13 grudnia 2016

[Recenzja] Soft Machine - "Fourth" (1971)



Na "Czwórce" muzycy Soft Machine jeszcze dalej zapuszczają się w jazzowe rejony. To już właściwie nawet nie jazz rock, a free jazz. Zawarta tutaj muzyka jest jeszcze bardziej skomplikowana i złożona, chociażby pod względem rytmicznym, ponadto jeszcze bardziej zredukowana została warstwa melodyczna. Kompozycje, w charakterystyczny dla jazzu sposób, zaczynają się od krótkiego tematu, a następnie przechodzą w rozbudowane improwizacje. Jest to tez pierwszy w całości instrumentalny album zespołu (czemu sprzeciwiał się Robert Wyatt, który wkrótce potem odszedł z grupy). Czy to znaczy, że rockowy słuchacz nie znajdzie tu nic dla siebie? Niekoniecznie, bo choć niewiele - jeśli w ogóle - tu charakterystycznych dla rocka elementów, to album ma naprawdę sporo mocy i czasami naprawdę ciężkie brzmienie.

Rozpoczyna się od rewelacyjnego, dziewięciominutowego "Teeth" - zróżnicowanej, pełnej kontrastów kompozycji Mike'a Ratledge'a. Delikatne partie pianina elektrycznego i kontrabasu zestawione zostały z ostrym, agresywnym brzmieniem sekcji dętej i przesterowanej gitary basowej, a całość napędza bardzo intensywna, gęsta gra Wyatta. Utwór stanowi doskonały przykład zespołowej improwizacji, w której każdy muzyk zdaje się walczyć z pozostałymi o pierwszeństwo, a zarazem wszyscy grają w perfekcyjnej harmonii. "Kings and Queens", autorstwa Hugha Hoppera, to dla odmiany bardziej stonowany, klimatyczny utwór. Oparty na prostym basowym motywie, stanowiącym podkład dla popisów pozostałych muzyków. Całkowitym przeciwieństwem tego utworu jest następujący po nim "Fletcher's Blemish", będący kompozytorskim debiutem Eltona Deana. Choć w tym wypadku ciężko mówić o kompozycji - to całkowita improwizacja, pozbawiona śladów melodii, zdominowana przez atonalne, wręcz chaotyczne partie dęciaków i perkusji.

Całą drugą stronę winylowego wydania wypełnia kompozycja Hoppera, "Virtually", podzielona na cztery części. "Part 1" rozpoczyna się całkiem melodyjnym tematem, stopniowo i bardzo płynnie rozwijanym, z konsekwentnie poszerzanym instrumentarium, choć na pierwszy plan wybijają się partie kontrabasu i pianina elektrycznego. Część druga zdominowana jest przez ostre brzmienie saksofonu, której przez pierwszą, powolną połowę towarzyszy dysharmoniczny podkład sekcji rytmicznej, natomiast w drugiej, szybszej, muzycy zaczynają ze sobą współpracować, dzięki czemu pojawia się nawet całkiem chwytliwa melodia. "Part III" przynosi wyciszenie, w całości składa się z atonalnych, niemelodycznych dźwięków różnych instrumentów, w tym dominującego w drugiej połowie przesterowanego basu. W finałowej części muzycy wracają do głównego tematu, znów się robi nieco bardziej melodyjnie, choć nastrój jest raczej stonowany.

Świetny album. Co prawda, nie tak przełomowy i bardziej hermetyczny od "Third", skierowany do wąskiego grona odbiorców (zarówno rockowi, jak i jazzowi ortodoksi uznają go za kuriozum), a nawet stanowiący pewien krok wstecz wobec swojego poprzednika (tym razem muzycy zrezygnowali z eksperymentów z elektroniką). Wciąż jednak jest to bardzo intrygująca i doskonale zagrana muzyka.

Ocena: 9/10



Soft Machine - "Fourth" (1971)

1. Teeth; 2. Kings and Queens; 3. Fletcher's Blemish; 4. Virtually Part 1; 5. Virtually Part 2; 6. Virtually Part 3; 7. Virtually Part 4

Skład: Mike Ratledge - instr. klawiszowe; Elton Dean - saksofon, saxello; Hugh Hopper - bass; Robert Wyatt - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Roy Babbington - kontrabas (1,3,4,6); Nick Evans - puzon (1,2,4); Alan Skidmore - saksofon (1,6); Jimmy Hastings - klarnet basowy (1,6), flet (6); Mark Charig - kornet (2-4)
Producent: Soft Machine


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.