2 lutego 2017

[Recenzja] John Mayall - "Talk About That" (2017)



Ojciec brytyjskiego bluesa nieustannie zachwyca. Mimo osiemdziesięciu trzech lat na karku, John Mayall wciąż koncertuje (na początku marca wystąpi na dwóch koncertach w Polsce) i nagrywa nowe albumy. Bardzo dobre albumy. Właśnie wydany "Talk About That" jest tego najlepszym potwierdzeniem. Zawarta na nim muzyka przenosi słuchacza w najlepsze czasy muzyki bluesowej i rockowej, zarówno swoim oldskulowym klimatem, jak i poziomem. To niesamowite, ale John jest tutaj w porównywalnej formie - kompozytorskiej i wykonawczej - co w czasach "Blues Breakers" czy "The Turning Point". Dobrze brzmi jego głos. Słychać w nim upływ czasu, ale nie ukrywajmy - to nigdy nie był wybitny wokalista, więc nie mógł wiele stracić, a obecnie naprawdę daje radę. Cieszy też brzmienie, bardzo klasyczne, naturalne, jakby album był nagrany czterdzieści parę lat temu, a nie w XXI wieku.

Początek jest dość zaskakujący, bo tytułowy "Talk About That" to utwór... funkrockowy. W sumie nie powinno to dziwić, bo Mayall grał taką muzykę pod koniec lat 70. (przede wszystkim na albumie "Bottom Line"), ale wtedy wszyscy tak grali, a współcześnie takie wpływy są rzadkością. Trochę nawet szkoda, bo "Talk About That" to naprawdę świetny, chwytliwy utwór, z fantastycznymi partiami gitary basowej i organów. Na funkowej rytmice opiera się także "Blue Midnight", tu jednak klimat jest bardziej subtelny. Rewelacyjnie wypada partia pianina elektrycznego - oczywiście w wykonaniu samego Mayalla, jak wszystkie partie klawiszowe; całkiem niezła jest także gitarowa solówka Rocky'ego Athlasa. Podobny nastrój, ale rockową rytmikę, ma "I Didn't Mean to Hurt You", w którym również wykorzystano pianino elektryczne, a także gitarę akustyczną, obecną tylko w tym jednym utworze.

Reszta albumu to już granie stricte bluesowe i bluesrockowe. Co bynajmniej nie znaczy, że robi się monotonnie. John, wraz z towarzyszącym mu zespołem - w którego skład, poza Athlasem, wchodzą także basista Greg Rzab i perkusista Jay Davenport - prezentuje tu całą paletę odcieni bluesa. "You Never Know" to staromodny, lekko jazzujący blues, z akompaniamentem wyłącznie pianina i sekcji rytmicznej. Z kolei nagrane z pomocą trzyosobowej sekcji dętej "Gimme Some of That Gumbo", oraz przeróbki "It's Hard Going Up" Little Sonny'ego i "Don't Deny Me" Jerry'ego Lynna Williamsa, przywołują klimat bluesa nowoorleańskiego. Z kolei zdominowany przez harmonijkę "Goin' Away Baby" (z repertuaru bluesmana Jimmy'ego Rogersa) oraz energetyczny "Across the County Line" (także z harmonijką i dęciakami, ale również bardzo fajną, klasycznie bluesrockową solówką gitarową) spokojnie mogłyby znaleźć się na którymś z wczesnych albumów Bluesbreakers.

Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak dwa utwory: dynamiczny i chwytliwy "Cards on the Table", oraz bardzo ładna ballada "The Devil Must Be Laughing". W obu z nich gościnnie wystąpił amerykański gitarzysta Joe Walsh, znany przede wszystkim z grupy The Eagles. W pierwszym zabłysnął świetnymi partiami granymi techniką slide, ale prawdziwy popis swoich umiejętności daje w drugim z nich, gdzie zagrał kilka naprawdę prześlicznych solówek. I w sumie szkoda, że Walsh zagrał tylko w tych dwóch utworach. Bo choć Rocky Athlas gra całkiem poprawnie, to daleko mu do wcześniejszych gitarzystów Mayalla, takich jak Eric Clapton, Peter Green, Mick Taylor, czy mniej znany Freddy Robinson. Walsh o wiele lepiej wypełniłby po nich lukę, jednak z różnych względów niemożliwa byłaby jego pełnowymiarowa współpraca z Mayallem.

"Talk About That", podobnie jak wydany dwa miesiące temu, rewelacyjny "Blue & Lonesome" Rolling Stonesów, pokazuje, że także w XXI wieku można grac porywający, klasycznie brzmiący blues rock. Z jednej strony bardzo cieszy, że takie albumy się ukazały. Z drugiej zaś pojawia się obawa, że mogą to być ostatnie premierowe wydawnictwa tych artystów. A jakoś nie widzę następców, którzy mogliby kontynuować ich dzieło.

Ocena: 8/10



John Mayall - "Talk About That" (2017)

1. Talk About That; 2. It's Hard Going Up; 3. The Devil Must Be Laughing; 4. Gimme Some of That Gumbo; 5. Goin' Away Baby; 6. Cards on the Table; 7. I Didn't Mean to Hurt You; 8. Don't Deny Me; 9. Blue Midnight; 10. Across the County Line; 11. You Never Know

Skład: John Mayall - wokal, gitara, instr. klawiszowe, harmonijka; Rocky Athas - gitara; Greg Rzab - bass; Jay Davenport - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Joe Walsh - gitara (3,6)
Producent: John Mayall


7 komentarzy:

  1. Zaiste, dobry album. Ale już nie tak rewolucyjny i rewelacyjny jak twórczość Johna z początku działalności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stonesi i Mayall dają nadzieję, że Rock and Roll Will Never Die ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to raczej jedne z jego ostatnich tchnień.

      Usuń
  3. Zajrzałem sobie w etykietę 2017 i przejrzałem posty. To smutne, że to jedyny wysoko przez Ciebie oceniony album z tego roku. Chyba rock już umarł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to rock kona od połowy lat 70., z małymi polepszeniami stanu.

      W tym roku ukazały się jeszcze trzy albumy, których nie zrecenzowałem, ale oceniam je na 7/10 - "Ruination" Kairon; IRSE!, "Return to Ommadawn" Mike'a Oldfielda i "The Assassination of Julius Caesar" Ulver.

      Usuń
    2. A planujesz zrecenzować te albumy?

      Usuń
    3. Na razie nie mam takich planów.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.