20 czerwca 2017

[Recenzja] Miles Davis - "Birth of the Cool" (1957)



Nadszedł czas, bym zmierzył się z opisywaniem twórczości wielkiego Milesa Davisa. Jednego z najsłynniejszych i najwybitniejszych jazzmanów w historii. Jako trębacz z pewnością nie był największym wirtuozem, jednak jego pomysłowość i nowatorskie podejście wielokrotnie rewolucjonizowały muzykę - nie tylko jazzową. Profesjonalną karierę zaczął w połowie lat 40. w kwintecie Charliego "Birda" Parkera - jednego z pionierów bebopu, a tym samym całego jazzu nowoczesnego. Po blisko trzech latach współpracy, Davis zapragnął odmiany i opuścił kwintet. W tym samym czasie nawiązał znajomość z aranżerem Gilem Evansem i saksofonistą Gerrym Mulliganem - członkami orkiestry Claude'a Thornhilla - i wspólnie z nimi zaczął planować swój nowy projekt. Efektem było powstanie nonetu, który zrewolucjonizował ówczesny jazz.

Nietypowy był już sam skład, złożony zarówno z czarnych, jak i białych muzyków. Innowacyjna była jednak przede wszystkim grana przez niego muzyka, będąca swego rodzaju zaprzeczeniem intensywnego, ekspresyjnego bebopu - subtelniejsza, mniej emocjonalna, bardziej przemyślana, mocniej opierająca się na kompozycji i aranżu, choć nie całkiem pozbawiona improwizacji. Nowością było zastosowanie technik wywodzących się z muzyki klasycznej, jak polifonia. Bardziej rozbudowane, w porównaniu do bepopu, było instrumentarium, a konkretnie sekcja dęta, składająca się z trąbki, dwóch saksofonów (altowego i barytonowego, zamiast zwykle używanego w jazzie saksofonu tenorowego), waltorni i tuby. Nagrania nonetu odegrały istotną rolę w rozwoju muzyki jazzowej, przyczyniając się do narodzin jej nowej odmiany, nazwanej cool jazzem.

Studyjna działalność nonetu ograniczyła się do trzech jednodniowych sesji nagraniowych, które odbyły się 21 stycznia i 22 kwietnia 1949 roku, a także 9 marca 1950 roku. W każdej z nich brał udział nieco inny skład. We wszystkich sesjach, poza Milesem, uczestniczyli saksofoniści Gerry Mulligan i Lee Konitz, oraz grający na tubie Bill Barber. Podczas pierwszej i ostatniej sesji za perkusją zasiadł Max Roach, którego w trakcie drugiej zastąpił Kenny Clarke. Z kolei puzonista J. J. Johnson i pianista John Lewis wzięli udział w dwóch ostatnich sesjach, zajmując miejsca Kaia Windinga i Ala Haiga, uczestniczących w pierwszej. Za każdym razem zmieniali się muzycy grający na kontrabasie (kolejno: Joe Shulman, Nelson Boyd i Al McKibbon), oraz na waltorni (kolejno: Junior Collins, Sandy Siegelstein i Gunther Schuller). Ponadto, w ostatniej sesji wziął udział wokalista Kenny Hagood, który zaśpiewał w kompozycji "Darn That Dream".

W sumie zarejestrowanych zostało dwanaście utworów - po cztery podczas każdej sesji. W większości są to kompozycje Mulligana, Lewisa i Davisa, a także kilka jazzowych standardów, przearanżowanych przez Evansa, Mulligana lub Lewisa. Wszystkie utwory z pierwszej sesji zostały od razu wydane na dwóch singlach ("Move" i "Budo" na pierwszym, "Jeru" i "Godchild" na drugim). Z drugiej sesji wydano tylko jeden singiel (z utworami "Boplicity" i "Israel"). Wszystkie trzy płytki ukazały się w 1949 roku. W kolejnym roku opublikowano jeszcze jeden singiel (zawierający "Venus de Milo" z drugiej sesji i "Darn That Dream" z trzeciej). Pozostałe nagrania ("Rouge" z drugiej sesji, oraz "Moon Dreams", "Deception" i "Rocker" z trzeciej) po raz pierwszy wydane zostały dopiero w 1954 roku, na 10-calowej składance "Classics in Jazz: Miles Davis". Wydawnictwo zawiera także połowę utworów z singli ("Juru", "Venus de Milo", "Godchild" i "Israel"). W 1957 roku ukazała się natomiast 12-calowa kompilacja "Birth of the Cool", zawierająca 11 nagrań nonetu - wszystkie, z wyjątkiem "Darn That Dream", który jednak jest dostępny na większości reedycji wydanych po 1971 roku. Ponadto, w 1998 roku opublikowany został dwupłytowy zestaw "The Complete Birth of the Cool", zawierający także koncertowe nagrania nonetu z 4 i 18 września 1948 roku.

"Birth of the Cool", choć zawiera utwory nagrane na przestrzeni ponad roku w różnych składach, brzmi naprawdę spójnie. Utwory z poszczególnych sesji zostały ze sobą przemieszane, jednak nie słychać pomiędzy nami różnic, ani w brzmieniu, ani w ogólnym zamyśle (którym, jak już wspominałem, było stworzenie alternatywy dla bebopu). Całości słucha się dzięki temu nie jak kompilacji, a jak albumu muzycznego (choć w latach 50. nie znano jeszcze pojęcia albumu). Oczywiście słychać w tych nagraniach upływ czasu. Po niemal siedemdziesięciu latach od czasu rejestracji brzmią bardzo archaicznie. Ale moim zdaniem działa to wyłącznie na korzyść, dodając mnóstwo uroku. Uchwycony został w nich fantastyczny klimat Ameryki połowy XX wieku, bardzo działający na wyobraźnię. Repertuar dzieli się na sentymentalne ballady (np. "Moon Dream", "Boplicity") i nieco bardziej żywiołowe kawałki, oparte na dość ciężkiej partii perkusji (np. "Move", "Budo"). Szkoda tylko, że do absolutnego minimum ograniczone zostały solowe popisy instrumentalistów - żaden utwór nie mógł przekroczyć trzech i pół minuty, bo tylko tyle mieściło się na 10-calowych singlach, odtwarzanych z prędkością 78 obrotów na minutę, będących w tamtym czasie podstawowym formatem.

"Birth of the Cool" to pierwsze ważne wydawnictwo w dyskografii Milesa Davisa, zbierające utwory, które kilka lat wcześniej zrewolucjonizowały jazz. Niestety, "Birth of the Cool" nie brzmi tak ponadczasowo, jak późniejsze wielkie dzieła muzyka. Dla wielu współczesnych słuchaczy archaizm tych nagrań z pewnością jest niestrawny. Jednak dzięki niemu utwory zyskują wiele klimatu i uroku.

Ocena: 8/10



Miles Davis - "Birth of the Cool" (1957)

1. Move; 2. Jeru; 3. Moon Dream; 4. Venus de Milo; 5. Budo; 6. Deception; 7. Godchild; 8. Boplicity; 9. Rocker; 10. Israel; 11. Rouge

Skład: Miles Davis - trąbka; Gerry Mulligan - saksofon; Lee Konitz - saksofon; Bill Barber - tuba; Kai Winding - puzon (1,2,5,7); Junior Collins - waltornia (1,2,5,7); Al Haig - pianino (1,2,5,7); Joe Shulman - kontrabas (1,2,5,7); Max Roach - perkusja (1-3,5-7,9); J. J. Johnson - puzon (3,4,6,8-11); Sandy Siegelstein - waltornia (4,8,10,11); John Lewis - pianino (3,4,6,8-11); Nelson Boyd - kontrabas (4,8,10,11); Kenny Clarke - perkusja (4,8,10,11); Gunther Schuller - waltornia (3,6,9); Al McKibbon - kontrabas (3,6,9)
Producent: Walter Rivers i Pete Rugolo


Brak komentarzy

Prześlij komentarz