26 sierpnia 2012

[Recenzja] Dio - "Sacred Heart" (1985)



Ostrzeżenie: album zawiera stężenie kiczu zagrażające zdrowiu i życiu.

Właściwie mógłbym powtórzyć to samo, co pisałem o dwóch poprzednich albumach Dio. O banale, tandecie, sztampie, pretensjonalności i tym podobnych rzeczach. Tutaj jednak te wszystkie elementy zdają się atakować z jeszcze większą siłą. W kategorii najbardziej tandeciarskich kawałków zdecydowanym zwycięzcą jest "Hungry for Heaven", choć daleko w tyle nie zostaje ani singlowy przebój "Rock 'n' Roll Children", ani tytułowy "Sacred Heart". We wszystkich trzech istotną rolę pełnią syntezatory. Ich plastikowe brzmienie i wygrywane na nich dziecinne melodyjki są całkowicie pozbawione dobrego smaku i muzycznej wrażliwości. Wcale nie lepiej wypadają kawałki, w których warstwie instrumentalnej niepodzielnie rządzi gitara. Vivian Campbell to typowy metalowy chałturnik, w którego solówkach chodzi tylko o szybkie przebieranie palcami, a jego riffy składają się z ogranych metalowych patentów (choć ten z "Like the Beat of the Heart", zagrany mniej topornie, mógłby znaleźć się w jakimś utworze Deep Purple). Nie zapominajmy o samym Dio, który z teatralną manierą, patosem i powagą godną operowych śpiewaków, wyśpiewuje te swoje grafomańskie, infantylne teksty.

Gdyby ktoś chciał nagrać album parodiujący heavy metal, to chyba nie zrobiłby tego lepiej, niż Dio na "Sacred Heart". Wszystkie charakterystyczne elementy tego stylu są tu tak przejaskrawione, że longplay byłby naprawdę śmieszny, gdyby nie świadomość, że zespół nagrywając ten materiał był śmiertelnie poważny. 

Ocena: 1/10



Dio - "Sacred Heart" (1985)

1. King of Rock and Roll; 2. Sacred Heart; 3. Another Lie; 4. Rock 'n' Roll Children; 5. Hungry for Heaven; 6. Like the Beat of the Heart; 7. Just Another Day; 8. Fallen Angels; 9. Shoot, Shoot

Skład: Ronnie James Dio - wokal; Vivian Campbell - gitara; Jimmy Bain - bass; Vinny Appice - perkusja; Claude Schnell - instr. klawiszowe
Producent: Ronnie James Dio


8 komentarzy:

  1. Aż tak słaby album to nie jest. Owszem jest bardzo nierówny bo obok fenomenalnych utworów są tu tradycyjne wypełniacze i to tej najniższej kategorii. Otwieracz porywa. King of Rock and Roll może nie jest tak dobry jak We Rock ale jest tu naprawde moc. Drugi z kolei to utwór tytułowy i moim zdaniem jest do jeden z najlepszych numerów grupy. Do najciekawszych kawałków zaliczyłbym jeszcze Rock n Roll Children i nieco sabbatowy Like the Beat of the Heart. Hungry for Heaven to taki fajny i skoczny utworek który ani nie przedzkadza ani nie rajcuje. Reszta to niestety totalna klapa. A zamykający płytę Shoot Shoot to już woła o pomstę do nieba. Podsumowując, w mojej ocenie to najbardziej nierówny krążek Dio. Oprócz wybitnych utworów są niestety bardzo słabe. Niemniej jednak wartość tych dobrych jest na tyle wysoka że aż tak niskiej oceny bym nie dał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale w ogóle po co zmieniać te wszystkie recenzje skoro oceniasz je bardzo nisko. Zawsze powtarzasz źe na badziewie szkoda czasu. Nie lepiej posłuchać czegoś dobrego i napisać o tym? Czy to jest forma jakiejś terapii, która ma na celu oczyszczenie się z banału i sztampy heavy metalu? Wszystkie zmienione recenzje są dokładnie takie same. Dominuje w nich prześmiewczość i powtarzane w kółko te same słowa: kicz, sztampa,banał, infantylizm. Delikatnie mówiąc to niepotrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie jak z tymi albumami - też są takie same, a jednak powstawało ich tak wiele.

      Usuń
  3. To po co tracić czas na słuchanie i pisanie o takich albumach? No bo przecież żeby napisać coś nowego o danej płyce trzeba ją sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociażby po to, żeby mieć ubaw czytając komentarze oburzonych fanów :D

      Usuń
  4. Ale czemu nie pisać o takich albumach? W końcu trzeba poznać język wroga (w tym przypadku: kiczowate albumy Heavy Metalowe). Bez tych recenzji i przesłuchania takich albumów nie ma się skali porównawczej - lepiej przesłuchać słaby album, a następnie dobry i je porównać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszę o tym tutaj, bo w sumie to największa padaka Dio. Dzisiaj śniło mi się, że z nim rozmawiam i wiem że jeszcze chwila i spuści mi łomot, bo krytykowałem go podobnie jak Ty tutaj, więc żeby go trochę udobruchać zacząłem mu wciskać ten kit, że byłby świetnym śpiewakiem operowym.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.