28 kwietnia 2017

[Recenzja] Caravan - "In the Land of Grey and Pink" (1971)



Najsłynniejszy album Caravan jest taki, jak jego okładka - bajkowy w klimacie, pastelowy w brzmieniu. Longplay składa się z czterech krótszych utworów, wypełniających stronę A winylowego wydania, oraz ponad 20-minutowej suity, zajmującej stronę B. Głównymi twórcami materiału są Richard i David Sinclairowie. Kompozytorski wkład Pye'a Hastingsa jest znacznie mniejszy, niż na poprzednich albumach. Podpisał się tylko pod jednym utworem, "Love to Love You (And Tonight Pigs Will Fly)", zresztą najsłabszym, irytująco banalnym i zaniżającym poziom całości. Niestety, kompozycje kuzynów Sinclairów też nie zawsze są najwyższych lotów, czego przykładem otwierający całość "Golf Girl", o popowo miałkiej melodii zbudowanej wokół prostego tematu na trąbce. Nieco lepiej wypada tytułowy "In the Land of Grey and Pink", pozornie nieciekawy, ale zwracający uwagę ładnymi klawiszowymi pasażami w instrumentalnej części.

Prawdziwą perłą jest natomiast siedmiominutowy "Winter Wine", rozpoczynający się folkowo, ale po chwili nabierający rockowej dynamiki i stopniowo rozwijający się w coraz bardziej zachwycający sposób. Wspaniała melodia i niebanalna warstwa instrumentalna czynią z niego jeden z najwspanialszych utworów w dorobku Caravan. Już dla samej tej kompozycji obowiązkowo trzeba zapoznać się tym longplayem. A jest tu przecież jeszcze wspomniana suita "Nine Feet Underground", podzielona na osiem "segmentów", jednak całkiem spójna. Dominują w niej udane klawiszowe popisy Davida Sinclaira, świetnie dopełniane pulsującym basem Richarda. Nie zaszkodziłoby jednak, gdyby utwór był nieco krótszy. Pominięta powinna zastać przede wszystkim ostatnia, niemal hardrockowa część, która nie dość, że trochę nie pasuje klimatem do reszty utworu (i reszty albumu), to jeszcze opiera się na riffie ocierającym się o plagiat riffu "Sunshine of Your Love" Cream, a trochę też tego z "You Really Got Me" The Kinks.

"In the Land of Grey and Pink" to żadne arcydzieło - ot, przyjemny album, z kilkoma naprawdę dobrymi momentami, ale i kilkoma mniej udanymi, a także jedną ewidentną pomyłką. Sądzę, że "siódemka" jest tu w pełni uzasadnioną oceną.

Ocena: 7/10



Caravan - "In the Land of Grey and Pink" (1971)

1. Golf Girl; 2. Winter Wine; 3. Love to Love You (And Tonight Pigs Will Fly); 4. In the Land of Grey and Pink; 5. Nine Feet Underground

Skład: Richard Sinclair - wokal (1,2,4,5) i bass; David Sinclair - instr. klawiszowe, dodatkowy wokal; Pye Hastings - gitara, wokal (3,5); Richard Coughlan - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Jimmy Hastings - flet i saksofon; John Beecham - trąbka (1); Dave Grinstead - efekty
Producent: David Hitchcock


1 komentarz:

  1. Jak dla mnie płyta co najmniej bardzo dobra, na ósemkę, a gdyby nie niepotrzebne "Love to Love You" to i na dziewiątkę. Ta muzyka z każdym kolejnym odsłuchem staje się ładniejsza. No, a do tego ten niesamowity klimat! W sumie tutaj bardziej chodzi właśnie o nastrój i brzmienie niż o melodie (chociaż jest kilka świetnych zresztą tych, które wymieniłeś). Chyba jednak mój ulubiony Caravan to jest.

    OdpowiedzUsuń