16 listopada 2016

[Recenzja] Stone the Crows - "Ode to John Law" (1970)



Wszystko, czego brakowało debiutanckiemu albumowi Stone the Crows, z nawiązką znalazło się na jego następcy, "Ode to John Law". Muzycy w końcu mogą zaprezentować na co naprawdę ich stać, w pełnych energii, prawdziwie bluesrockowych - a momentami wręcz hardrockowych - kawałkach. Tym razem nie zaczynają od rozlazłej ballady, a czadowym "Sad Mary". Już od pierwszych sekund słyszymy świetną współpracę gitarzysty, klawiszowca i sekcji rytmicznej, do których dopiero ponad minutę później dołącza ekspresyjny wokal Maggie Bell. Partie instrumentalistów nie są może szczególnie wirtuozerskie, ale ich interakcja naprawdę porywa. Struktura utworu nie jest wcale tak oczywista, jak mogłoby się wydawać - uwagę zwracają zwłaszcza intrygujące zwolnienia o psychodelicznym klimacie. Ten psychodeliczny nastrój jeszcze bardziej uaktywnia się w dwóch kolejnych utworach, "Friend" i "Love 74", oraz w tytułowym "Ode to John Law". Wszystkie wypadają niezwykle intrygująco, przyciągają uwagę swoją intensywnością i klimatem.

Ale "Ode to John Law" nie jest albumem jednowymiarowym. Pozostałe utwory mają odmienny charakter. "Mad Dogs and Englishmen" to prosty rockowy kawałek, o pogodnym klimacie i wręcz tanecznej rytmice. "Things Are Getting Better" - w skróconej wersji wydany na singlu - to ballada z wysuniętymi na pierwszy plan brzmieniami klawiszowymi, ogólnie całkiem zgrabna, z wyjątkiem banalnego refrenu, irytującego powtarzanym w nieskończoność tytułem. Zdecydowanie lepiej prezentuje się druga ballada - mroczniejsza, przepełniona bluesowym smutkiem "Danger Zone". Rewelacyjnie wypada wokalna interpretacja Bell, a instrumentaliści umiejętnie budują napięcie. Utwory tego typu zawsze robią na mnie ogromne wrażenie, mimo swojej przewidywalności i braku oryginalności - bo i nie o to w nich chodzi, a o wytworzenie odpowiedniego nastroju i zaangażowanie, poruszenie słuchacza.

Nie ma się co rozpisywać - "Ode to John Law" to po prostu świetny album. Na pewno najlepszy w skromnej dyskografii Szkotów i właśnie od niego najlepiej zacząć ją poznawać. Nie wszystkie utwory trzymają równie wysoki poziom, ale te najlepsze zdecydowanie wystają ponad bluesrockową średnią. Pozycja warta uwagi, a dla fanów stylu - mus.

Ocena: 8/10



Stone the Crows - "Ode to John Law" (1970)

1. Sad Mary; 2. Friend; 3. Love 74; 4. Mad Dogs and Englishmen; 5. Things Are Getting Better; 6. Ode to John Law; 7. Danger Zone

Skład: Maggie Bell - wokal; Les Harvey - gitara; Jimmy Dewar - bass, wokal; Colin Allen - perkusja i instr. perkusyjne; John McGinnis - instr. klawiszowe
Producent: Mark London


1 komentarz: