4 kwietnia 2017

[Recenzja] Alphonse Mouzon - "Mind Transplant" (1975)



Alphonse Mouzon to jeden z najwybitniejszych perkusistów jazzowych. Grał m.in. na albumach Milesa Davisa*, Wayne'a Shortera, Herbiego Hancocka, Ala Di Meoli, Larry'ego Coryella, Donalda Byrda i Bobbi Humphrey, a także z zespołami Weather Report i The Eleventh House. Poza tym nagrywał solowe albumy. "Mind Transplant" to jego trzecie wydawnictwo. Wyraźnie słychać na nim inspirację longplayem innego słynnego perkusisty jazzowego - "Spectrum" Billy'ego Cobhama. Mouzon zaprosił nawet na sesję Tommy'ego Bolina, który brał udział w nagrywaniu tamtego albumu. Główna różnica pomiędzy "Spectrum" i "Mind Transplant" polega na tym, że o ile na dziele Cobhama gitara była raczej dodatkiem, swego rodzaju kontrapunktem dla wszechobecnych klawiszy Jana Hammera, tak dzieło Mouzona jest wręcz zdominowane przez brzmienia gitarowe. Oprócz Bolina zagrało tutaj także dwóch innych gitarzystów - Lee Ritenour (znany z płyt solowych, współpracy m.in. z Joe Hendersonem, oraz gościnnego występu na "The Wall" Pink Floyd) i uznany muzyk sesyjny Jay Graydon. Składu dopełnili dwaj mniej znany muzycy: basista Henry Davis i klawiszowiec Jerry Peters.

Zawarte tutaj utwory cechuje zazwyczaj szybkie tempo, bardzo intensywna gra Mouzona, oraz ostre, agresywne partie gitar - vide tytułowy "Mind Transplant", "Carbon Dioxide", "Ascorbic Acid", "Nitroglycerin". Bardziej funkowy charakter mają "Snow Bound" i "Happiness Is Loving You", utrzymane w nieco wolniejszym tempie i z bardziej uwypuklonymi liniami basu. Muzycy potrafią też zagrać bardziej klimatycznie, czego dowodem fantastyczny "Golden Rainbows", oparty na bardziej stonowanej, hipnotycznej grze sekcji rytmicznej, nastrojowych partiach pianina elektrycznego i olśniewających solówkach gitarowych. Wszystkie te kompozycje cechuje prawdziwa wirtuozeria i precyzja wykonawcza, wyrafinowanie, a zarazem niesamowita energia. Pod każdym z tych względów album może konkurować z dziełami wspomnianego Billy'ego Cobhama czy nawet z Mahavishnu Orchestra. Sporym zaskoczeniem może być natomiast utwór "Some of the Things People Do" - prosty, przebojowy kawałek funkowy, z partią wokalną w wykonaniu samego Alphonse'a. To prawdziwy ewenement, gdyż zdecydowana większość albumów fusion jest w całości instrumentalna. Utwór wypada jednak naprawdę nieźle i ciekawie urozmaica longplay, tworząc równowagę dla cięższych brzmieniowo i bardziej skomplikowanych nagrań.

"Mind Transplant" to wzorowy przykład muzyki fusion - jazz, rock i funk mieszają się tutaj w mniej więcej równych proporcjach, dzięki czemu słuchacze każdego z tych gatunków znajdą na tym albumie coś dla siebie. Pod względem kompozytorskim i wykonawczym jest to najwyższa półka. Gorąco polecam.

Ocena: 9/10

* Fakt, że jedynie na albumie "Dingo" z 1991 roku, a więc w schyłkowym i najmniej interesującym okresie twórczości Davisa, jednak nawet taka współpraca z najsłynniejszym jazzowym trębaczem dobrze wygląda w CV.



Alphonse Mouzon - "Mind Transplant" (1975)

1. Mind Transplant; 2. Snow Bound; 3. Carbon Dioxide; 4. Ascorbic Acid; 5. Happiness Is Loving You; 6. Some of the Things People Do; 7. Golden Rainbows; 8. Nitroglycerin

Skład: Alphonse Mouzon - perkusja i instr. perkusyjne, instr. klawiszowe, wokal (6); Tommy Bolin - gitara; Lee Ritenour - gitara; Jay Graydon - gitara; Henry Davis - bass; Jerry Peters - instr. klawiszowe
Producent: Skip Drinkwater


6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Owszem. I spodobało się:) Dzięki za rekomendację!

      Usuń
    2. Też spróbowałem i album jest po prostu fantastyczny. Słuchanie gry Mouzona to czysta przyjemność.

      Usuń
    3. To jeszcze Billy'ego Cobhama posłuchaj, szczególnie "Spectrum", bo to podobne granie i równie dobre ;)

      Usuń
    4. Tak, słuchałem 2-3 utworów z tego albumu i też mi się podobało. Kiedyś przesłucham w całości.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.