25 lipca 2016

[Recenzja] Chicken Shack - "40 Blue Fingers, Freshly Packed and Ready to Serve" (1968)



O grupie Chicken Shack kilkakrotnie już wspominałem na blogu, ale przez co najmniej półtora roku odkładałem zrecenzowanie jej dokonań. Te natomiast idealnie wpisują się w tematykę bloga. Chicken Shack (nazwany tak od tytułu albumu  jazzmana Jimmy'ego Smitha, "Back at the Chicken Shack") to jeden z pierwszych brytyjskich zespołów bluesrockowych. Założony został już w 1964 roku przez basistę Andy'ego Silvestera i perkusistę Davida Yeatsa, którzy zaprosili do współpracy śpiewającego gitarzystę Stana Webba. Początkowo występowali pod nazwą Sounds of Blue i wykonywali rhythm'n'blues. Zanim zmienili nazwę i zwrócili się w stronę brytyjskiego bluesa, kilkakrotnie zmieniał się skład - przewinął się przez niego saksofonista Chris Wood (później członek Traffic), a także liczni perkusiści, m.in. Hughie Flint (ex-Bluesbreakers), zanim posadę objął Dave Bidwell. Do zespołu dołączyła także Christine Perfect, grająca na klawiszach i czasem pełniąca też rolę wokalistki.

"40 Blue Fingers, Freshly Packed and Ready to Serve", debiutancki album Chicken Shack, ukazał się w 1968 roku, nakładem specjalizującej się w takiej muzyce wytwórni Blue Horizon Mike'a Vernona. W większości wypełniają go przeróbki utworów amerykańskich bluesmanów, a poza tym trafiły tu po dwie kompozycje Webba i Perfect. Kawałki napisane przez gitarzystę nie robią wielkiego wrażenia - ani instrumentalny "Webbed Feet", ani wolny What You Did Last Night" nie przyciągają uwagi niczym szczególnym. Z kolei napisane przez Perfect "When the Train Comes Back" i "You Ain't No Good" to zdecydowanie najlepsze utwory na albumie, z ciekawie budowanym klimatem, dobrymi melodiami i świetnymi gitarowymi zagrywkami. Reszta albumu to poprawnie wykonany blues rock, nierzadko z porywającymi solówkami Webba (szczególnie w instrumentalnym "San-Ho-Zay" Freddiego Kinga). Niestety, nie wyróżniający się niczym szczególnym na tle ówczesnych dokonań Johna Mayalla, Fleetwood Mac, czy The Aynsley Dunbar Retaliation. Czasem zaś utrzymanym na zdecydowanie niższym poziomie - vide przeróbka "First Time I Met the Blues" Little Brother Montgomery'ego, z nieznośnie irytującą partią wokalną Webba, uniemożliwiającą przesłuchanie utworu w całości.

Poza kilkoma naprawdę udanymi fragmentami (obie kompozycje Christine Perfect i przeróbka "San-Ho-Zay"), debiutancki longplay Chicken Shack nie ma wiele do zaoferowania. To bardzo typowe, schematyczne granie, pozostające w tyle za dokonaniami innych przedstawicieli brytyjskiego bluesa. 

Ocena: 6/10



Chicken Shack - "40 Blue Fingers, Freshly Packed and Ready to Serve" (1968)

1. The Letter; 2. Lonesome Whistle Blues; 3. When the Train Comes Back; 4. San-Ho-Zay; 5. King of the World; 6. See See Baby; 7. First Time I Met the Blues; 8. Webbed Feet; 9. You Ain't No Good; 10. What You Did Last Night

Skład: Stan Webb - wokal i gitara; Christine Perfect - instr. klawiszowe, wokal (3,9); Andy Silvester - bass; Dave Bidwell - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Dick Heckstall-Smith - saksofon (2); Johnny Almond - saksofon (2); Alan Ellis - trąbka (2)
Producent: Mike Vernon


1 komentarz:

  1. Taaa... Chicken Shack to taki dziwaczny tworek, był i jest jak niedoprawione danie - niby wszystko zawiera, a wciąż czegoś brak. Pierwsze 2-3 płyty są w sumie niezłe - choć faktycznie sztampowe, a później robi się już niestety nijako.. niby blues'owo ale bez wyrazu i werwy, tak jakoś "letnio". Można posłuchać, ale nie poruszy dużego palca u stopy. Ciekawostką z tamtych lat jest natomiast pierwsza (i tylko ta) płyta Christine Perfect, która przynosząc kawał fajnej muzyki, nic a nic nie straciła ze swojego pierwotnego uroku. Warto mieć, a jeśli nie, to choć przynajmniej posłuchać - frajda dla uszu.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.