4 czerwca 2017

[Blog] Looking Back: kwiecień / maj

Wiele wskazuje na to, że 2017 będzie rokiem, w którym muzyka rockowa umrze. Niby od dawna - w sumie od jakiś trzydziestu lat - jest w fatalnej kondycji. Od dawna brakuje nowych rockowych wykonawców, którzy mieliby coś ciekawego i świeżego do zaproponowania. Niektórym starszym zdarza się zabłysnąć niezłym albumem, ale zdecydowana większość wydawanych przez nich płyt nie ma absolutnie nic do zaoferowania. Szczególnie w ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo takich bezwartościowych wydawnictw, sygnowanych wielkimi nazwami i nazwiskami. Jedynie John Mayall wydał materiał, którego słuchanie sprawiło mi przyjemność. Coraz mniej jednak takich muzyków, jak on. Coraz więcej utalentowanych muzyków przegrywa walkę z chorobą (ostatnio Gregg Allman), a inni odchodzą na własne życzenie (Chris Cornell). 




Na szczęście wciąż mam do odkrycia sporo interesującej muzyki z lat 60. i 70. Nie tylko rocka, ale również jazzu, bluesa, czy folka - dla tych gatunków także był to najbardziej twórczy okres, zresztą nierzadko wtedy się przeplatały tworząc nowe, fascynujące style. Ostatnio nadrabiam zaległości przede wszystkim z lat 1967-70. Po przesłuchaniu kilkuset wydanych wówczas płyt, natrafiam głównie na dość średnie i słusznie zapomniane albumy, ale zdarzają się też prawdziwe perełki, które prędzej lub później tutaj zrecenzuję. W opisywaniu mam jeszcze większe zaległości, niż w poznawaniu muzyki. Ale to dobrze, bo dzięki temu ta strona (blog) może jeszcze długo funkcjonować.



Stale nadrabiam też braki w kolekcji. W ostatnim czasie przybyło mi trochę jazzu ("Miles in the Sky" i "Agharta" Milesa Davisa, "Giant Steps" Johna Coltrane'a), a także uzupełniłem dyskografie kilku rockowych wykonawców - Quicksilver Messenger Service (debiut), Black Sabbath ("Sabbath Bloody Sabbath"), Johna Mayalla ("Jazz Blues Fusion"), King Crimson ("Larks' Tongues in Aspic" i "Starless and Bible Black"), oraz Gentle Giant ("Three Friends" i "The Power and the Glory"). Zdecydowałem się także złamać jedną ze swoich zasad i kupić kilka współczesnych reedycji albumów, które są trudno dostępne w nieremasterowanych wersjach, czyli wspomniany już "Three Friends", a także "First Utterance" Comus (z dodatkową płytą, będącą repliką singla "Diana") i "Afreaka!" Demon Fuzz (z trzema bonusowymi utworami). Wszystkie brzmią całkiem przyzwoicie, więc być może kupię jeszcze parę wznowień w przyszłości. Np. dwa pierwsze albumy Gentle Giant i trochę jazzowych wydawnictw.




Na koniec, zgodnie z tradycją, zachęcam do zadawania pytań na dowolny, choć najlepiej muzyczny, temat ;)

71 komentarzy:

  1. stary dobry Incognito4 czerwca 2017 14:43

    1) Czy w związku ze śmiercią ChrCorn zrecenzujesz brakujące płyty SG bądź wrócisz do starych recenzji by je przemodelować? Jeżeli tak, to kiedy?

    2) Prawie codziennie na Twoim RYM rate'ujesz przynajmniej 2-3 płyty, a bywa że i 7. Kiedy Ty słuchasz tej całej muzyki? Bo zakładam że nie leci ona w tle... Bo wtedy wiele dźwięków ucieka i obraz płyty jest niepełny.

    3) Pracujesz w szkole.. uczniowie Cię lubią? ;) Może masz wśród nich takich którzy z Głupsona czy Gangu Albanii przeszli na progresję? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Na chwilę obecną nie mam takich planów. Może w przyszłości. Ale jest tu tyle recenzji do poprawienia... Niekoniecznie ze względu na zmianę opinii, po prostu mam wrażenie, że mogłyby być napisane lepiej.

      2) Czasem są to albumy, które znam od dawna, ale zapomniałem ocenić. Mam dużo wolnych dni, a także okienka w pracy, wystarczające na poznanie jakiegoś krótkiego albumu - wykorzystuję każdą możliwość ;)

      3) Raczej tak ;) Nikogo nie "nawracam" tam muzycznie, ale widzę, że o ile podstawówka słucha okropnych rzeczy, tak niektórzy gimnazjaliści zaczynają już zmierzać w ciekawsze rejony i za kilka lat mogą mieć naprawdę dobre gusta. Koszulki Metalliki to dobry znak - też w ich wieku słuchałem tego zespołu i wzbudził on we mnie chęć odkrywania nowych, niekoniecznie podobnych, wykonawców. A tak w ogóle, to nie rozumiem tego całego narzekania na "gimbazę". O wiele przyjemniej pracuje mi się z nimi, niż z młodszymi.

      Usuń
    2. stary dobry Incognito4 czerwca 2017 16:24

      Niestety bardzo często to się zamyka w Metallice i ewentualnie paru innych kapelach które są promowane w mediach i nie idzie dalej - wielu nosi koszulki, a potem kończy się to tak że słuchają od czasu do czasu kawałków z Black Albumu czy Fade To Black. W liceum pamiętam że mało kto wychodził poza magiczny krąg ACDC-Gunsi-Nirvana i zespoły okołopodobne (np ktoś lubił Purple to i potem szły najbardziej znane kawałki Rainbow, Dio itakdalej). Niektórzy szli dalej i lubowali się w wieśmetalu Nightwish, Korpiklaani, Sabaton, BFMV czy System of a Down (chociaż z tego ostatniego wyrastało się raczej po gimnazjum. Dalej byli gardzący taką muzyką chorzy wyznawcy mniej i bardziej ekstremalnego i ekskremalnego metalu w czarnych bluzeczkach z durnymi logotypami Children of Bumbum, Tool czy gówniane metalkory i numetale.

      Indiehipsterzy - to taki Porcyś, więc ich przybliżać nie muszę.

      I to chyba tyle - progpozerzy zamykali się zwykle w 21 schizoid czy epitaph, czasem biorąc na warsztat Pink Floyd czy wzięty z tyłka Moonmadness.

      O padace juwenaliowej typu Hunter (why?) Happysad (zdecydowanie jest to sad) czy wieszcz Rogucki pogrążony w Comie nie wspomnę, ale nawet ponad liceum znajdą się wielbiciele.

      Mahavishnu? Gentle Giant? Można pomarzyć...

      Usuń
    3. A jak poznajesz nowe płyty to zawsze przy słuchaniu poświęcasz im dużo uwagi czy np. zmywacz naczynia i w tle słuchasz?

      Usuń
    4. @Incognito - Ale jak ktoś od słuchania Metalliki przechodzi do Zeppelinów i Floydów, to jest dla niego nadzieja ;)

      @Anonimowy - Zawsze poświęcam maksimum uwagi. Nawet gdy zdarza mi się poznawać coś podczas robienia obiadu, to słucham przez bezprzewodowe słuchawki, więc nic mnie nie rozprasza, ani nie zagłusza.

      Usuń
    5. Nie boisz się że słuchawki będą szkodliwe dla Twojego słuchu? Ja zrezygnowałem z regularnego słuchania w ten sposób już z 5 lat temu, właśnie z tego powodu.

      O jakiej porze najbardziej lubisz słuchać muzyki? Mnie jarają godziny od 22 w górę.

      Usuń
    6. Nie wyobrażam sobie życia bez słuchawek. Oczywiście, winyle zawsze grają przez głośniki.

      Na muzykę każda pora jest równie dobra.

      Usuń
  2. A jakie niby fatalne albumy wyszły w ostatnim czasie bo ja przypominam sobie tylko Deep Purple?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z fatalnych np. "Black Laden Crown" Danzig. Poza tym dużo przeciętnych, jak Depeche Mode, Overkill, Mastodon. I ten dziwaczny powrót Jethro Tull. A także album, którego recenzja pojawi się w tym tygodniu.

      Usuń
  3. mam dwa pytania:

    1)co sądzisz o britpopie(Oasis,Blur,Suede) ?

    2)z synthpopu uznajesz tylko Depeche Mode czy może jakieś inne też piosenki czy zespoły darzysz uwielbieniem(OMD,Ultravox,New Order czy Pet Shop Boys)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) W większości jest to po prostu imitacja brytyjskich zespołów z lat 60. Po co słuchać kogoś próbującego być nowymi Beatlesami, skoro można posłuchać Beatlesów? ;)

      2) Raczej tylko DM. I to wyłącznie z okresu, kiedy grali mroczną elektronikę z gitarami, a nie wesołe piosenki na tanim syntezatorze ;) A kiedyś lubiłem a-ha i Duran Duran, choć to nie synthpop, to jakoś wydawało mi się to wtedy podobne do DM.

      Usuń
    2. stary dobry Incognito4 czerwca 2017 17:22

      1) ale ta imitacja może być naprawdę dobra (dla kogoś kto lubi muzykę w tym stylu - a więc i Bitlesów) i do tego nie brzmi tak staro.

      Usuń
    3. Dla mnie "stare" brzmienie jest zaletą.

      Usuń
  4. Czy słuchałeś Marka Grechuty ?

    Skoro jazz nie jest dla Ciebie obcy to pewnie poezja śpiewana również ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rodzice puszczali jakąś składankę Grechuty, więc coś tam słyszałem. Wystarczająco, żeby nie chcieć tego słuchać z własnej woli.

      Nie widzę żadnego związku między poezją śpiewaną, a jazzem. W tej pierwszej liczy się tylko tekst, w drugim tekstów nie ma praktycznie wcale (nie licząc podgatunków w których są, ale tych nie słucham).

      Usuń
    2. Czytam ten blog już jakiś czas... czy 7 jest taką granicą między albumami dobrymi a tymi które mają już znaczące wady?

      Usuń
    3. Albumy ocenione na 7 też często mają znaczące wady. Nawet te z oceną 8 mogą mieć.

      Jest kilka granic:
      10-8 to albumy, które uważam za "pozycje obowiązkowe".
      7-6 również polecam, ale tylko wielbicielom gatunku/wykonawcy.
      5-4 tych nie polecam.
      3-1 a te odradzam.

      Usuń
  5. 1) W pewnym komentarzu pod jedną z ostatnich recenzji wspomniałeś o grupie Perfect. Jakie masz obecnie zdanie o tym zespole?
    2) Czy pojawi się w niedługim czasie recenzja nowego albumu Watersa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Twórczość z czasów pierwszych dwóch albumów jest, jak na ówczesne polskie warunki, całkiem w porządku. Ale bardzo wtórna w stosunku do zachodniego rocka i często po prostu irytująco monotonna (zwłaszcza powtarzanie tytułu "Chcemy być sobą"). A później było już tylko coraz gorzej.

      2) Tak.

      Usuń
    2. Paweł, a jaki zespół bardziej lubisz/wolisz (jako całokształt) - Lady Pank czy Perfect?

      Usuń
    3. Oba są mi całkowicie obojętne.

      Usuń
    4. Skoro rozmawiamy o polskim podwórku, to co sądzisz o Dżemie?

      Usuń
    5. Skoro już jesteśmy przy takich polskich dokonaniach w muzyce rockowej, to znasz jakieś płyty Maanamu albo TSA? A jeśli tak, to co o nich sądzisz?

      Usuń
    6. Wszystkie te trzy zespoły znam z pojedynczych kawałków, które przy różnych okazjach przypadkiem słyszałem. Nigdy nie odczuwałem potrzeby poznania ich lepiej.

      Usuń
    7. Ale to takie snobowanie się na jazz i progres. Nie uwierzę że nie ma żadnych bardziej pop radiowych kawałków czy nawet płyt które by ci się podobały. A na blogu rękami i nogami się przed tym bronisz.

      Usuń
    8. Żadne snobowanie. Naprawdę słucham takiej muzyki, uważam ją za najbardziej wartościową, ale obcowanie z nią sprawia mi przyjemność. Zawszę jednak podkreślam, że najbliższy jest mi blues, a to przecież nie jest nie wiadomo jak wyrafinowanie granie. I nie ukrywam, że na półce z płytami mam wydawnictwa Depeche Mode, Gary'ego Moore'a, Whitesnake, a nawet jeden album AC/DC.

      Usuń
    9. To ja w takim razie polecam debiut Maanamu i "Heavy Metal World" TSA, dla mnie jedne z najlepszych polskich wydawnictw. Teraz już takich brakuje.

      Usuń
  6. jak słuchasz słabej muzyki i podstarzałej januszerki typu Deep Purple, to może sądzić, że rock się skończyć
    polecam się otworzyć na muzyką alternatywną typu noise rock / noise pop / shoegaze / dream pop / experimental rock / post rock / post punk / indie rock / neo psychodelia / garage rock = muzyka z tych gatunków, to przeogromna ilość dobrych wydawnictw, ale pewnie wolisz słuchać słabej muzyki i błędnie myśleć, że muzyka rockowa się skończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież taka muzyka też zjada własny ogon od co najmniej 20 lat.

      Poza tym większość tego, to muzyka dla hipsterów, którzy za dobre uważają to, co mało popularne, bez względu na faktyczną jakość.

      Usuń
    2. w każdym gatunku można znaleźć badziewie i rzeczy autentycznie dobre, zresztą sam przerabiasz tyle albumów że chyba o tym wiesz

      Usuń
    3. To prawda. Nie mówię, że w tych nie. Ale raczej nie wśród albumów wydanych w ostatnim ćwierćwieczu.

      Usuń
  7. Dlaczego zacząłeś zbierać winyle i jaki był pierwszy winyl który miałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy był "odziedziczony" debiut Oddziału Zamkniętego z autografami muzyków. Wciąż go gdzieś mam, ale nie z resztą kolekcji. Pierwsze dwa albumy, jakie sam kupiłem, to "Blackout" i "World Wide Live" Scorpionsów (już ich nie mam). Nawet nie miałem wtedy gramofonu ;) Po dłuższym czasie kupiłem "The Dark Side of the Moon" i wtedy już na dobre się wkręciłem.

      Odkąd pamiętam fascynowały mnie płyty winylowe i chciałem zacząć je zbierać.

      Usuń
  8. ostatnio sporo słucham muzyki z lat 50-59
    ale skoro kupiłeś Coltrane'a to już Cię lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale "Giant Steps" to już 1960 rok. Z lat 50. mam tylko "Kind of Blue".

      Usuń
  9. maciej bąkowski4 czerwca 2017 23:04

    Dobry Wieczór ;-) sporo w ostatnim czasie pojawiło się recenzji wydawnictw King Crimson ... Ciekaw jestem jak w Twoich rankingach lokują się płyty: "Damage" sygnowana jako Sylvian/Fripp, będąca rejestracją koncertu K.C. z Davidem Sylvianem oraz "Scarcity of Miracles" projektu Jakszyk/Collins/Fripp?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego pierwszego, a drugi na pewno będzie zrecenzowany. Teraz napiszę tylko tyle, że dobrze się stało, że nie ukazał się pod szyldem King Crimson. Szkoda, że obecnie Fripp postanowił wrócić do tej nazwy, bo jego obecne poczynania niewiele mają wspólnego z celem, jaki zawsze mu przyświecał i był istotą KC - nieustanne poszukiwania i rozwój.

      Usuń
    2. Cześć!

      Paweł mam pytanie: można Cię spotkać na koncertach?

      Usuń
    3. Teraz rzadko. Co widać w zakładce "Relacje z koncertów" - w ciągu ostatnich pięciu lat byłem tylko na tych trzech. Z różnych powodów znienawidziłem duże koncerty, a z mniejszych, klubowych, jeśli już jakieś by mnie interesowały, to zwykle gdzieś daleko. Poza tym, wolę wydawać pieniądze na płyty.

      Usuń
    4. Ok!
      Byłem we Wrocławiu na TEN YEARS AFTER, podobnie jak Tobie w Gdańsku mi się podobało. Po koncercie i odczekaniu ok. 20 minut zespół rozdawał autografy, można było o coś zapytać i zrobić z nimi fotkę - miło!!!
      Jerzy Hip.

      Usuń
  10. Czemu zwykle dajesz recenzje w poniedziałek a dziś nie? Czasem w ogóle dajesz recenzje kilka tygodni pod rząd tego samego dnia a potem nagle to urywasz

    OdpowiedzUsuń
  11. Pawle, od pewnego czasu na blogu pojawia się coraz więcej recenzji płyt jazzowych co bardzo mnie martwi, gdyż coraz rzadziej znajduję tu coś dla siebie. Oczywiście nie mam do Ciebie o to pretensji, gdyż to Twój blog Ty decydujesz co się na nim znajduje. Jednakże, weź pod uwagę że ktoś kto wchodzi na blog o takiej nazwie oczekuje w nim właśnie rocka. Uważam, że jest jeszcze całe mnóstwo wykonawców rockowych, po których warto sięgnąć i zamieścić na blogu. Ale jest też całkiem sporo płyt znanych i na pewno lubianych przez Ciebie zespołów które dotychczas nie zostały zrecenzowane. Poniżej moje propozycje i pytanie czy można spodziewać się ich na blogu?
    1. Allman Brothers Band : Seven Turns, Shades of Two Worlds, Live at Ludlow Garage - 1970, An Evening With the Allman Brothers Band, Where It All Begins, Peakin' at the Beacon, One Way Out
    2. Deep Purple: Concerto for Group and Orchestra 69,
    Live In Stockholm 70, Live at the Royal Albert Hall 2000, Nobody's Perfect 88, Come Hell or High Water 93,
    Mk III: The Final Concerts 75, Live at the Olympia '96
    Live in London 74
    3. Rainbow: Down To Earth, Stranger In Us All, Live in Munich 77, Live in Germany 76
    4. Camel: The Snow Goose, Moonmadness, Nude, Stationary Traveller, Dust And Dreams, Harbour Of Tears, Rajaz, A Live Record,
    5. Dire Straits - cała dyskografia
    6. Judas Priest - Nostradamus
    7. Michael Schenker Group: The Michael Schenker Group, MSG, Assault Attack
    8. Queen - Live At Wembley 86
    9. Queensryche: The Warning, Rage For Order, Operation Mindcrime, Empire, Promised Land
    10. Ozzy Osbourne: Tribute Randy Rhoads, Just Say Ozzy, Live and Loud,
    11. Rush: A Show of Hands, Diffrent Stages, Rush in Rio, R30, R40,
    12. Roger Waters: Amused To Death, In The Flesh Live
    13. Whitesnake: Starkers in Tokyo
    14. Joe Bonamassa: cała dyskografia
    15. Thin Lizzy: Live - Life
    16. Glenn Hughes: Burning Japan Live
    17. Eloy: cała dyskografia

    To tyle propozycji tak na szybko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypadkiem nie ma tutaj recenzji tych albumów - albo są mi bardzo obojętne, albo uważam je za słabe, a części nie znam.

      Jeśli ktoś wchodzi tu poczytać o tylko rocku i jego podgatunkach, to ma do wyboru ponad 1000 recenzji, a liczba ta stale rośnie. To w sumie znacznie więcej albumów, niż trzeba znać ;) Naprawdę interesująca jest z tego może połowa, choć pewnie mniej, a reszta to tylko nudne powielanie tego, co ktoś zrobił kiedyś lepiej. Nie wiem i nie rozumiem po co słuchać dwudziestej z kolei kapeli brzmiącej jak mieszanka Black Sabbath z Deep Purple, kiedy można posłuchać czegoś zupełnie innego, a fajnego. Nie ma też sensu słuchać każdej koncertówki tych najsłynniejszych wykonawców lub wszystkich nowszych studyjnych albumów, w których nagrywaniu brał udział jeden członek oryginalnego składu. Przesłuchałem setki takich płyt i żałuję. Zazwyczaj wystarcza znajomość tych najbardziej znanych wydawnictw.

      Usuń
    2. Co jest nie tak Dire Straits? Przynajmniej część płyt jest dobra

      Usuń
    3. W całości znam dwie ponoć najlepsze i obie są według mnie nudne.

      Usuń
    4. Koncertowy album Alchemy jest porywający!!!

      Usuń
    5. A które z podanych płyt uważasz za słabe? Jestem bardzo ciekawy.

      Usuń
    6. No chociażby Watersa, MSG i studyjne Rainbow.

      Usuń
    7. Na Down To Earth patrzy się przez pryzmat All Night Long i Since You Been Gone co jest bardzo mylące i niesprawiedliwe. Reszta kawałków to klasyczny Rainbow. Np. Eyes of the World jest genialne a w Love's No Friend na koncertach Rychu potrafił zagrać porywająco. Natomiast Watersa Amused to Death uważam za piękny i wzruszający album i słucham go z wypiekami na twarzy. Na gitarze gra tam niejaki Jeff Beck :-)

      Usuń
    8. Ktoś kiedyś słusznie powiedział "Przyszłość tkwi w muzyce elektronicznej. Naprawdę granie tylko rocka robi się nudne" - weź to pod rozwagę i nie przejawiaj już takiej niechęci wobec zespołów które nie zamykają się w żywych instrumentach ;)

      Usuń
    9. Ten ktoś powiedział totalną bzdurę, bo brzmienia elektroniczne najszybciej się starzeją i stają się tandetne. Najlepiej po latach broni się brzmienie akustyczne.

      A tak dla przypomnienia - niedawno pojawiła się tutaj pozytywna recenzja pionierów "rozrywkowej" elektroniki, czyli Silver Apples.

      Usuń
  12. Hm.. .to ja wrzucę moją wypowiedź z pewnego forum, z 2005 roku - myślę ze mamy podobne odczucia.
    "I jeszcze jedno przemyslenie, hehe - mamy do dyspozycji 13 dźwięków gamy, które mozemy zestawiać w kosmicznej ilości kombinacji (silnia czy jakoś tak???).
    Tylko ze:
    W latach 60tych borykało się z tym kilka - kilkanascie tysiecy zespolów rockowych na całym swiecie, teraz te same dźwięki obrabiają setki tysiecy zespołów.
    Jakie są tego skutki???
    Naprawdę cięzko juz coś nowego wymysleć - mniej więcej od końca lat osiemdziesiątych ROCK to jedno wielkie zrzynanie, powtarzanie, przerabianie i przystrajanie "starego" w nowe szaty. Jeżeli np w latach 67-70 co roku ukazywało się po kilkadziesiąt tytułów o "dziejowym znaczeniu" i po prostu zajebaszczo ponadczasowych, to obecnie - śmiem twierdzić są takie lata, gdzie w muzyce nie dzieje sie N I C.
    W 95% przypadkow, słuchajac jakiejs nowosci - mozna się spokojnie doszukać jej pierwowzoru w latach 60, 70, 80, 90tych

    Ale:
    W związku z tym ze obecna muza to jeden wielki rynek towarowy, aby wygenerować popyt, należy wykreować zjawisko, gwiazdę. Media, jak to media - o czymś pisać muszą, zatem co jakiś czas wybucha prasowotelewizyjna bomba typu: madchester, shoegazing, grunge, britpop, newbrits, new wave of new wave, neo - punk, emo-core, bristol sound, doom metal, new soul, czy inne heavy country :lol: Nastepnie kreuje się "wieszczy i bogów" typu Happy Mondays, Oasis, Green Day, Tricky, Elastica. Lemonheads. I mamy gotowy rynek, który funkcjonuje rok, dwa... a prasa szuka już nastepców... pieniazki, pieniażki, pieniażki... i później sie czlowiek dziwi, ze Waters chce do Flojda :)"

    peiter

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam niecierpliwie na recenzję "Agharty" ;)
    Moim zdaniem jedna z najlepszych płyt Davisa.

    Pozdrawiam,
    IK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za recenzowanie Milesa wkrótce się zabiorę ;) Ale do "Agharty" daleka droga, bo zawsze opisuję chronologicznie wydawnictwa danego wykonawcy. Choć na pewno nie będę recenzował całej dyskografii Davisa. Sprzed elektrycznego okresu raczej nieliczne albumy.

      A "Agharta" jest rewelacyjna, ale osobiście jeszcze bardziej cenię dwie pozostałe koncertówki z tego okresu - "Pangaea" i "Dark Magus".

      Usuń
  14. Czy miałeś okazję zapoznać się z takimi zespołami jak Spooky Tooth albo Velvett Fogg?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Tego drugiego za bardzo nie pamiętam, a od pierwszego odpycha mnie głos jednego z wokalistów (tego śpiewającego falsetem), ale album "Ceremony" nagrany z Pierrem Henrym jest całkiem intrygujący ;)

      Usuń
    2. Skoro już pojawia się wiele jazzu, czy wśród planowanych do zrecenzowania artystów jest Charles Mingus?

      Usuń
    3. Mingusa na razie nie będę recenzował.

      Usuń
  15. Co sądzisz o Radiohead? Nie widzę ich recenzji, a moim zdaniem koniecznie powinieneś ich sprawdzić. Jeśli jakiś zespół miał nieść ze sobą ducha progresu, to właśnie ten.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie już wypowiadałem się na ten temat w komentarzach. Ale ok, powtórzę.

      Jeden z najbardziej przereklamowanych zespołów, jakie kiedykolwiek istniały.

      Dwa pierwsze albumy to najzwyczajniejszy rock, typowy dla lat 90., z irytującym, zniewieściałym wokalem. "OK Computer" to straszny smęt, z tak samo paskudnym wokalem. Natomiast "Kid A" jest fantastyczny i bardzo intrygujący pod względem muzycznym i nieco bardziej znośny wokalnie - ale tylko dlatego, że wokal jest tam bardziej schowany w miksie. Późniejszych albumów nie słuchałem.

      Usuń
  16. mam dwa pytania:
    -nie sądzisz że swoim umiłowaniem do muzyki z lat 60 i 70 zbliżasz się do niektórych dziennikarzy z Trójki(np z tego powodu nieliczni młodzi słuchacze krytykują to radio)?
    -skoro uważasz Marillion za zespół hołubiony tylko przez Polaków to skąd się biorą wg Ciebie wysokie oceny albumów z Fishem(i niektórych z Hogarthem) na RYM(dam sobie rękę uciąć że to nie tylko Polacy wynieśli te płyty na piedestał) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Nie, nie sądzę. Moje, jak to nazwałeś, umiłowanie, nie ogranicza się do kilkunastu wykonawców. Słucham i polecam tutaj mnóstwo artystów, których nie sposób usłyszeć w Trójce, czy przeczytać o nich w Teraz Rocku. Problem z tymi mediami polega też na tym, że kreują przeciętne i wtórne zespoliki typu Marillion, Pendragon czy Archive na godnych następców Pink Floyd, King Crimson, itd.

      2) Raczej miałem na myśli, że za granicą mają zdrowsze podejście do tej grupy. Tamtejsi krytycy i publiczność nie uważają go za jakiś wielki zespół. Co jednak nie przeszkadza części z nich go cenić i wystawiać pozytywne oceny.

      Usuń
    2. Jeszcze a propos RYM. W rankingu najlepiej ocenianych albumów progrockowych w pierwszej setce są dwa albumy Marillion: "Misplaced Childhood" na 61. miejscu, oraz "Clutching at Straws" na 70. Jeśli jednak ustawimy, żeby uwzględniane były tylko oceny wystawione przez użytkowników z Polski, to w pierwszej setce są już cztery albumy: "Misplaced Childhood" na 34., "Fugazi" na 45., "Script for a Jester's Tear" na 74. i "Clutching at Straws" na 90.

      Usuń
  17. czy latem będzie recenzja Astigmatic ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie. Mam bardzo dużo jazzu do opisania, a to nawet nie jest jeden z moich ulubionych albumów.

      Usuń
  18. jaki sens mają takie zestawienia gdzie chwalisz sięe swoimi płytowymi zdobyczami? to dziecinne troche

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego już kiedyś zrezygnowałem z tego cyklu, ale potem było dużo próśb o przywrócenie go.

      Usuń
    2. Dlaczego dziecinne? Podsumowanie miesiąca to podsumowanie miesiąca (czy też miesięcy), czyli to co się przez ten czas słuchało i co się w tym czasie zdobyło :)

      Usuń
  19. darzysz sympatią grupę The Prodigy czy uważasz ich muzykę za nic nie wartą ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie darzę sympatią, ale znam zbyt słabo (coś tam przypadkiem słyszałem, ale już tego nie pamiętam), by uważać za bezwartościową.

      Usuń