27 czerwca 2016

[Recenzja] Groundhogs - "Blues Obituary" (1969)



Tytuł drugiego albumu Groundhogs dobrze obrazuje ówczesną sytuację blues rocka, który powoli zaczynał tracić swoją popularność na rzecz innych stylów - przede wszystkim hard i prog rocka. Muzycy zespołu byli tego w pełni świadomi i dlatego na "Blues Obituary" zaczynają odchodzić od swoich korzeni. Fakt, że dość jeszcze nieśmiało. Takie utwory, jak "Time", "Express Man" czy klasyczny wolny blues "Natchez Burning", to wręcz podręcznikowe przykłady blues rocka. Podobne wrażenie można odnieść na początku "Daze of the Weak", jednak ten utwór stopniowo nabiera intensywności i ostrości, dzięki czemu doskonale wpasował się w ówczesne hardrockowe trendy. Utwór pełen jest porywających solówek gitarowych Tony'ego McPhee, podpartych odpowiednio ciężką grą sekcji rytmicznej. Wspaniałych gitarowych popisów nie brakuje też w rozpoczynającym album "B.D.D.", który również łączy bluesowe patenty z hardrockowym ciężarem. Sporą intensywnością, choć w nieco lżejszym brzmieniowo wydaniu, charakteryzuje się natomiast "Mistreated". Ale swoją wszechstronność muzycy w pełni pokazali dopiero w finałowym "Light Was the Day". Ten instrumentalny utwór to czysta psychodelia, z plemienną grą perkusisty Kena Pustlenika, transowym basem Petera Cruickshanka i atonalnymi odlotami gitarowymi.

"Blues Obituary" to album przejściowy, wprowadzający pewne innowacje do twórczości Groundhogs, ale wciąż jeszcze mocno trzymający się bluesowych korzeni zespołu. Co oczywiście nie jest żadnym zarzutem. Ci muzycy przecież doskonale się czuli w takim graniu, co udowodnił już ich debiutancki album. Tutaj natomiast, dzięki odświeżeniu stylu, rezygnacji z oczywistych struktur i powielania utartych schematów, mają jeszcze większe pole do popisu - szczególnie dotyczy to Tony'ego McPhee, który w końcu mógł zagrać dłuższe, niczym nieskrępowane i w rezultacie bardziej porywające solówki. Ale cały zespół gra tutaj świetnie. Paradoksalnie, "Blues Obituary" wbrew swemu tytułowi jest jednym z kilku(nastu) albumów, które pokazują, że w 1969 roku blues rock wciąż miał się rewelacyjnie i nie był to jeszcze odpowiedni czas, by spisać mu nekrolog. Co zaś się tyczy samego zespołu - najlepsze dopiero miało nadejść.

Ocena: 8/10



Groundhogs - "Blues Obituary" (1969)

1. B.D.D.; 2. Daze of the Weak; 3. Times; 4. Mistreated; 5. Express Man; 6. Natchez Burning; 7. Light Was the Day

Skład: Tony McPhee - wokal i gitara; Peter Cruickshank - bass; Ken Pustelnik - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Tony McPhee


1 komentarz: