14 kwietnia 2017

[Recenzja] King Crimson - "Beat" (1982)



"Beat" to pierwszy album w historii King Crimson nagrany w dokładnie tym samym składzie, co poprzedni. Pod względem stylistycznym stanowi zaś bezpośrednią kontynuację "Discipline". Zespół jeszcze dalej zapuszcza się w rejony new wave i post-punku. Utwory opierają się zazwyczaj na nieoczywistych, połamanych rytmach i interesująco przeplatających się partiach dwóch gitar o czystym, przestrzennym brzmieniu (np. "Neal and Jack and Me", "Waiting Man" czy instrumentalny "Sartori in Tangier"). Sporym zaskoczeniem są utwory o zdecydowanie mniej skomplikowanym charakterze i wręcz popowych melodiach. Jak singlowy "Heartbeat", który chętnie odtwarzały amerykańskie stacje radiowe. I trudno się temu dziwić, bo utwór wyróżnia się naprawdę zapadającą w pamięć melodią. Taki kawałek mógłby zostać nagrany w tamtym czasie przez jakieś - za przeproszeniem - U2, gdyby tylko muzycy tej grupy potrafili tworzyć tak dobre kompozycje i mieli odrobinę ambicji. Drugim bardziej "popowym" utworem jest delikatna ballada "Two Hands", z interesującym klimatem tworzonym przede wszystkim przez perkusjonalia Billa Bruforda. Z drugiej strony, są tu także utwory o bardziej eksperymentalnym charakterze, jak zwariowany "Neurotica", z iście obłąkaną warstwą muzyczną i głównie mówioną partią wokalną Adriana Belewa, oraz finałowy instrumental "Requiem", całkowicie pozbawiony struktury, sprawiający wrażenie chaotycznej improwizacji, w której zupełnie przypadkowe partie poszczególnych muzyków zupełnie ze sobą nie współgrają, a jednak jest w tym coś intrygującego.

"Beat" to album niespójny, pokazujący niezdecydowanie muzyków co do kierunku, w jakim chcieliby pójść (czy grać bardziej piosenkowo, czy bardziej eksperymentalnie), a jako całość nie tak udany, jak "Discipline". Są tu jednak naprawdę dobre momenty, dla których warto poznać ten album.

Ocena: 7/10



King Crimson - "Beat" (1982)

1. Neal and Jack and Me; 2. Heartbeat; 3. Sartori in Tangier; 4. Waiting Man; 5. Neurotica; 6. Two Hands; 7. The Howler; 8. Requiem

Skład: Adrian Belew - wokal i gitara, perkusja (3); Robert Fripp - gitara, organy; Tony Levin - bass, Chapman stick, dodatkowy wokal; Bill Bruford - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Rhett Davies


4 komentarze:

  1. Ktoś tu nie lubi U-Dwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z najbardziej przereklamowanych zespołów. Nawet w swoim najlepszym okresie grali co najwyżej przeciętny, miałki pop, a ich obecną twórczość najlepiej przemilczeć.

      Usuń
  2. Zabawne,że kupiłem ten album wiele lat temu razem z "Red". Posłuchałem obu płyt po kolei i jakoś się nie gryzły. Był w Crimsonie jakiś taki duch, że zaraz po " Starless" świetnie zabrzmiał "Neal And Jack And Me".

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak często się z Pawłem nie zgadzam (np. w przypadku głosu Jona Andersona czy opinii o "The Gathering" Testamentu), to w sprawie U2 zgadzam się co do joty. Najbardziej przereklamowany zespół w dziejach rocka (wraz z Guns'n'Roses).

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.