Airway Allstars: Siedah Garrett, Lynn Davis, James Ingram, Phil Perry, Kevin Dorsey - dodatkowy wokal (7)
Producent: Peter Wolf


4 komentarze:

  1. Po prostu muszę spytać... jeśli nie można tego nazwać muzyką, to czym ? :D Chyba że w domyśle słowo "gówno" miało być tym zastępnikiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki substytut muzyki można bardziej eufemistycznie nazwać "pseudo-muzyką" ;) Tak, jak nie każdy wytwór ludzki nazwiemy sztuką, a nie każdy malunek - obrazem, tak też muzyką nie powinniśmy nazywać czegoś tak bardzo pozbawionego jakiejkolwiek wartości.

      Usuń
  2. To album tak słaby, że nie podpada pod żaden gatunek muzyki? Chodzi o brak etykiety/tagu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Podpada" pod pop. Ale nie chcę tworzyć takiej etykiety, bo poza tą jedną recenzją nie miałaby zastosowania.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.