5 grudnia 2016

[Recenzja] Blood Ceremony - "Lord of Misrule" (2016)



Czwarty album Kanadyjczyków z Blood Ceremony ukazał się na początku tego roku. Wielokrotnie chwaliłem grupę za to, że czerpiąc z klasycznych wzorców, stworzyła swój rozpoznawalny i dość oryginalny styl. Pytanie tylko, jak długo można taki styl eksploatować? Zespoły, które osiągnęły już sukces, mają ten luksus, że mogą pozwolić sobie na zmianę kierunku, a i tak pozostaną w centrum uwagi. Jednak dla zespołu pokroju Blood Ceremony, mającego wąskie grono fanów, taki krok byłby prawdopodobnie komercyjnym samobójstwem. Nie chcąc stracić dotychczasowej publiczności, muzycy są zmuszeni trzymać się pewnej konwencji. A słuchając "Lord of Misrule" mam wrażenie, że są już tą konwencją nieco zmęczeni.

Bo ileż można grać utwory oparte na tym samym pomyśle - zestawieniu sabbathowych riffów z tullowym fletem i/lub purplowymi organami i/lub brzmieniami akustycznymi. Słuchając takich utworów, jak "The Devil's Widow", "The Rogue's Lot" i tytułowy "Lord of Misrule", mam wrażenie, że gdzieś już je słyszałem, na którymś z poprzednich albumów Blood Ceremony, tylko, że w lepszych wersjach. W tym wyeksploatowanym stylu utrzymany jest jeszcze "Old Fires", ale to akurat całkiem zgrabny kawałek, z dobrym riffowaniem i niezłą warstwą melodyczną. Album ma też drugie oblicze - utwory, w których muzycy nieśmiało próbują czegoś innego. "Loreley", "Flower Phantoms" i "Half Moon Street" to właściwie popowe kawałki, tylko cięższe brzmieniowo. Takie radosne granie nie pasuje mi do tej grupy. W dodatku dwa pierwsze nachalnie kojarzą się z twórczością Ghost - jedynie brzmienie jest bardziej klasycznie rockowe. Poza tym mamy tu kontynuacje eksperymentów z poprzedniego albumu, 'The Eldricht Dark", w postaci dwóch akustycznych, folkowych utworów. "The Weird of Finistère" wypada przyjemnie, choć trochę monotonnie, za to "Things Present, Things Past" bardzo ładnie wieńczy całość. Może właśnie w takim kierunku zespół powinien pójść na kolejnych albumach?

Z jednej strony słyszalne zmęczenie własnym stylem, a z drugiej - nie zawsze udane próby odświeżenia go. Tak w skrócie prezentuje się czwarty album w dyskografii Blood Ceremony. Jak dotąd najsłabszy, zawierający najmniej wyrazistych utworów. Wszystko jest oczywiście profesjonalnie wykonane i może się podobać osobom, które nie miały do czynienia z wcześniejszymi dokonaniami grupy. Dla tych, co mieli, będzie to tylko powtórka z rozrywki, z kilkoma ciekawymi momentami.

Ocena: 6/10



Blood Ceremony - "Lord of Misrule" (2016)

1. The Devil's Widow; 2. Loreley; 3. The Rogue's Lot; 4. Lord of Misrule; 5. Half Moon Street; 6. The Weird of Finistère; 7. Flower Phantoms; 8. Old Fires; 9. Things Present, Things Past

Skład: Alia O'Brien - wokal, flet, instr. klawiszowe; Sean Kennedy - gitara, dodatkowy wokal; Lucas Gadke - bass, dodatkowy wokal; Michael Carrillo - perkusja, dodatkowy wokal
Producent: Liam Watson


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.