9 września 2016

[Recenzja] Culpeper's Orchard - "Culpeper's Orchard" (1971)



Skandynawska scena rockowa ma naprawdę sporo do zaoferowania. Jednym z najciekawszych albumów, jakie powstały w tej części świata, jest debiutanckie dzieło grupy Culpeper's Orchard. Duński (choć dowodzony przez Anglika, Cy Nicklina) kwartet stworzył i nagrał, bez pomocy żadnych sesyjnych instrumentalistów, bardzo różnorodny i bogato zaaranżowany materiał. Pod względem stylistycznym jest to muzyka, którą najprościej można określić jako rock progresywny z silnymi wpływami hard rocka i folku. Mimo pojawiających się tu i ówdzie skojarzeń z innymi wykonawcami, całość brzmi całkiem oryginalnie - muzykom udało się stworzyć własny styl.

Początek longplaya może wprowadzić w konsternację, bowiem "Banjocul" to stuprocentowe country. Na szczęście jest to tylko niespełna minutowa zmyłka, nie mająca nic wspólnego z resztą albumu. "Mountain Music (Part 1)" to już zdecydowanie bardziej ambitna muzyka - hardrockowy ciężar i progresywna struktura, charakteryzująca się licznymi zmianami tempa i nastroju. Głos wokalisty (Cy Nicklina lub Nielsa Henriksena - obaj dzielili między siebie obowiązki wokalne, niestety nie mam pojęcia który głos do którego z nich należy) w ostrzejszych fragmentach bardzo przypomina Phila Mogga z UFO, ma w sobie tą samą szorstkość. Króciutki, folkrockowy "Hey You People", z akompaniamentem gitary akustycznej i bujającego basu, stanowi wstęp do kolejnej rozbudowanej kompozycji, "Teaparty for an Orchard", w której muzycy znów bawią się dynamiką, choć tym razem mimo obecności cięższych gitar, nastrój jest dość melancholijny, w skandynawski sposób. Środkowa psychodeliczna część utworu kojarzy się z eksperymentami Pink Floyd z czasów Syda Barretta, natomiast partia wokalna momentami, szczególnie w spokojniejszych fragmentach, przywodzi na myśl Petera Gabriela. Jeszcze bardziej w jego stylu brzmi śpiew w "Ode to Resistance" - może dlatego, że ten utwór również pod względem muzycznym kojarzy się z wczesną twórczością Genesis, co dodatkowo podkreśla partia fletu. Pojawiają się w nim jednak także hardrockowe zaostrzenia, jakże odległe od dokonań Genesis.

W dynamicznym "Your Song and Mine" wpływy hardrockowe wracają na pierwszy plan, muzycy wciąż jednak unikają konwencjonalnej struktury. Dzieje się tu naprawdę dużo, żeby wspomnieć tylko o licznych przejściach i bardzo pomysłowo wplecionych misternych partiach gitary akustycznej. W przypadku tego utworu mogą pojawić się bardziej współczesne skojarzenia - w takim właśnie stylu chce grać obecnie Mikael Åkerfeldt z Opeth, ale przynajmniej do tej pory daleko mu do poziomu Culpeper's Orchard. Balladowy "Gideon's Trap" wyróżnia się natomiast partią pianina, która bardzo ładnie prowadzi melodię. Tutaj wyjątkowo struktura jest bardziej oczywista, co jednak pasuje do charakteru tego utworu. To naprawdę zgrabnie skomponowany utwór, niepotrzebujący żadnych udziwnień. Kolejna folkowa miniaturka, "Blue Day's Morning", także wypada bardzo ładnie, dzięki uroczym wielogłosom i prostemu, lecz efektownemu akompaniamentowi gitary akustycznej. Na zakończenie albumu czeka jeszcze druga odsłona "Mountain Music", także łącząca hardrockowy czad z progresywną strukturą, jednak przynosząca wiele nowych motywów, oraz najlepszą na całym albumie, najbardziej porywającą gitarową solówkę. Świetny finał tego rewelacyjnego albumu, choć wrażenie nieco psuje niepotrzebna, "ukryta" repryza "Banjocul".

Na szczególne wyróżnienie zasługuje bardzo dobre brzmienie albumu, które praktycznie do dziś zachowało świeżość, co w przypadku tak słabo znanych wykonawców jest rzadkością. Jeżeli dodać do tego rewelacyjne wykonanie i naprawdę bardzo dobre kompozycje, należy uznać debiut Culpeper's Orchard za jedno z największych osiągnięć nieanglosaskiego rocka. To longplay, który po prostu trzeba znać. Będzie on także ozdobą każdej kolekcji. Niestety, oryginalne wydania winylowe osiągają astronomiczne sumy (nawet czterocyfrowe), na szczęście w ostatnich latach album został wznowiony na czarnej płycie.  Zaś całkiem tanio można zdobyć kompaktowe reedycje, w tym także wersję z trzema bonusami. Owe dodatki to dwa nagrania z niealbumowych singli - zaskakująco banalny, rockandrollowy "Steamhouse" i bardzo przebojowy "Troldspejlet" nagrany wspólnie z folkowym duetem Birgitte & Mette - a także fatalnie brzmiące, lecz mimo to świetne koncertowe wykonanie utworu "Classifield Ads" (pochodzącego z drugiego albumu grupy).

Niestety, grupa Culpeper's Orchard już nigdy potem nie zbliżyła się do poziomu debiutanckiego albumu. Drugi longplay "Second Sight" (1972) był zwrotem w stronę muzyki folkowej, aranżacje stały się bardziej monotonne, a kompozycje mniej wyraziste (chlubnym wyjątkiem jest wspomniany "Classifield Ads", najbliższy stylistycznie do pierwszego albumu). Można posłuchać, ale nie należy spodziewać się niczego naprawdę porywającego. Z daleka należy trzymać się natomiast od kolejnych wydawnictw grupy - country'owego "Going for a Song" (1972) i popowego "All Dressed Up and Nowhere to Go" (wydanego w 1977 roku pod skróconą nazwą Culpeper). Naprawdę szkoda, że tak się potoczyły losy tej grupy.

Ocena: 9/10



Culpeper's Orchard - "Culpeper's Orchard" (1971)

1. Banjocul; 2. Mountain Music (Part 1); 3. Hey You People; 4. Teaparty for an Orchard; 5. Ode to Resistance; 6. Your Song and Mine; 7. Gideon's Trap; 8. Blue Day's Morning; 9. Mountain Music (Part 2)

Skład: Cy Nicklin - wokal, gitara, instr. perkusyjne; Niels Henriksen - wokal, gitara, instr. klawiszowe; Michael Friis - bass, instr. klawiszowe, flet; Rodger Barker - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Casper Andresen


4 komentarze:

  1. Duńska scena progresywna była kameralna, ale naprawdę ciekawa. Debiut Culpeper's Orchard to jeden z bardziej znanych albumów stamtąd pochodzących, poza nim polecam posłuchać:

    Ache - De Homine Urbano [1970]
    Burnin Red Ivanhoe - M 144 [1969]
    Burnin Red Ivanhoe - Burnin Red Ivanhoe 1970]
    Burnin Red Ivanhoe - W.W.W. [1971]
    Coma - Financial Tycoon [1977]
    Day of Phoenix - Wide Open N-way [1970]
    Dr. Dopo Jam - Entrée [1973]
    Hurdy Gurdy - Hurdy Gurdy [1972]
    Midnight Sun - Midnight Sun [1971]
    Pan - Pan [1971]
    Secret Oyster - Sea Son [1974]
    Thors Hammer - Thors Hammer [1971]

    Szczególną uwagę zwróciłbym na Pan (gruba spokrewniona personalnie z bohaterem dzisiejszej recenzji) i Burnin Red Ivanhoe (takie duńskie Colossem. Mniej więcej...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z tych zespołów znam (Day of Phoenix, Secret Oyster, Thors Hammer), inne co najwyżej z nazwy. Wciąż tak wiele mam do nadrobienia... ;)

      Usuń
  2. Bardzo dobre, duńskie blues'owe granie to także BEEFEATERS (przeszłość) i MOJO MAKERS (współczesność). Polecam, jeśli nieznane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .,z tego zestawu na cd. mam Hurdy Gurdy,dobra muza,

      Usuń