16 lipca 2017

[Recenzja] Ramones - "Leave Home" (1977)



Hey Ho, Let's Go! Drugi album Ramones jest dokładnie taki sam, jak pierwszy.

Ocena: 1/10



Ramones - "Leave Home" (1977)

1. Glad to See You Go; 2. Gimme Gimme Shock Treatment; 3. I Remember You; 4. Oh Oh I Love Her So; 5. Carbona Not Glue; 6. Suzy Is a Headbanger; 7. Pinhead; 8. Now I Wanna Be a Good Boy; 9. Swallow My Pride; 10. What's Your Game; 11. California Sun; 12. Commando; 13. You're Gonna Kill That Girl; 14. You Should Never Have Opened That Door

Skład: Joey Ramone - bełkot; Johnny "Umiem Zagrać Trzy Akordy" Ramone - gitara; Dee Dee "Gram Na Jednej Strunie" Ramone - bass; Tommy Ramone - okładanie na oślep bębnów
Producent: Tony Bongiovi i Tommy Ramone


23 komentarze:

  1. może Social Distortion przypadnie Ci do gustu-wokalista Mike Ness ma mniej więcej podobną barwę głosu do Grega Graffina,lepsze są kompozycje a teksty nie są bezsensowne np."Story of my life"

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tam, Gimme Gimme Shock Treatment w wersji koncertowej brzmi nawet ostro i agresywnie, ale mimo to ramonsów można słuchać tylko po paru głębszych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie alkohol nie pomaga w znoszeniu czegoś takiego, mam za mocny łeb ;)

      Usuń
    2. ja w sumie punk rocka nie trawie, ale co do Ramonsów to jedyne rzeczy które dają się w miarę słuchać to kawałek "I Wanna Be Sedated" (ten utwór na prawdę brzmi inaczej !!) oraz jeden z ich koncertów (Niemcy, rok 78) na którym ich kawałki brzmią tak jakby ostrzej (na płytach studyjnych zespół ma jakieś takie "wykastrowane" brzmienie)

      Usuń
    3. Ja z Ramonesów bardzo lubię płytkę "End of the Century", która jest troszkę inna od reszty (choć to co jedna osoba uważa za inne, dla drugiej może być takie samo :) ), w sumie i o niej kiedyś pojawi się u mnie dłuższa opinia. Na pewno jest inna brzmieniowo, czuwał nad nią sam Phil Spector.

      Usuń
  3. Najbardziej wyczerpująca recenzja :) Naprawdę słuchałeś? A akurat tak się zbiegło, że niedługo sam opublikuję tekst o Ramones.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd, nie dałbym rady przesłuchać tego w całości. Tylko pobieżnie sprawdziłem. Ale co tu właściwie jest do słuchania? 14 identycznych kawałków, niczym nie różniących się od tych z debiutu.

      Usuń
    2. Ale przyznam, że opublikowanie tej recenzji to największe zaskoczenie na blogu w tym roku. Czekam na więcej niespodziewanek :)

      Usuń
    3. No wiem, powinienem umieścić to słowo w cudzysłowiu :) A sprawdzałeś to "Poison Heart" które ci polecałem?

      Usuń
    4. Poddałem się w momencie, gdy wszedł wokal.

      Usuń
  4. a przepraszam, w jakim celu powstała ta recenzja? Twoi czytelnicy męczyli Cię byś opisał kolejny album Ramones czy powód był jakiś inny?

    "obnaż" albumy The Cure, The Clash czy innych uwielbianych przez masy zdziazialców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim celu? Powiedzmy, że jestem ciekaw efektów.

      Usuń
  5. wiesz jak to się mówi - krytykujesz, to pokaż że umiesZ lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mówią tylko idioci. Twierdzenie, że tylko muzyk ma prawo krytykować muzyka jest najbardziej bezsensownym "argumentem", jaki wymyślono. Idąc tym tropem, gdy w restauracji podadzą ci niedopieczone lub spalone danie - nie możesz go skrytykować, bo tylko kucharz może krytykować kucharza. Albo gdy wylądujesz na wózku po spieprzonej operacji, nie możesz nikogo za to obwiniać, bo tylko chirurg może krytykować chirurga. Mam dalej wymieniać, czy już rozumiesz jakie brednie bezmyślnie powtarzasz?

      A tak poza tym, zagrać lepiej od Ramones to żaden wyczyn. Właściwie nie słyszałem zespołu, który grałby bardziej amatorsko ;)

      Usuń
    2. O kurcze - to nie słyszałeś tysięcy zespołów :) Od KSU do REMA REMA :):) Dla Ciebie żadna strata :)

      Usuń
  6. PurpleSabbath17 lipca 2017 01:16

    Ta recenzja, a właściwie anty-recenzja, to przecież nic innego jak parodia kawałków Ramones, które cechuje taka sama prostota i oszczędność środków wyrazu. Wiele z nich rozpoczyna się od cytowanego okrzyku, a drugie zdanie to przecież parafraza wersu "druga zwrotka jest taka sama jak pierwsza" z któregoś kawałka Ramones.

    Świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, o to właśnie tu chodzi ;)

      Usuń
  7. podoba mi się kącik jak ten dziś
    minimum słów - grupa - okładka - punkty
    bez zbędnego ględzenia jeśli dana płyta nie wymaga dogłębnego komentarza albo wręcz obrzydza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic więcej nie było tu potrzebne - wszystko już napisałem w recenzji poprzedniego albumu. Ten jest taki sam, musiałbym napisać jeszcze raz dokładnie tak samo. Zupełnie jak Ramonesi tworzący "nowe" kawałki ;)

      Usuń
  8. Ja Ramones nawet lubię. Podoba mi się ta prostota w ich kawałkach. A twoja "recenzja" mnie zaskoczyła i była nawet zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ramąsi jak to Ramąsi - głupkowate teksty, proste melodyjki i tępawe miny na zdjeciach. Dla mnie od 150 lat najlepszymi artystmami są Krimzoni i Zappa. Ale - moim zdaniem - to dzięki Ramąsom "Rock'n'Roll will never die". Oczywiście nie tylko dzięki nim, ale rock'n'roll - czyli spocone emocje, udawanie gry na gitarze przed lustrem, rytmiczne walenie nogą, headbanging, pedał gazu do dechy to raczej nie Jesi, Dżenezisi, Krimzoni, DżetroTalsi. Oni - to sztuka. Prostacki Rock'n'roll - to Ramąsi. Tytani dawnych lat i lepszych dni odchodzą w niepamięc, na zakamarki pasjonackich blogów i do encyklopedii opisujących Największych z Największych lub Największych Niedocenianych. A koszulki z Ramąsami sprzedają się świetnie i sprzedawać się będą :) Amen

    OdpowiedzUsuń
  10. Są ludzie którzy to lubią. Oni łupią wszystko na jedno kopyto. Zazwyczaj szybkie. Ale cóż poradzić. Takie zespoły też coś tam wnosiły i miały rzeszę wielbicieli. A niektórzy np nie lubią Iron Maiden czy Judas Priest zarzucając im brak ballad, albo bardzo mało ballad. I w sumie mają trochę w tym racji że mogli Ironi czy Judasi nagrać trochę więcej tych spokojnych kawałków. Ramones to chyba nie nagrali żadnej ballady tylko łupią bez ładu i składu. Wkurzają mnie takie zespoły bez różnorodności, polskim odpowiednikiem takiego łupania jest Enej, oni tylko na jedną nutę i szybką. Zero uspokojenia czy ballad. Taki własnie polski Ramones. Tylko że tam wokalista wyje a nie śpiewa. Puściłem kiedyś Enej gdy wył to psy w okolicy zaczęły też wyć razem z nim. Ramones przynajmniej nie wyli.

    OdpowiedzUsuń