2 grudnia 2016

[Blog] Looking Back: październik / listopad

Okres ten był bardzo udany pod względem zakupów płytowych. Liczba winylowych wydawnictw w mojej kolekcji przekroczyła 200 sztuk, ale co najważniejsze - zdobyłem kilka od dawna poszukiwanych albumów. Zaczęło się od "Crusade" Johna Mayalla i Bluesbreakers, który już kilkakrotnie miałem nabyć, ale ktoś mnie przelicytował. Następny w kolejności był "East-West" The Butterfield Blues Band w bardzo ładnym, japońskim wydaniu. Kupiony zaskakująco tanio, bo nikt prócz mnie nie licytował, mimo że ten album rzadko trafia do sprzedaży w nieremasterowanej wersji winylowej. Kolejny zakup to strzał w ciemno - "In Concert" Taste. Nie znałem tego wcześniej, bo nie miałem możliwości posłuchania, więc wykorzystałem możliwość zakupu. Brzmienie okazało się bootlegowe, ale wykonanie rewelacyjne - jak zawsze u Rory'ego Gallaghera. Przy okazji okazało się, że sprzedawca ma także album "Happy Trails" Quicksilver Messenger Service, którego poszukiwałem od dawna. To była największa korzyść z zakupu "In Concert".


Koniec października dla odmiany przyniósł coś premierowego - debiutancki album lidera Witchcraft, Magnusa Pelandera, "Time". Już myślałem, że będzie to pierwszy rok od dawna, kiedy nie kupię nic wydanego w tym okresie, ale wszystko się zmieniło, gdy usłyszałem ten longplay. Listopad przyniósł natomiast kilka kolejnych wygranych licytacji. Szczególnie cieszy wygrana albumu "Free" grupy Free. Wcześniej tylko raz natknąłem się na ten album, w sklepie stacjonarnym, za... 700 złotych (sic). Na aukcji cena ledwo przekroczyła stówę. Pozostałe wygrane licytacje to "Islands" King Crimson i "The Song Remains the Same" Led Zeppelin.


Pod koniec listopada wybrałem się na giełdę winylową, która trochę mnie rozczarowała. Nie znalazłem tego, na co najbardziej liczyłem. Słaby wybór albumów Ten Years After, nic Soft Machine, a "Halfbreed" Keef Hartley Band w znacznie zawyżonej cenie (sprzedawca twierdził, że jeszcze do niego wrócę po ten album, ale ja z doświadczenia wiem, że takie rarytasy można zdobyć tanio na aukcjach, tylko trzeba poczekać). Ostatecznie nie wyszedłem jednak z niczym. Sprawiłem sobie trzypłytowy zestaw "największych hitów" The Yardbirds (nie lubię składanek, ale w przypadku rocka z pierwszej połowy lat 60. ich zakup ma większy sens, niż albumów studyjnych), a także "Kind of Blue" Milesa Davisa, bo koniecznie chciałem mieć jakiś jazz w kolekcji.





Powoli zbliża się koniec roku, czas podsumowań. W grudniu chciałbym skupić się przede wszystkim na pisaniu o tegorocznych albumach, aby ich recenzje pojawiły się jeszcze przed moim podsumowaniem roku, które tradycyjnie zostanie opublikowane w okresie świątecznym (oczywiście nie zabraknie w tym miesiącu także recenzji rockowej klasyki). Korzystając z okazji, zachęcam do udziału w ankiecie na najlepszy album roku (znajduje się na dole strony). Umieściłem w niej zarówno albumy już zrecenzowane, jak i dopiero czekające na recenzje, ale też kilka ważnych premier, o których w ogóle nie mam zamiaru pisać.

PS. Jak zwykle, chętnie odpowiem na pytania Czytelników niekoniecznie związane z moim wpisem. Posty z tego cyklu są najlepszym miejscem na ich zadawanie (w przeciwieństwie do recenzji).


32 komentarze:

  1. Korzystając z okazji możliwości zapytania - jacy są twoim zdaniem najlepsi i najsłabsi perkusisci (nazwiska)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawne, że pytasz, bo ledwie wczoraj prowadziłem na ten temat rozmowę i wówczas stwierdziłem, że w sumie na perkusistów zwracam zawsze najmniej uwagi (co pewnie widać w recenzjach). Jest jednak kilku perkusistów, których grę doceniam. Przede wszystkim Ginger Baker - nawet jego solówek mogę słuchać bez znużenia ;) A poza nim świetni są np. Keef Hartley, Aynsley Dunbar, John Bonham, Cozy Powell, Carmine Appice (jego brat, Vinny, w sumie też), Ian Paice, Carl Palmer, Robert Wyatt, Bill Bruford i pewnie wielu innych ;) I jeszcze z innej beczki - Dave Lombardo. A najsłabsi? Proste - Lars Urlich ;)

      Usuń
    2. Ja do tych lepszych dopisałbym jeszcze Neila Pearta i Billa Warda. A co sądzisz o Joey'u Kramerze i Alex'ie Van Halenie?

      Usuń
    3. Nic. W ogóle ich gra nie zwróciła mojej uwagi.

      Usuń
    4. Joey może nie powala umiejętnościami (choć w "Hoodoo/Voodoo Medicine Man" i "Nobody's Fault" bardzo dobrze sobie poradził), ale Alex już tak - oczywiście jak na hard rockowe standardy. Wstęp do "Hot for Theacher" to przebłysk geniuszu, "Get Up" też jest jego popisem.

      Usuń
  2. Ja bym dodał jeszcze Neila Pearta oraz Nico Mc Braina. A najsłabszy to wg mnie ten koleś z U2 tylko nie pamiętam nazwiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U2 w ogóle jest najsłabsze ;)

      Neil Peart oczywiście tez jest dobry.

      Usuń
  3. A jak oceniasz grę Rogera Taylora? Chciałbym poznać Twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogera Taylora, perkusisty Queen czy Rogera Taylora, perkusisty Duran Duran? :D

      Ok, domyślam się, że chodzi o pierwszego ;) Był wystarczająco dobry do tego zespołu, ale raczej nie jest szczególnie wybitnym perkusistą.

      Usuń
  4. Oczywiście że chodzi o perkusistę Queen bo nawet nie miałem pojęcia że jest drugi Roger Taylor w Duran Duran. Mam podobne zdanie co Ty. Roger był przyzwoitym perkusistą w latach 70. Fajnie się go słucha chociażby na Live Killers. Całkiem dobrze grał jeszcze na koncertach w latach 81-82. Ale potem to już było dużo gorzej. W czasach kiedy Queen wróciło do grania prawdziwego rocka na płytach The Miracle i Innuendo, Roger niestety nie zbliżył się do poziomu swojej gry z lat 70. Ale paradoksalnie bardzo lubię jego zachrypnięty i szorstki wokal. Czasem nawet się śmieję że jest lepszym wokalistą niż perkusistą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałem "jest lepszym wokalistą niż...", to przez chwilę obawiałem się, że dalszy ciąg będzie brzmiał "...Freddie Mercury" :D A mnie głos Taylora nigdy się nie podobał. Poza tym jako kompozytor był chyba najsłabszy z całej czwórki. Te jego utwory z pierwszych trzech albumów są jeszcze całkiem w porządku, lubię np. "The Loser in the End" i "Tenement Funster", ale potem było już coraz gorzej, z apogeum w postaci żenującego "Radio Ga Ga". John Deacon często pisał banalne rzeczy, ale miał też prawdziwe przebłyski geniuszu, z "Spread Your Wings" i "Another One Bites the Dust" na czele. O Mercurym i Mayu nie ma nawet co wspominać, tyle genialnych kawałków napisali.

      Usuń
    2. O wokalu Taylora na pewno bym tak nie powiedział, możesz być spokojny :-). Freddie Mercury to dla mnie najwspanialszy rockowy wokalista więc "nawet" Roger Taylor mu nie dorówna :-). Jeśli chodzi o dalszy ciag Twojego komentarza to zgadzam się z Tobą całkowicie. Taylor był najsłabszym kompozytorem w zespole i nic mu nie pomogło że skomponował taki hit jak Radio Ga Ga, bo to tragiczny kawałek :-) Ale z drugiej strony jest kompozytorem utworu These Are the Days of Our Lives - jednej z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających ballad w ogóle. Poza tym uwielbiam kawałek I'm in Love with My Car, który również Roger napisał a nawet zaśpiewał. Szczególnie w wersji koncertowej jest porywający.

      Usuń
  5. Zapomniałem dodać jeszcze jednego "wybitnego" perkusistę. To słynny Charlie Watts z równie słynnego i"wybitnego" wiadomo jakiego zespołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Charliego Watts chwalił sam Ginger Baker, twierdząc, że to jedyny utalentowany muzyk Stonesów, których nie znosi.

      Usuń
    2. Pewnie był to jego kumpel od wódki i dlatego mówił tak z sympatii :-)

      Usuń
  6. A tak w ogóle to uważam że Nico Mc Brain jest trochę niedocenianym perkusistą. Jako jedyny z Iron Maiden improwizuje na koncertach. Słuchając płyt koncertowych grupy można zauważyć, że jego partie za każdym razem są inne. Oczywiście na wiele improwizacji pozwolić sobie nie może ponieważ ten zespół niestety nie gra w taki sposób. A szkoda, bo uważam że mogliby pokusić się o nieco więcej swobody w interpretacjach swoich dzieł na koncertach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o perkusistów Maidenów, to Clive Burr miał niesamowite wyczucie (co mówili sami muzycy) i feeling w grze. Niedoceniany talent.

      Nicko też lubię, szczególnie za "Brave New World", gdzie np. gra świetne, gęste partie na jednej stopie.

      Usuń
    2. A posłuchaj wersji Fear of The Dark z Rock In Rio :-)

      Usuń
  7. Dorzucę jeszcze od siebie sporządzoną na szybko listę bardzo dobrych oraz doskonałych i tym samym moich ulubionych perkusistów. Ułatwiając - lista alfabetyczna. Nie ułatwiając - bez podania kapel w których grali/grają. Dla tych, którym być może część nazwisk niewiele mówi - miłego szukania, słuchania i wydania własnej opinii. A zatem do rzeczy:
    Matt Abts
    Sol Amarfio
    Carmin Appice
    Ginger Baker
    Ron Berg
    Jim Carl Black
    John Bonham
    Terry Bozzio
    Tony Braunagel
    Don Brewer
    Steve Broughton
    Bill Bruford
    Clive Bunker
    Jim Capaldi
    Ed Cassidy
    Vinnie Colaiuta
    Gerry Conway
    Terry Cox
    Mikkey Dee
    Adolpho "Fito" de la Parra
    John Densmore
    Cody Dickinson
    Aynsley Dunbar
    Sly Dunbar
    Jim Gordon
    Mickey Hart
    Keef Hartley
    Richie Hayward
    Levon Helm
    Ion Hiseman
    Reg Isidore
    Jaimoe Johnson
    Mike Kellie
    Simon Kirke
    Billy Kreutzman
    Corky Laing
    Chris Layton
    Rick Lee
    Udo Lindberg
    John Marshall
    Nick Mason
    Dave Mattacks
    Buddy Miles
    Mitch Mitchell
    Pierre Moerlen
    Ralph Molina
    Keith Moon
    Todd Nance
    Carl Palmer
    Slim Jim Phantom
    Richard Proctor
    Ken Pustelnik
    Artimus Pyle
    Pip Pyle
    Pete Ragusa
    Paul Riddle
    Levis Ross
    Yonrico Scott
    Jerry Shirley
    Mike Shrieve
    Mark Stutso
    Chester Thompson
    Butch Trucks
    Steve Upton
    Pierre van der Linden
    Chad Wackerman
    Ian Wallace
    Bill Ward
    Charlie Watts
    John Wilson
    Robert Wyatt
    Stomu Yamash’ta
    No to naturalnie lista absolutnie subiektywna. A.. i jeszcze jedno - nie kieruje się fajerwerkami w grze lecz tak istotnym dla mnie perkusyjnym feeling'iem.

    OdpowiedzUsuń
  8. A tak a propos, czy wie ktoś czemu wszyscy perkusiści grają z otwartymi ustami? Zawsze mnie to zastanawia podczas oglądania koncertów na DVD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak perkusiści przeżywają swoją grę w tym momencie - w rzeczy samej sam nieraz gram i jednak dość trudno z zamkniętymi (choć pod tym względem daleko mi np. do wiecznej otworzonej "gęby" Nicko).

      Usuń
  9. Powód otwartych ust wydaje się prozaiczny - zatracenie we własnych emocjach..

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie też mnie to intryguje. Mało tego że z otwartymi ustami, oni wyglądają jakby cały czas coś przeżuwali.

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoro można tu pytać o wszystko to zapytam sie co sądzisz o nieco nowszym jazz-rockowym zespole Morphine? Wiem, że ostatnio dużo słuchasz tego typu muzyki, ale chyba tylko starsze zespoły, a wśród nowszych też można znaleźć coś ciekawego np. właśnie Morphine. Słuchałeś ich może kiedyś i czy ewentualnie jest szansa na ich recenzje w przyszłości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Morphine, słuchałem ich nagrań jakieś siedem lat temu. Ale jazzrockowe to on ma tylko instrumentarium (saksofon, bezprogowy bas i perkusja), a struktura kompozycji i melodie są stricte poprockowe. Recenzowania nie mam w planach i nie sądzę, żeby w najbliższej przyszłości się to zmieniło. Nie przeczę, że jest to zespół o którym warto byłoby wspomnieć, ale mam tak ogromne zaległości w recenzowaniu albumów z lat 60. i 70. (a ciągle poznaję nowe perełki z tego okresu), że po prostu nie mam czasu na Morphine.

      Usuń
    2. Pytalem sie wtedy o Morphine (btw już miesiac temu, sory że dopiero teraz odpowiadam ale zapomniałem o tym komentarzu), ale w sumie to sobie pomyślałem, że ogólnie ostatnio tu o samych starociach piszesz. Oczywiście takie starocie są najczęściej o wieeeeele lepsze niż nowe płyty i nie mowie że to źle, bo taka muzyka najbardziej Ci chyba odpowiada, ale trochę monotonnie sie tu czasami robi jak tylko lata 60. i 70. Jest może szansa w najbliższym czasie no recenzje jakiś nowszych zespołów? Nie mówię o jakimś badziewiu w stylu Limp Bizkit tylko jakieś fajne, utrzymane w klasycznie rockowym stylu płyty? Ewentualnie może jakiś grunge (poza zespolami które już opisaleś) lub jazz jeśli o takiej muzyce zamierzasz też pisać :)
      Z gory dzięki za odpowiedź.

      Usuń
    3. Czasem pojawiają się przecież recenzje premierowych wydawnictw. A ostatnio różnorodność stylistyczna jest całkiem spora, więc na monotonię na pewno nie można narzekać. Nie wydaje mi się potrzebne ani właściwe pisanie o wtórnej muzyce z ostatnich czterech dekad, podczas gdy wciąż istnieje wiele luk do wypełnienia w opisywaniu muzyki będącej podstawami wszystkiego, co działo się później.

      Usuń
  12. zrobię wszystko, żeby kiedyś pojawiło się na blogu Ramones (choćby jedna płytka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym album "Halfbreed" Keef Hartley Band na winylu. Nieremasterowany, w ładnym stanie, za rozsądną cenę. Daj cynk gdzie mogę to zdobyć, a zrecenzuję tych Ramonesów.

      Usuń
    2. jest na ebayu albo amazonie, nie wiem czy można dawać tu linki:

      http://www.ebay.pl/itm/KEEF-HARTLEY-BAND-Halfbreed-LP-VG-VG-/401139974862?hash=item5d65ce42ce:g:l1sAAOSwmtJXZ9aO

      https://www.amazon.com/Halfbreed-USA-1st-pressing-vinyl/dp/B00K3E37AI/ref=sr_1_4?s=music&ie=UTF8&qid=1482345549&sr=1-4&keywords=Keef+Hartley+Band+Halfbreed

      https://knickknackrecords.com/collections/vinyl-records/products/keef-hartley-band-halfbreed

      trochę taniej, ale nie wiem jaka to wersja tej płytki

      tylko nie wiem czy pasuje cenowo, jeśli znajdę lepsze oferty, dam znać :) mam nadzieję, że pomogłem

      Usuń
    3. Dzięki za fatygę ;) Ale wolałbym coś z Polski, bo nie uśmiecha mi się płacić kilkadziesiąt złotych za przesyłkę, zresztą nawet nie wiem jak wygląda kwestia płatności na zagranicznych stronach. Te dwa pierwsze z wysyłką kosztowałyby niewiele mniej niż miałem okazję niedawno na giełdzie kupić. A ten trzeci to hmm... z opisu wynika, że to jedno z najwcześniejszych wydań, a cena zaskakująco niska i brak informacji o stanie, więc można się domyślić jaki jest ;) Cóż chyba pozostaje mi czekać, aż się pojawi na największym polskim serwisie aukcyjnym. Mam ustawione powiadomienie, żeby wiedzieć, że ktoś wystawił, tylko jakoś nikt nie chce się tego pozbyć ;) Innych stron nie monitoruję, więc jakbyś przypadkiem gdzieś zobaczył, to daj znać. A o tych Ramonesach pomyślę, bo dużo było próśb.

      Usuń
    4. Ramonesi to nawet byłby nie najgorszy pomysł - strasznie dawno nie było tu punk rocka...

      Usuń