15 marca 2017

[Recenzja] Blodwyn Pig - "Ahead Rings Out" (1969)



Ian Anderson z Jethro Tull nie należy do liderów z którymi łatwo się współpracuje. Jako pierwszy przekonał się o tym gitarzysta Mick Abrahams, który przez konflikt z Andersonem opuścił zespół wkrótce po ukazaniu się jego debiutanckiego albumu, "This Was". Abrahams szybko zebrał muzyków do nowego składu, który przyjął nazwę Blodwyn Pig. Byli to: saksofonista i flecista Jack Lancaster, basista Andy Pyle (późniejszy członek Savoy Brown, The Kinks i Wishbone Ash), oraz perkusista Ron Berg. Zespół wydał, na przełomie lat 60. i 70., dwa albumy, które odniosły spory sukces komercyjny - sprzedawały się niewiele gorzej od ówczesnych wydawnictw Jethro Tull. Kariera i popularność Blodwyn Pig nie trwały jednak długo. W 1971 roku Abrahams postanowił działać jako solista, a choć pozostali muzycy znaleźli nowego gitarzystę - Petera Banksa, który właśnie odszedł z Yes - to wkrótce podjęli decyzję o zakończeniu kariery. Reaktywacja oryginalnego składu w latach 90. przeszła bez echa. Obecnie nazwę Blodwyn Pig kojarzą chyba tylko zagorzali wielbiciele Jethro Tull.

Nie ma zresztą sensu ukrywać, że nigdy nie była to wybitna grupa. Debiutancki album "Ahead Rings Out" to wręcz podręcznikowy przykład typowego dla tamtych czasów blues rocka. Energetyczne, dość chwytliwe kawałki ("It's Only Love", "Sing Me a Song That I Know", oraz ciężki, wręcz hardrockowy "Ain't Ya Coming' Home, Babe?") przeplatają się tutaj z wolną bluesową balladą ("Up and Coming"), graniem akustycznym ("Dear Jill", "The Change Song", "Backwash") i instrumentalnymi jamami ("The Modern Alchemist", "Leave It With Me"). W przeciwieństwie do większości bluesrockowych wykonawców, zespół postawił wyłącznie na autorski repertuar, nie wspomagając się cudzymi kompozycjami. Niestety, Abrahams - autor lub współautor większości utworów - nie sprawdził się jako kompozytor. Brakuje wyrazistych melodii i choćby prób wyjścia poza utarte schematy bluesowe. Równie niskie mniemanie mam o jego zdolnościach wokalnych. Gitarzystą jest natomiast przyzwoitym, ale nie mającym własnego stylu i nie grającym zbyt porywająco.

Całość ratuje udział Jacka Lancastera. Zdolnego muzyka, który wzorując się na swoim idolu, Rahsaanie Rolandzie Kirku, nauczył się grać na dwóch saksofonach jednocześnie, dzięki czemu czasem można odnieść wrażenie, że w utworach udziela się mała sekcja dęta, a nie jeden muzyk. Jego niebanalna gra często dodaje utworom nieco jazzowego charakteru. Największym popisem Lancastera są wspomniane dwa instrumentalne utwory/improwizacje, podpisane zresztą jako jego kompozycje. Obie opierają się na bardziej jazzowej rytmice. Dynamiczny "The Modern Alchemist" wyróżnia się większą interakcją wszystkich muzyków, choć pierwszoplanową rolę pełnią rewelacyjne solówki na saksofonie. Z kolei bardziej subtelny "Leave It With Me" w większym stopniu opiera się na indywidualnych popisach - słyszymy tu kolejno solówki na flecie, gitarze, basie i znów flecie. Właśnie dla tych dwóch utworów warto sięgnąć po ten album.

W Stanach album został wydany z nieco zmodyfikowaną tracklistą. Wypadły z niej utwory "Sing Me a Song That I Know" i - o zgrozo! - "Leave It With Me", doszedł natomiast "Walk on the Water" z niealbumowego singla, oraz "See My Way", w Europie wydany na drugim albumie grupy, "Getting to the Point". Pierwszy z nich wypada dość chaotycznie, jakby muzycy chcieli zmieścić jak najwięcej pomysłów w ciągu niespełna czterech minut, ale nie mieli pojęcia, jak je zgrabnie ze sobą połączyć. Zdecydowanie lepiej wypada "See My Way", łączący hardrockowy czad z zaskakująco dobrą melodią i ciekawymi fragmentami instrumentalnymi. Oba utwory, wraz kilkoma innymi bonusami, można znaleźć na kompaktowym wznowieniu "Ahead Rings Out" z 2006 roku (zawierającym także wszystkie utwory z oryginalnego europejskiego wydania). Jeśli zaś chodzi o album "Getting to the Point", to poza "See My Way" nie ma nim niczego godnego uwagi. Dlatego też wspominana reedycja debiutu jest jedynym wydawnictwem Blodwyn Pig, jakie warto posiadać.

"Ahead Rings Out" to w sumie dość przyjemny album, łączący bardzo stereotypowy blues rock z interesującymi jazzowymi naleciałościami i odrobinką hard rocka. Istnieją znacznie lepsze albumy w tym stylu, ale dla jego wielbicieli nie powinno to być powodem, aby i po ten nie sięgnąć.

Ocena: 7/10



Blodwyn Pig - "Ahead Rings Out" (1969)

1. It's Only Love; 2. Dear Jill; 3. Sing Me a Song That I Know; 4. The Modern Alchemist; 5. Up and Coming; 6. Leave It With Me; 7. The Change Song; 8. Backwash; 9. Ain't Ya Coming' Home, Babe?

Skład: Mick Abrahams - wokal i gitara; Jack Lancaster - saksofon i flet, skrzypce (7); Andy Pyle - bass; Ron Berg - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Andy Johns



2 komentarze:

  1. Niezbyt lubię bluesa i blues rock, ale po przeczytaniu o tych jazzowych naleciałościach, postanowiłem, że zmierzę się z tym albumem. Naprawdę bardzo fajna i interesująca płyta. Tym bardziej jestem ciekawy jakie są "znacznie lepsze albumy w tym stylu" - mógłbyś coś zarekomendować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę, ale pisząc "w tym stylu" chodziło mi po prostu o albumy bluesrockowe. Bo jednak większość tego longplaya to zwykły blues rock z dęciakami. Inspiracje jazzem słychać w dwóch instrumentalach, które są naprawdę wyjątkowe i ciężko znaleźć coś podobnego w blues rocku. Niemniej jednak polecę Ci kilka albumów, które mogą Cię zainteresować.

      Kolejność alfabetyczna:
      - Allman Brothers Band - "At Fillmore East"
      - Butterfield Blues Band - "East-West" (z przeróbką jazzowego utworu "Work Song" i inspirowanym Coltrane'em utworem tytułowym)
      - Jethro Tull - "Stand Up" (szczególnie "Bouree")
      - John Mayall - "The Turning Point"
      - John Mayall - "Jazz Blues Fusion"
      - Keef Hartley Band - "Halfbreed"
      - Keef Hartley Band - "The Time Is Near"
      - Rory Gallagher - "Rory Gallagher" (szczególnie ostatni utwór z saksofonem)
      - Savoy Brown - "Raw Sienna"
      - Ten Years After - "Undead"

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.