1 października 2016

[Blog] Looking Back: sierpień / wrzesień

Witam w kolejnej części cyklu "Looking Back" (dawniej "Podsumowanie miesiąca"). Po raz drugi z rzędu podwójnej. Sam sierpień był za mało ciekawy, by poświęcać mu osobny wpis. Myślę, że kolejne części też będą ukazywać się co drugi miesiąc.


W sierpniu odpoczywałem od zakupów płytowych. W ciągu całego miesiąca do kolekcji doszedł mi tylko jeden album i to kupiony (przez internet) jeszcze w lipcu - "After the War" Gary'ego Moore'a. Za to we wrześniu na pewnym serwisie aukcyjnym nastąpił prawdziwy wysyp interesujących mnie albumów. Jedną licytację przegrałem ("Crusade" Johna Mayalla), drugą odpuściłem sobie, gdy cena zbytnio poszybowała w górę ("Blues Orbituary" Groundhogs), cztery natomiast wygrałem. Są to albumy "The Turning Point" Mayalla, "Thank Christ for the Bomb" i "Split" Groundhogs, oraz "Malice in Wonderland" projektu Paice Ashton Lord. Wszystkie kupione u jednego sprzedawcy, po naprawdę okazyjnej cenie. Zwłaszcza, że longplaye Groundhogs są dość trudno dostępne. Widziałem wcześniej egzemplarze "Thank Christ..." i "Split", z których każdy kosztował więcej, niż zapłaciłem za cały ten pakiet (może nawet włącznie z "After the War").

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, kontynuowałem swój zamiar poznania lub przypomnienia sobie jak największej liczby wydawnictw muzycznych. W sierpniu było ich w sumie 96, we wrześniu - 70 (tak przynajmniej podpowiada mi mój profil na RateYourMusic). Jak zwykle były to głównie albumy hardrockowe, bluesrockowe i bluesowe, trochę też z rockiem progresywnym i psychodelicznym. Ponadto w pierwszym z tych miesięcy słuchałem wyjątkowo dużo jazzu (Miles Davis, John Coltrane) i jazzrocka (Soft Machine, Nucleus). W drugim natomiast w ogóle nie sięgałem po takie klimaty; zamiast tego pojawiło się trochę folku - zarówno w wydaniu bardziej komercyjnym (Fairport Convention), jak i... dziwniejszym (Comus). Część tych albumów zostanie zrecenzowana na blogu jeszcze w tym roku.



Przy okazji, chciałbym trochę zmienić harmonogram publikacji recenzji na blogu. Dla przypomnienia, obecnie ukazują się one według następującego schematu:

  • Ciężkie Poniedziałki (hard rock, heavy metal)
  • Bluesowe Środy (blues rock, blues)
  • Premierowe Czwartki (nowości wydawnicze, różne style)
  • Eklektyczne Piątki (wszystko inne)

Planuję wprowadzenie jeszcze większej różnorodności. Poniedziałki, środy i czwartki pozostaną bez zmian. Dojdą natomiast:

  • Jazzowe Wtorki (jazz rock, później może jazz)
  • Progresywne Piątki (rock progresywny)
  • Imprezowe Soboty (funk rock, rock and roll)
  • Psychodeliczne Niedziele (rock psychodeliczny, folk rock)

Wciąż jednak będą publikowane po 3-4 recenzje tygodniowo, tradycyjnie o godzinie 14:00. Na najbliższe dwa tygodnie są jeszcze zaplanowane recenzje według starego schematu.


27 komentarzy:

  1. Korzystając z okazji, że nie ma tym razem recenzji chciałbym zadać 2 pytania:
    - czy lubisz dostawać komentarze?
    - jak doszło do powstania tego świetnego bloga?

    Dzięki za ewentualną odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Tak, bardzo lubię. Szczególnie od stałych Czytelników. Samo spisywanie swoich przemyśleń nie miałoby sensu, gdyby nie było ludzi, którzy chcą to czytać. Nawet te krytyczne komentarze cieszą, jeśli jest to krytyka konstruktywna, merytoryczna i kulturalna - dzięki niej wiem jakich błędów nie popełniać w przyszłości.

      2) Wcześniej pisałem recenzję na RYMie, ale przez brak możliwości komentowania recenzji na tej stronie było to trochę bezcelowe, bo nie można było nimi wywołać żadnej dyskusji.

      Usuń
    2. W ogóle czapki z głów dla autora za tak ogromną pracę. Ze świecą szukać drugiego tak dobrze napisanego (jakość recenzji) i obszernego bloga poświęconego muzyce :)

      Usuń
    3. Najlepsze w tym wszystkim jest właśnie mieć takich Czytelników, jak np. Fan Filmów czy Michał B. ;)

      A swoją drogą, to co robię, niewiele ma wspólnego z blogiem. To raczej strona z recenzjami, na której czasem pojawiają się bardziej blogowe wpisy, jak powyższy ;)

      Usuń
    4. Poza tym, jest jeszcze kilka fajnych blogów/stron z recenzjami, które sam chętnie czytam. Trochę tylko szkoda, że niektóre z nich skupiają się na nowościach, bo chętnie poczytałbym opinie autorów o klasycznych albumach.

      Usuń
    5. W tym blogu dobrze jest właśnie to, że dużo miejsca stawia się zarówno na klasykę, jak i nowości. Tak samo z bardzo znanymi, jak i kompletnie zapomnianymi grupami.

      Jak wiadomo, blog daje dużo możliwości - w tym wypadku pisanie recenzji z wtrącaniem co jakiś czas blogowych wpisów, dodatkowo łatwo można zmienić ocenę, jak i treść recenzji (wiadomo - z czasem gust się zmienia) - fajnie czasem natknąć się przypadkowo na zmienioną od nowa recenzję wraz z aktualną oceną :)

      Usuń
  2. Fajnie ze tak będzie to poukładane. Zatem moimi ulubionymi dniami na ktore będę czekać bedą poniedziałki, środy i piątki. No własnie jakie są plany na progresywne piątki? Można spodziewać się Camel, Eloy, Marillion czy Kansas? Dla mnie te grupy to TOP rocka progresywnego. Pamiętam jak zapoznałem się z muzyką Eloy. To był szok że tak mało znany zespół potrafi grać na takim poziomie. Dziś są dla mnie jedną z ulubionych grup i słucham ich bardzo często. Chciałbym poznać Twoją opinię o tych zespołach. Mam nadzieje że będzie okazja do ciekawej dyskusji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałem zapytać czy w Bluesowych Środach znajdzie się kiedyś Joe Banamassa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że znajdzie się miejsce dla tych grup w Progresywnych Piątkach. Natomiast do Bluesowych Śród jest już tak długa kolejka, a ciągle przybywają nowe rzeczy, że wolę nic nie obiecywać ;) Na pewno w tym roku już nic nie wcisnę.

      Usuń
    2. Do Ciężkich Poniedziałków proponuję Queensryche. Masz tą grupę w planach? O klasycznym MSG nawet nie marzę bo wiem że nie lubisz ;-) Brakuje mi jeszcze dwóch naprawdę dobrych płyt Rainbow: Stranger In Us All z kilkoma rewelacyjnymi numerami (Black Masquarade, Ariel czy Wolf To The Moon) oraz Down to Earth, gdzie czuć już niestety komerchę ale nie brak również monumentalnych numerów nawiązujących to składu z Dio (Eyes of The World, Lost In Hollywood czy Loves No Friends). Szczególnie polecam koncerty tamtego składu. Ostatnio ukazała się nawet płyta z zapisem 3 koncertów. Fantastyczne granie i niesamowity wokal Bonneta. Ależ ten gościu ma parę w gardle! Dla mnie chyba najbardziej niedoceniany wokalista rockowy.

      Usuń
    3. Queensryche próbowałem parę razy słuchać, ale jakieś to dla mnie niestrawne. Podobnie jak Rainbow bez Dio (nawet nie z powodu innych wokalistów, ale samej muzyki). Bardziej prawdopodobne, że pojawi się tu MSG, czego nie wykluczam ;)

      Usuń
  4. Z MSG się bardzo cieszę i czekam niecierpliwie. Mnie akurat Queensryche od razu przypadło do gustu i większość płyt uwielbiam. Natomiast wiem co czujesz bo podobnie mam z większością płyt Jethro Tull i niektórymi klasycznymi Genesis. Chyba muszę odpowiednio się do tej muzyki nastroić. Natomiast Rainbow niestrawne jest dla mnie tylko z Turnerem, chociaż jest tam kilka świetnych numerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasów Turnera trawię tylko "Death Alley Driver" ;)

      Usuń
  5. A dla mnie koncertowe wykonanie Difficult To Cure z Finyl Vinyl jest absolutnie genialne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz może jakąś listę najbardziej (twoim zdaniem) przereklamowanych zespołów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisanej nigdzie nie mam, ale mogę na szybko wymienić kilka: Radiohead, U2, Nirvana, Sex Pistols, Metallica (może poza wczesnymi albumami), Aerosmith, Kiss, Van Halen, Guns N' Roses, AC/DC (chociaż do "Back in Black" byli spoko), a z muzyków np. Syd Barrett (choć porównując go z takim Kurtem Cobainem to jednak był całkiem utalentowany). Pewnie jeszcze o czymś/kimś zapomniałem ;)

      Usuń
    2. Cobain nie był utalentowany? Ppproszę o jakieś wyjaśn

      Usuń
    3. Z przyjemnością wyjaśnię ;) Dla mnie był kompletnym beztalenciem.
      1) Jako gitarzysta - grał tylko riffy złożone z prostych powerchordów i "solówki" polegające na prostym przesuwaniu palców po strunach lub ich bezsensownym szarpaniu.
      2) Jako wokalista - głównie jęczał lub darł się, a gdy już próbował śpiewać, to zawsze z fałszem.
      3) Jako kompozytor - jego utwory to przeważnie albo jakieś bezsensowne, chaotyczne łupanki, albo proste melodie podprowadzone innym wykonawcom ("Smells Like Teen Spirit" grupie Boston, Come As You Are" - Killing Joke, "About a Girl" - Beatlesom, itd.).
      4) Jako tekściarz - jego teksty są po prostu grafomańskie. Choć z tym akurat wielu rockmanów ma problem.

      Niestety, facet minął się z powołaniem. Do muzyki talentu nie miał, ale pewnie byłby świetnym snajperem ;)

      Usuń
    4. A z tych najbardziej przereklamowanych jakbyś miał wybrać te najgorsze albo ogólnie najgorsze zespoły rockowe ?

      Usuń
    5. Taka lista w znacznym stopniu pokrywałaby się z powyższą. Na pewno byliby na niej Radiohead, U2, Nirvana, Sex Pistols, Aerosmith i Kiss. Ale jeszcze wyżej byłaby na niej zdecydowana większość przedstawicieli takich stylów, jak pop punk, post-grunge, nu metal, power metal (z Manowar na czele) i wszystkich tych ekstremalnych odmian metalu.

      Usuń
  7. Dzięki za wyjaśnienie. A są jakieś nuty Nirvany które uważasz za naprawdę udane? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych bardziej melodyjnych rzeczy - "About a Girl", większości "Nevermind" i może kilku fragmentów "In Utero" - słuchałbym pewnie bez bólu, ale i bez zachwytu.

      Usuń
    2. Co do głosu Kurta, to fakt - nie miał zbyt wielkich umiejętności, ale akurat w "Something in the Way" i "Th

      Usuń
    3. 'The Man who Sold the World" poradził sobie bardzo ładnie.

      Usuń
  8. Z większością wymienionych grup przez Pawła się całkowicie zgadzam. Ja też mam swojego faworyta co do najbardziej przereklamowanych ale póki co nie zdradzę i poczekam na odpowiedni moment :-) Natomiast może warto też otworzyć dyskusje na temat najbardziej niedocenianych artystów? Moim zdaniem Camel i Eloy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodam jeszcze, że wg mnie najbardziej niedocenianym wokalistą jest John Lawton z Uriah Heep.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.