25 sierpnia 2012

[Recenzja] Dio - "The Last in Line" (1984)



Drugi album Dio nie przynosi większych zmian. Skład zespołu poszerzył się o klawiszowca Claude'a Schnella, jednak jego udział w nagraniach jest marginalny i nie wpływa znacząco na brzmienie albumu. To wciąż zdominowane jest przez teatralny śpiew Ronniego Jamesa Dio i sztampową grę gitarzysty Viviana Campbella (których wspiera prosta gra sekcji rytmicznej). Właśnie te dwa elementy sprawiają, że typowo metalowe czady (w rodzaju rozpędzonych "We Rock" i "I Speed at Night", czy wolniejszego "One Night in the City") rażą nie tylko prostotą, ale też sporą dawką kiczu i naiwności. Bezkonkurencyjny pod tym względem jest singlowy "Mystery" - ewidentna próba stworzenia nowego "Rainbow in the Dark", jeszcze bardziej banalna i tandetna od swojego pierwowzoru. Balladowy wstęp tytułowego "The Last in Line" aż lepi się od lukru, choć to tylko zmyłka przed kolejnym topornym riffowcem. Jako tako broni się finałowy "Egypt (The Chains Are On)", czyli kolejna próba nagrania własnej wersji sabbathowego "Heaven and Hell". Gdyby nie pełen patosu wokal Ronniego i plastikowe klawisze, byłoby naprawdę dobrze. Ale to przecież album Dio - tutaj bez pretensjonalności i kiczu nie mogło się obejść.

Ocena: 4/10



Dio - "The Last in Line" (1984)

1. We Rock; 2. The Last in Line; 3. Breathless; 4. I Speed at Night; 5. One Night in the City; 6. Evil Eyes; 7. Mystery; 8. Eat Your Heart Out; 9. Egypt (The Chains Are On)

Skład: Ronnie James Dio - wokal; Vivian Campbell - gitara; Jimmy Bain - bass; Vinny Appice - perkusja; Claude Schnell - instr. klawiszowe
Producent: Ronnie James Dio


8 komentarzy:

  1. E Mystery nie jest takie złe, tandetny to jest Love Conqueres All hehe

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze dzieło Dio, przewyższające nawet pierwszy album. Ta płyta to czysty metalowy ogień. Takie We Rock ma tyle energii i czadu że próżno szukać podobnego utworu zespołu. Tytułowy numer to perła. Niesamowity klimat i fantastyczna partia wokalna Ronniego. Ten kawałek szczególnie imponująco wypada na żywo. Jak Dio zaczyna śpiewać ten mocniejszy fragment utworu to aż ziemia się trzęsie! Ciekawy jest też melodyjny One Night in the City czy zaskakujący i intrygujący Eat Your Heart Out. Reasumując krótko - wybitna płyta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo zmiany recenzji doczeka się pewnie Heaven & Hell Sabbathów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się doczekał przed paroma tygodniami. Na tej podstronie znajdziesz spis wszystkich zmienionych recenzji.

      Usuń
  4. Niech brak komentarza będzie najlepszym komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie wiem panie Pawle (to sarkazm) według rockopedi http://rockers.com.pl/rockopedia/plyta/recenzje/232.html ta płyta to Arcydzieło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiedziałem się z tej recenzji, że na tym albumie wszystko jest przejmujące, znakomite i w ogóle doskonałe, ale czemu takie właściwie jest - już się nie dowiedziałem.

      Usuń
    2. No tak z arcydziełem się nie dyskutuje.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.