6 stycznia 2017

[Recenzja] Gentle Giant - "Octopus" (1971)



Tytuł czwartego albumu Gentle Giant jest dwuznaczny. Chodzić może oczywiście o ośmiornicę, którą widać na okładce. Ale może być też odczytany jako "octo opus" - co z łaciny oznacza "osiem dzieł". Z tylu właśnie utworów składa się ten longplay. Z ośmiu krótkich, ale - jak przystało na ten zespół - mocno pokręconych, bogato zaaranżowanych kompozycji. I to właśnie na tym albumie ten charakterystyczny styl został doprowadzony do absolutnej doskonałości. Takie utwory, jak "The Advent of Panurge", "Raconteur Troubadour" czy "River", to kwintesencja Gentle Giant - przebogate, misterne harmonie wokalne, oraz gęsta, połamana gra sekcji rytmicznej, a także (w zależności od utworu) klasycyzujące smyczki, jazzujące dęciaki, wyrafinowane, różnorodne klawisze i ostro brzmiąca gitara. Dzieje się w tych utworach naprawdę dużo, mimo krótkiego czasu trwania. Muzycy potrafili w ciągu czterech minut zmieścić więcej pomysłów, niż niejeden inny zespół na całej płycie. A co więcej, wszystkie te pomysły doskonale układają się w spójne, dopracowane w każdym szczególe kompozycje. Jednak największy podziw budzi we mnie to, że mimo tego całego skomplikowania, utwory te zachwycają naprawdę pięknymi, nierzadko chwytliwymi - ale niebanalnymi - melodiami.

Wypracowany przez grupę styl jest od razu rozpoznawalny, ale poszczególne kompozycje mają swój własny charakter. "Octopus" to album spójny, lecz zróżnicowany. Nie brakuje na nim ciekawych eksperymentów, czego najlepszym przykładem "Knots". Wyróżniają go bardzo złożone, polifoniczne partie wokalne Dereka Shulmana, Phila Shulmana i Kerry'ego Minneara, przybierające formę madrygału. Podkład instrumentalny jest tu zdecydowanie na dalszym planie, momentami ma bardzo minimalistyczny charakter, choć dla kontrastu pojawiają się też cięższe, gęste rytmicznie fragmenty. Z kolei "Dog's Life" pokazuje kunszt Minneara i Raya Shulmana do aranżacji partii instrumentów smyczkowych, na których obaj przepięknie zagrali. Pod względem tekstowym utwór odbiega od pozostałych, do których inspiracji dostarczyła literatura - jest to hołd dla wspomagającej grupę ekipy technicznej. Muzycy postanowili też przedstawić samych siebie - w instrumentalnym "The Boys in the Band", będącym doskonałym pokazem ich kunsztu i zdolności wzajemnej interakcji. Pozornie prostszym utworem wydaje się "A Cry for Everyone" - bardzo chwytliwy i dynamiczny, oparty na zadziornym, hardrockowym riffowaniu. Ale i tutaj w warstwie rytmicznej sporo się dzieje, a dodatkowym urozmaiceniem są przeróżne klawiszowe wstawki. Rzeczywiście mniej (jak na ten zespół) skomplikowanym utworem jest natomiast "Think of Me with Kindness" - po prostu zgrabna ballada, z ładną linią melodyczną i dominującym w akompaniamencie fortepianem. Kompozycja ta powinna być wzorem dla innych wykonawców, jak pisać fortepianowe ballady, bo niewielu się to udawało tak dobrze, bez popadania w kicz i patos. Muzycy Gentle Giant byli jednak zbyt dobrymi aranżerami, żeby nagrać coś kiczowatego.

"Octopus" to opus magnum Gentle Giant i jeden z najgenialniejszych albumów w całym rocku progresywnym. Właśnie taki powinien być rock progresywny - nowatorski, wykraczający inspiracjami daleko poza muzykę rockową (ale z niej również czerpiący), skomplikowany, ale przystępny i niepretensjonalny. Muzycy osiągnęli tu najwyższy poziom na każdej płaszczyźnie - interesujących kompozycji, wciągających melodii, przemyślanych aranżacji i porywającego wykonania. Minusów nie stwierdzono. Trzeba jednak dodać, że jest to muzyka wiele wymagająca od słuchacza, potrzebująca kilku, kilkunastu przesłuchań, aby w nią wsiąknąć. I raczej nie jest to dobry album na rozpoczęcie przygody z Gentle Giant. Lepiej zacząć od tych prostszych longplayów, jak debiut i "Three Friends", potem "Acquiring the Taste" i dopiero wtedy, po dobrym osłuchaniu z tamtymi, sięgnąć po "Octopus".

Ocena: 10/10



Gentle Giant - "Octopus" (1971)

1. The Advent of Panurge; 2. Raconteur Troubadour; 3. A Cry for Everyone; 4. Knots; 5. The Boys in the Band; 6. Dog's Life; 7. Think of Me with Kindness; 8. River

Skład: Derek Shulman - wokal (1-4,8), saksofon (5); Phil Shulman - wokal (1,4,6,8), trąbka (1,2), saksofon (4,5), melofon (7); Kerry Minnear - wokal (1,4,7), instr. klawiszowe, wiolonczela (2,6), instr. perkusyjne (2); Gary Green - gitara (1,3-5,8), instr. perkusyjne (2); Ray Shulman - bass, skrzypce (2-6,8), altówka (6), gitara (6), instr. perkusyjne (3), dodatkowy wokal; John Weathers - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Gentle Giant


2 komentarze:

  1. Fenomenalne dzieło...a dźwięk monety z "The Boys in the Band" już na zawsze będzie mi towarzyszył jako wizytówka GG. Cudo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Arcydzieło! A najwspanialsze w nim jest to, że oni cały czas po prostu bawią się muzyką! Dokładnie o to powinno chodzić w rocku progresywnym - o to, żeby czerpać z przeróżnych, pozarockowych wzorców, ale w bardzo luźnej, "rozrywkowej" formie. Słuchając Octopus łatwo sobie uzmysłowić jak bardzo trudno jest w taki sposób komponować i grać...

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.