8 marca 2017

[Recenzja] Fleetwood Mac - "Then Play On" (1969)



"Then Play On" to najbardziej ceniony album z bluesowego okresu działalności Fleetwood Mac. A moim zdaniem także najlepszy w całej dyskografii zespołu. Muzycy doprowadzili tutaj swój bluesowy styl do doskonałości. Niejednokrotnie zresztą wykraczają poza bluesową estetykę - to najbardziej zróżnicowany stylistycznie longplay, jaki ukazał się pod tym szyldem. Na szczęście muzycy nie przesadzili w drugą stronę i całość zachowuje spójny charakter. W osiągnięciu tak dobrego efektu w znacznym stopniu pomógł nowy muzyk, Danny Kirwan, który jest nie tylko dobrym gitarzystą i wokalistą, ale również świetnym kompozytorem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w nagrywaniu albumu nie wziął udziału Jeremy Spencer (choć wciąż był oficjalnym członkiem zespołu), który ciągnął grupę w mniej ciekawym kierunku, o czym można się przekonać słuchając poprzedniego albumu, "Mr Wonderful".

"Then Play On" to pierwszy album Fleetwood Mac, na którym znalazły się wyłącznie autorskie kompozycje członków zespołu. Aż połowa z nich jest dziełem Kirwana. I są wśród nich naprawdę znakomite utwory. Jak psychodeliczny, zadziorny, a zarazem bardzo chwytliwy "Coming Your Way", wyróżniający się "plemienną" grą Micka Fleetwooda. Albo energetyczny, bluesrockowy "One Sunny Day". Zaś przede wszystkim nastrojowa ballada bluesowa "Without You", z prześlicznymi partiami gitar i poruszającą partią wokalną. Danny napisał także kilka przyjemnych, częściowo akustycznych utworów: folkowe "When You Say" i "Although the Sun Is Shining", instrumentalny "My Dream", oraz klasyczny blues "Like Crying". Równie zróżnicowane są kompozycje Petera Greena: od łagodnych "Closing My Eyes" (klimatem przypominającego "Albatross", ale z partią wokalną) i "Before the Beginning", przez psychodeliczny instrumental "Underway", po blues w wersji czystszej - "Show Biz Blues" - i urockowionej - "Rattlesnake Shake". Największe wrażenie robi właśnie ten ostatni, świetnie łączący zadziorne brzmienie z melodyjnością. Utwór był nawet wydany na singlu, ale nie odniósł sukcesu (w przeciwieństwie do wersji z 1981 roku, nagranej przez Greena i Fleetwooda na solowy album drugiego z nich, "The Visitor"). Całości dopełniają utwory "Fighting for Madge" i "Searching for Madge", podpisane odpowiednio nazwiskami Micka Fleetwooda i Johna McVie. Prawdopodobnie chodziło o to, żeby sekcja rytmiczna też zarobiła coś na tantiemach, gdyż oba kawałki to po prostu instrumentalne jamy. Oba rozpędzone i wyróżniające się wręcz hardrockowym ciężarem.

Powtórzę to jeszcze raz: "Then Play On" to szczytowe osiągnięcie w długiej karierze Fleetwood Mac. Znalazło się tutaj kilka naprawdę rewelacyjnych utworów, a pozostałe, choć już mniej porywające, też są całkiem udane i nie odbierają przyjemności ze słuchania albumu w całości. Niestety, wkrótce po wydaniu longplaya, ze składu odszedł Peter Green, czego powodem był z jednej strony konflikt z resztą zespołu, a z drugiej - pogarszający się stan psychiczny muzyka. Kolejne albumy Fleetwood Mac były już całkiem pozbawione bluesa, za to coraz bardziej zbliżały się do popu. O wiele wyższy poziom prezentowały wydawane równolegle kompilacje z niealbumowymi utworami z czasów Greena. Ale to już temat na kolejne recenzje.

Ocena: 9/10



Fleetwood Mac - "Then Play On" (1969)

1. Coming Your Way; 2. Closing My Eyes; 3. Fighting for Madge; 4. When You Say; 5. Showbiz Blues; 6. Underway; 7. One Sunny Day; 8. Although the Sun Is Shining; 9. Rattlesnake Shake; 10. Without You; 11. Searching for Madge; 12. My Dream; 13. Like Crying; 14. Before the Beginning

Skład: Peter Green - wokal, gitara, harmonijka; Danny Kirwan - wokal, gitara; John McVie - bass; Mick Fleetwood - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Christine Perfect - pianino; Big Walter Horton - harmonijka
Producent: Fleetwood Mac


Brak komentarzy

Prześlij komentarz