23 listopada 2016

[Recenzja] Keef Hartley Band - "The Time Is Near" (1970)



Zespół kontynuuje drogę obraną na "The Battle of North West Six". Tym razem jednak ta mieszanka bluesa, jazzu i rocka, mocno doprawiona brzmieniem sekcji dętej, wypada dużo bardziej porywająco. Bardziej przemyślane kompozycje i aranżacje, a także większa różnorodność czynią z "The Time Is Near" naprawdę interesującą całość. Choć sam początek tego nie zapowiada. "Morning Rain" i "From the Window" to takie łagodne, proste i melodyjne piosenki, których słucha się przyjemnie, ale które nie prezentują sobą nic wyjątkowego. Album rozkręca się wraz z blisko dziesięciominutową kompozycją tytułową. Wokalna część utworu budzi skojarzenia z Colosseum, jednak w środku pojawia się długi fragment instrumentalny, początkowo o bluesrockowym charakterze (z fantastyczną gitarową solówką Millera Andersona, wyrazistą grą sekcji rytmicznej i ładnym organowym tłem), pod koniec przechodzący w jazzrockowy popis z solówką Henry'ego Lowthera na trąbce. Nie mogę nie wspomnieć o pięknej partii fletu rozpoczynającej ten utwór.

Wysoki poziom utrzymany jest już do samego końca. Dynamiczny "You Can't Take It With You", oparty na nieco funkowym pulsie sekcji rytmicznej, jest zarazem przebojowy i zadziorny, zawiera też ciekawą niespodziankę w postaci stricte jazzowego zwolnienia w środku, pokazującego przede wszystkim kunszt Keefa Hartleya i Gary'ego Thaina. Podobnie jak w utworze tytułowym, pomysłów starczyłoby na kilka kompozycji, ale udanie połączono je w spójną całość. Instrumentalny "Premonition" w całości utrzymany jest w jazzrockowym stylu. Utwór napędzany jest świetną grą sekcji rytmicznej, której towarzyszą liczne solówki na dęciakach i jedna gitarowa. Czymś zupełnie nowym w twórczości grupy był natomiast folkowy "Another Time, Another Place". To praktycznie solowe nagranie Millera Andersona, który tu śpiewa i akompaniuje sobie na gitarze akustycznej, a towarzyszą mu tylko subtelne dęciaki. Bardzo ładnie i zgrabnie to wyszło, szkoda tylko, że to najkrótszy utwór na albumie - choć z drugiej strony dłuższe nagranie w tym stylu mogłoby nużyć, a w takiej formie zachęca do kolejnych przesłuchań. Finał albumu to pięknie rozwijający się "Change", interesująco zróżnicowany dynamicznie i bardzo zgrabnie łączący patenty rockowe i jazzowe. Linia wokalna momentami kojarzy się z "Return to Sanity" Andromedy, ale to chyba tylko przypadek.

Krótko podsumowując - świetny album, doprowadzający niemal do perfekcji styl wypracowany na poprzednim wydawnictwie Keef Hartley Band. "The Time Is Near" prezentuje podobny poziom, co twórczość Colosseum czy bardziej jazzowe dokonania Johna Mayalla. Gdyby nie dwa pierwsze utwory, trochę zbyt banalne na tle całości, rozważałbym wyższą ocenę.

Ocena: 8/10



Keef Hartley Band - "The Time Is Near" (1970)

1. Morning Rain; 2. From the Window; 3. The Time Is Near; 4. You Can't Take It With You; 5. Premonition; 6. Another Time, Another Place; 7. Change

Skład: Miller Anderson - wokal i gitara; Gary Thain - bass; Keef Hartley - perkusja i instr. perkusyjne; Henry Lowther - trąbka, skrzydłówka, skrzypce, pianino
Gościnnie: Dave Caswell - skrzydłówka, sakshorn, trąbka, pianino elektryczne; Jim Jewell - saksofon (1,7); Lyle Jenkins - saksofon i flet (2-6); Stewart Wicks - instr. klawiszowe (2,3); Del Roll - instr. perkusyjne (7)
Producent: Neil Slaven i Keef Hartley


1 komentarz:

  1. Tak jest, jak w podsumowaniu - kapitalna płyta.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.