5 lipca 2016

[Recenzja] Gary Moore - "Dirty Fingers" (1983)



Album "Dirty Fingers" zarejestrowany został już w 1981 roku, jednak opublikowano go dopiero dwa lata później. I to tylko w Japonii, gdzie Gary Moore cieszył się największą popularnością. W Europie longplay ujrzał światło dzienne dopiero w 1984 roku. Wydawnictwo jest nietypowe także z innego powodu - to jedyny solowy album Moore'a, na którym ktoś inny pełni rolę głównego wokalisty. Zadanie to powierzono Charliemu Huhnowi, który wcześniej występował na solowych albumach Teda Nugenta. Warto przy okazji wspomnieć o innych muzykach grających na "Dirty Fingers", bo są to istotne postacie ówczesnej sceny hardrockowej: Don Airey, Jimmy Bain (wówczas basista Dio, wcześniej w Rainbow), oraz Tommy Aldridge (który niedługo po tej sesji został perkusistą Ozzy'ego Osbourne'a, a później Whitesnake).

"Dirty Fingers" to najcięższy, najbardziej surowy album Moore'a. Zdecydowanie mniejszą rolę, niż na innych albumach muzyka z lat 80., pełnią tutaj brzmienia klawiszowe. Niepodzielnie królują gitarowe riffy i solówki, podparte mocną grą sekcji rytmicznej. Ostry, krzykliwy wokal Huhna przeważnie brzmi dość irytująco i zbyt sztampowo, co idealnie pasuje do tego typu muzyki. Świetnie słychać to na przykładzie "Nuclear Attack", który Moore nagrał także z Gregiem Lake'iem na jego debiutancki album, wydany w 1981 roku. Tutejsza wersja jest bardziej przekonująca, właśnie ze względu na zadziorny wokal Huhna, który współgra z muzyką, w przeciwieństwie do dostojnego głosu muzyka ELP.

Same kompozycje niestety nie wychodzą poza heavymetalową średnią. Są też one bardzo typowe dla tego stylu. Weźmy taki "Hiroshima" - najbardziej agresywny kawałek z zestawu. Wszystko, a zwłaszcza wokal, riffy i solówki, jest w nim strasznie przerysowane. Paradoksalnie, niezamierzenie wyszła świetna parodia heavy metalu, wytykająca wszystkie wady tego stylu. Ogólnie spora cześć albumu sprawie wrażenie takiej karykatury. Dużo tutaj zwykłej sztampy (podmetalizowany rock and roll "Really Gonna Rock Tonight", czy banalny "Kidnapped" - choć w tym drugim broni się świetna linia wokalna w zwrotkach), nie brakuje też ckliwej ballady ("Rest in Peace", wyjątkowo zaśpiewany przez samego Moore'a). Jest też tytułowa miniaturka, czyli bezcelowa popisówka w stylu "Eruption" Van Halen. Ale pomiędzy tym wszystkim trafia się kilka całkiem niezłych utworów, w których udało się połączyć ciężar i melodyjność, a zarazem uniknąć popadania w przesadną sztampowość - do nich należy chociażby  wspomniany "Nuclear Attack", a także "Bad News", "Run to Your Mama" i najlepszy z nich wszystkich "Don't Let Me Be Misunderstood" - fajna, zaostrzona wersja przeboju Niny Simone, znanego też z wersji The Animals.

"Dirty Fingers" to kolejne potwierdzenie, że Gary Moore nie odnajdywał się dobrze w takiej muzyce. Granie jej wyraźnie nie sprawiało mu przyjemności, dlatego też nie przykładał się szczególnie do pracy. Kompozycje bazują na utartych schematach, riffy są mało nośne, a solówki niezbyt wyraziste, polegające głównie na umieszczaniu w nich jak największej liczby dźwięków w jak najkrótszym czasie. Pozostali instrumentaliści tez po prostu robią swoje - wypełniają tło. Jedynie wokale Charliego Huhna sprawiają wrażenie, jakby mu na czymkolwiek zależało. Stara się jak może, ale jego sposób śpiewania tylko pogłębia stereotypowość tego materiału. Kilka utworów wypada jednak całkiem przyzwoicie, więc przesłuchanie "Dirty Fingers" nie jest kompletną stratą czasu.

Ocena: 6/10



Gary Moore - "Dirty Fingers" (1983)

1. Hiroshima; 2. Dirty Fingers; 3. Bad News; 4. Don't Let Me Be Misunderstood; 5. Run to Your Mama; 6. Nuclear Attack; 7. Kidnapped; 8. Really Gonna Rock Tonight; 9. Lonely Nights; 10. Rest in Peace

Skład: Gary Moore - gitara i wokal; Charlie Huhn - wokal; Jimmy Bain - bass; Tommy Aldridge - perkusja i instr. perkusyjne; Don Airey - instr. klawiszowe
Producent: Chris Tsangarides i Gary Moore


1 komentarz:

  1. Co za miła niespodzianka - 2 recenzje jednego dnia :)

    A album całkiem niezły.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.