4 lipca 2016

[Recenzja] Groundhogs - "Thank Christ for the Bomb" (1970)



Już na poprzednim albumie, "Blues Obituary", pojawiły się utwory, w których muzycy Groundhogs zaprezentowali swój własny, oryginalny styl i rozpoznawalne brzmienie. "Thank Christ for the Bomb" już całkowicie wypełniony jest takimi właśnie kompozycjami. Zespół całkiem zrezygnował z powielania bluesrockowych patentów, zastępując je swoją własną wersją hard rocka. To głównie zasługa Tony'ego McPhee, który nie tylko posiada rozpoznawalną barwę głosu i takiż styl gry na gitarze, ale również komponuje w bardzo charakterystyczny sposób. Sam też, po raz kolejny, podjął się roli producenta (za konsoletą, jako inżynier dźwięku, wsparł go sam Martin Birch).

Rozpoczynający album "Strange Town" łączy przebojowe zwrotki oparte na bujającym riffowaniu z ciekawymi instrumentalnymi zwolnieniami, zastępującymi tutaj tradycyjny refren. W utworze pojawiają się aż trzy porywające solówki gitarowe. "Darkness Is No Friend" i "Soldier" mają bardziej konwencjonalną strukturę, jednak pod względem przebojowości i jakości gitarowych popisów nie ustępują pierwszemu utworowi. Bardziej nietypowo wypada utwór tytułowy - najdłuższy na albumie, składający się z dwóch odrębnych części. Pierwsza to po prostu melodyjna piosenka z akompaniamentem jedynie gitary akustycznej. Druga część jest w pełni instrumentalna, z początku słychać tylko sekcję rytmiczną, do której wkrótce dołącza Tony McPhee, stopniowo nadając utworowi coraz większej intensywności i bardziej eksperymentalnego charakteru.

Druga strona albumu wypada równie ciekawie. Solidną dawkę energii przynoszą "Ship on the Ocean", w którym pojawia się kolejne świetne solo gitarowe, oraz oparty na bardzo gęstej grze sekcji rytmicznej "Eccentric Man". "Garden" i "Status People" zbudowane są natomiast na kontraście wolnych zwrotek z czadowymi refrenami; pierwszy z nich utrzymany jest w dość mrocznym klimacie, drugi wyróżnia się natomiast pierwszoplanową rolą basu. Moim zdecydowanym faworytem jest jednak "Rich Man, Poor Man", z cholernie chwytliwą linią melodyczną, rewelacyjnymi partiami gitary, świetnymi kontrastami dynamicznymi i fantastycznie napędzającą utwór pulsującą partią basu. Wszystko to już było w innych utworach, ale tutaj osiągnęło najwyższy poziom. Utwór pod każdym względem jest wprost idealny, wszystko w nim doskonale współgra. Opus magnum Groundhogs.

"Thank Christ for the Bomb" był pierwszym komercyjnym sukcesem grupy (doszedł do 9. miejsca UK Albums Chart). Zupełnie zasłużenie. Szkoda tylko, że z czasem pamięć o zespole coraz bardziej się zacierała i dziś jest znany tylko nielicznym. Warto jednak sięgnąć po twórczość Groundhogs, a ten album jest chyba najlepszą opcją na start.

Ocena: 9/10



Groundhogs - "Thank Christ for the Bomb" (1970)

1. Strange Town; 2. Darkness Is No Friend; 3. Soldier; 4. Thank Christ for the Bomb; 5. Ship on the Ocean; 6. Garden; 7. Status People; 8. Rich Man, Poor Man; 9. Eccentric Man

Skład: Tony McPhee - wokal i gitara; Peter Cruickshank - bass; Ken Pustelnik - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Tony McPhee


1 komentarz: