8 sierpnia 2016

[Recenzja] Chicken Shack - "Accept" (1970)



Czwarty album Chicken Shack zainspirował pewną niemiecką grupę przy wyborze nazwy. Zawarta na nim muzyka nie jest już jednak tak inspirująca. To wciąż bardzo typowe dla tamtych czasów granie, na pograniczu bluesa, hard rocka, a także folku i popu. Nawet nieźle się tego słucha, ale w samym 1970 roku ukazało się co najmniej kilkanaście lepszych i bardziej odkrywczych albumów rockowych. Podobnie jak na poprzednich wydawnictwach zespołu, nie ma tu zbyt wiele wybijających się ponad średnią utworów. Choć początek jest całkiem obiecujący. Świetnie wypada hardrockowy otwieracz, "Diary of Your Life", z wzorowym riffowaniem, fajnie uzupełnianym przez organowe tło, oraz całkiem niezłą melodią. Łagodniejszy "Pocket" też jest całkiem zgrabny. Później poziom kompozytorski wyraźnie spada. Warto natomiast zwrócić uwagę na próby odświeżenia stylu, przede wszystkim poprzez pojawienie się wpływów folkowych ("Maudie", instrumentalne "Sad Clown" i "Andalucian Blues"). Dziwić mogą natomiast bardziej popowe kawałki jak "Tired Eyes", "She Didn't Use Her Loaf" i najbardziej kontrowersyjny "Some Other Time", z bogatą aranżacją, obejmującą pianino, smyczki, dęciaki i żeński drugi wokal, w którym nie brakuje też bardziej rockowych wstawek. Cokolwiek muzycy chcieli tu osiągnąć, wyszło patetycznie i amatorsko. Jako całość album również sprawia wrażenie bardzo nieprzemyślanego.

Ocena: 6/10



Chicken Shack - "Accept" (1970)

1. Diary of Your Life; 2. Pocket; 3. Never Ever; 4. Sad Clown; 5. Maudie; 6. Telling Your Fortune; 7. Tired Eyes; 8. Some Other Time; 9. Going Round; 10. Andalucian Blues; 11. You Knew You Did You Did; 12. She Didn't Use Her Loaf

Skład: Stan Webb - wokal i gitara; Andy Sylvester - bass; Dave Bidwell - perkusja i instr. perkusyjne; Paul Raymond - instr. klawiszowe, dodatkowy wokal
Producent: Mike Vernon


7 komentarzy:

  1. A ja częściowo nawiązując do tej recenzji mam pytanie - niedawno trafiłem u Ciebie na zespół, właśnie niemiecki (ale raczej nie Accept, bo takiego chyba jeszcze nie opisywałeś) którego album porównałeś do Collosseum i CHYBA Atomic Rooster, nawet nieźle go oceniając. Nie mogę jednak znaleźć tej recenzji. Pamiętasz może co to za kapela?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niemieckich zespołów, które recenzowałem, mogły to być ewentualnie Lucifer's Friend lub Message, ale nie użyłem takiego porównania. Natomiast na pewno podobieństwo do Colosseum wskazałem w recenzjach "Bare Wires" Johna Mayalla (zresztą nagranego z późniejszymi założycielami Colosseum) i "Halfbreed" Keef Hartley Band, ale to wykonawcy brytyjscy. Na pewno był to ten blog?

      Usuń
    2. Nie znam innych blogów z taką muzyką, a na wspomniane zespoły już naprawdę u nikogo innego nie trafiłem ;) To głupie, ale jedyna możliwość, która pozostała, jest taka, że mi się to przyśniło :D

      Usuń
    3. Ostatnia możliwość: album "Mournin'" grupy Night Sun, na którym jeden utwór porównałem do King Crimson, ale jak tak teraz słucham, to nawet bliżej mu do Colosseum ;)

      Usuń
  2. Heh niemiecki Accept to naprawdę dobra muza, dziwnym trafem mam obecnie "fazę" na ten właśnie zespół. Era 1981-1986 jest naprawdę godna poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie twórczość Accept nigdy nie trafiała, nawet w czasach, gdy byłem bardziej zorientowany na muzykę "hard & heavy".

      Usuń
    2. "Restless and Wild" Acceptu świetna płytka, "Metal Heart" też niczego sobie, polecam.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.