20 sierpnia 2016

[Recenzja] Ten Years After - "Recorded Live" (1973)



"Recorded Live" to drugi koncertowy album Ten Years After. Muzycy wydali go w odpowiedzi na wysyp nieoficjalnych rejestracji ich występów. W zamyśle miał to być "oficjalny bootleg" (takie określenie pojawia się na okładce) i dlatego też nie dokonywano tu żadnych studyjnych dogrywek czy innych poprawek, a tracklista odzwierciedla występy grupy ze stycznia 1973 roku, podczas trasy promującej album "Rock & Roll Music to the World". Choć trzeba dodać, że jest to kompilacja czterech występów, jakie zespół dał przez cztery wieczory pod rząd w Frankfurcie, Rotterdamie, Amsterdamie i Paryżu. Do nagrań użyto słynnego mobilnego studia Rolling Stonesów, dlatego jakość brzmienia jest wyśmienita, bynajmniej nie bootlegowa.

Na żywo zespół wypadał nieporównywalnie lepiej niż w studiu, gdzie muzycy nie potrafili w pełni odtworzyć koncertowej energii. Udowadnia to już pierwsza strona koncertówki, z porywającymi wersjami "One of These Days", "You Give Me Loving" i "Good Morning Little Schoolgirl". Muzycy grają jak natchnieni, doskonale ze sobą współpracując, ale nie unikając solowych popisów. Szczególnie słychać to w instrumentalnej części "Good Morning...", podczas której Alvin Lee i Leo Lyons jednocześnie grają porywające solówki, bez wsparcia pozostałych muzyków, a następnie wraz z nimi wdają się w ekscytującą improwizację. Wersje studyjne pozostają daleko w tyle. A jeszcze więcej zyskały tu utwory z debiutu. Magicznie wypada blues "Help Me" z rewelacyjnie rosnącym napięciem i rozbudowaną, przejmującą solówką Alvina. Z kolei 16-minutowe wykonanie "I Can't Keep from Cryin' Sometimes" to najwspanialszy przykład koncertowej improwizacji. Rozbudowana część instrumentalna (częściowo wydzielona jako osobny utwór, "Extension on One Chord") zachwyca perfekcyjną interakcją muzyków, ciekawymi zmianami nastroju i ogólną pomysłowością (świetne wplecenie riffu "Sunshine of Your Love"). Na pierwszy plan znów wysuwają się rewelacyjne, rozbudowane solówki Alvina, od pewnego momentu grane na rozstrojonej gitarze, która nabiera dzięki temu miażdżącego ciężaru. Świetną robotę wykonuje tutaj także Chick Churchill i sekcja rytmiczna.

ALe nawet te słabsze pod względem kompozytorskim utwory, czyli rockandrollowe "I'm Going Home" i "Choo Choo Mama", na żywo wypadają całkiem dobrze. Pierwszy z nich został tradycyjnie znacznie rozbudowany. Tutejsza wersja spokojnie może konkurować ze słynnym wykonaniem na Woodstock Festival; Alvin wciąż gra z niesamowitą - zwłaszcza jak na tamte czasy - szybkością. Repertuaru dopełniają utwory niepowtarzające się z żadnym studyjnym albumem. Choć w przypadku "Classical Thing", "Scat Thing" i "Silly Thing" określenie "utwory" są sporym nadużyciem - to tylko krótkie przerywniki, niewiele wnoszące do całości. Z kolei "Hobbit" to "obowiązkowa" solówka perkusyjna (rozpoczęta i zakończona motywem granym przez cały zespół - jak w "Toad" Cream czy "Moby Dick" Led Zeppelin). Nie jestem ich zwolennikiem, ale muszę przyznać, że Ric Lee całkiem nieźle tłucze w bębny. Prawdziwą perłą jest natomiast "Slow Blues in 'C'", o którym (prawie) wszystko mówi tytuł. To pełnoprawny utwór, z partią wokalną i kolejnymi świetnymi popisami instrumentalnymi. Ciężko zrozumieć dlaczego tak dobry utwór nie został umieszczony na żadnym albumie studyjnym, podczas gdy trafiały na nie znacznie słabsze kawałki. Szczerze jednak mówiąc, nie sądzę, żeby w wersji studyjnej wypadł równie dobrze. Ciężko byłoby odtworzyć ten koncertowy autentyzm i spontaniczność.

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy dokładniej zagłębiłem się w dyskografię Ten Years After, przeoczyłem ten album. Odkryłem go dopiero kilka tygodni temu i już przy pierwszym przesłuchaniu stał się jedną z moich ulubionych koncertówek - bez wątpienia znalazłby się w pierwszej dziesiątce listy, może i pierwszej piątce. Obok takich słynnych pozycji, jak "At Fillmore East", "Made in Japan", czy "Live at Leeds".

Ocena: 9/10



Ten Years After - "Recorded Live" (1973)

LP1: 1. One of These Days; 2. You Give Me Loving; 3. Good Morning Little Schoolgirl; 4. Hobbit; 5. Help Me
LP2: 1. Classical Thing; 2. Scat Thing; 3. I Can't Keep from Cryin' Sometimes (Part 1); 4. Extension on One Chord; 5. I Can't Keep from Cryin' Sometimes (Part 2); 6. Silly Thing; 7. Slow Blues in 'C'; 8. I'm Going Home; 9. Choo Choo Mama

Skład: Alvin Lee - wokal i gitara, harmonijka; Chick Churchill - instr. klawiszowe; Leo Lyons - bass; Ric Lee - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Ten Years After


3 komentarze:

  1. Należy przy okazji wspomnieć, iż przed trzema laty ukazał się na CD pełny (ponoć) koncert - wzbogacony o siedem uprzednio niepublikowanych kawałków. Naturalnie nie zmienia to faktu, iż pierwotne wydania na CD (pierwsze podwójne, kolejne pojedyncze) są równie porywające jak wspomniane poszerzone. Jedyne co może nieco drażnić we wszystkich wydaniach to "twarde" nieanglojęzyczne intro.. :-). Polecam równie doskonały koncert "Live At The Fillmore East" wydany przez Chrysalis na początku nowego milenium w formie 2 CD's. Ave TYA.

    OdpowiedzUsuń
  2. na 99% tego posłucham (wskutek lektury recenzji :D ) ale zęby mnie bolą jak pomyślę, że jakość dźwięku może być kiepska (co np. zniechęciło mnie do koncertowej części "Wheels of Fire" Cream)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość dźwięku jest właśnie dobra. Zresztą na koncertowej połowie "Wheels of Fire" również.

      Usuń