17 października 2016

[Recenzja] Blood Ceremony - "Living with the Ancients" (2011)



O debiucie Blood Ceremony pisałem już ponad rok temu, jednak minęło wiele czasu, zanim zdecydowałem się przesłuchać kolejne pozycje w dyskografii tej kanadyjskiej grupy. "Living with the Ancients" to jej drugi album. Pod każdym względem lepszy, lub co najmniej tak samo dobry, jak poprzednik. Muzycy trzymają się wypracowanego wcześniej stylu, polegającego na łączeniu sabbathowych riffów z elementami folku w stylu Jethro Tull, oraz okultystycznym klimatem Coven i Black Widow. W międzyczasie poczynili jednak znaczne postępy jako twórcy, w rezultacie czego kompozycje są znacznie bardziej dopracowane pod względem melodycznym i aranżacyjnym. Samo wykonanie też jest na bardzo wysokim poziomie.

Zdecydowana większość utworów opiera się na posępnych gitarowych riffach i ciężkiej grze sekcji rytmicznej, czemu towarzyszą dostojne brzmienia organowe (np. "The Great God Pan", "My Demon Brother", "Oliver Haddo") lub folkowe partie fletu (np. "Coven Tree", "Morning of the Magicans"). Prawie we wszystkich utworach pojawiają się też naprawdę zgrabne, klasycznie rockowe solówki gitarowe. Kompozycjom nie brakuje przebojowości, w czym spora zasługa wokalnych partii Alii O Brien. Jednym z najbardziej chwytliwych fragmentów jest nieco lżejszy "Night of Augury", wyróżniający się także nieco progrockową - przynajmniej pod względem klimatu - częścią instrumentalną. Zresztą i pozostałe utwory charakteryzują się wieloma smaczkami, jak zmiany tempa, czy akustyczne przejścia, a w "Morning of the Magicans" i "Oliver Haddo" wykorzystano nawet syntezator (dobrze wpasowujący się w mroczny klimat utworów). Ciekawym urozmaiceniem albumu są także dwa utwory instrumentalne - energetyczny, niezbyt ciężki "The Hermit", z fantastycznym solem na flecie w pierwszoplanowej roli, oraz miniaturka "The Witch's Dance", w której słychać tylko gitarę akustyczną i flet. Fantastycznym podsumowaniem całości jest ponad dziesięciominutowy finał albumu, "Daughter of the Sun", pełen zmian nastroju i tempa, w którym ciężar spotyka się z fragmentami akustycznymi, brzmienie ubogacane jest folkowym fletem i podniosłymi organami, nie brakuje świetnych solówek, ani chwytliwej melodii.

"Living with the Ancients" to prawdziwa perła retro rocka i jeden z najlepszych albumów wydanych w ostatnich latach. Na palcach jednej ręki można policzyć współczesnych wykonawców, którym udało się osiągnąć podobny poziom (oprócz Blood Ceremony - Witchcraft, Witchwood, Ghost i Blues Pills).

Ocena: 8/10



Blood Ceremony - "Living with the Ancients" (2011)

1. The Great God Pan; 2. Coven Tree; 3. The Hermit; 4. My Demon Brother; 5. Morning of the Magicians; 6. Oliver Haddo; 7. Night of Augury; 8. The Witch's Dance; 9. Daughter of the Sun

Skład: Alia O'Brien - wokal, flet, organy; Sean Kennedy - gitara; Lucas Gadke - bass, dodatkowy wokal; Andrew Haust - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Sanford Parker - syntezator
Producent: Sanford Parker


1 komentarz:

  1. Odsłuchuję właśnie tego albumu i choć w riffach można dostrzec odniesienia do Black Sabbath czy nawet Budgie, nie jest to wtórne i znakomicie się tego słucha. Określenie "folkujący Black Sabbath" chyba pasuje do tego zespołu najlepiej ;) Poświęcę u siebie trochę miejsca na tę grupę :)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.