31 maja 2016

[Recenzja] Grand Funk Railroad - "We're an American Band" (1973)



Producentem albumu "We're an American Band" został niejaki Todd Rundgren - wokalista, multiinstrumentalista i producent związany raczej z łagodniejszym graniem. Pod jego kierownictwem muzycy Grand Funk zwrócili się w stronę bardziej komercyjnego rocka. Longplay okazał się największym sukcesem w całej karierze grupy (2. miejsce na liście Billboardu) i przyniósł jej dwa przeboje: tytułowy "We're an American Band" oraz "Walk Like a Man" (które odpowiednio doszły do 1. i 19. miejsca wspomnianej listy). Pierwszy z nich - bardzo prosty, tandetnie przebojowy i nachalnie odwołujący się do amerykańskiego poczucia patriotyzmu - jest ewidentnie skrojony pod przeciętnych mieszkańców amerykańskiej prowincji i ich niewyszukanego gustu. Lepiej wypada drugi z singli, który mimo komercyjnego charakteru, przynosi solidną dawkę energii i świetne gitarowe popisy. Razi jednak refren, którego nie sposób nie skojarzyć ze starszym "Love Like a Man" Ten Years After.

Zarówno w singlowych, jak i pozostałych utworach, zwraca uwagę uproszczenie roli sekcji rytmicznej. Wcześniejsze albumy opierały się na interakcji wszystkich muzyków, wspólnych improwizacjach i solowych popisach każdego z nich. Tutaj natomiast rola Mela Schachera i Dona Brewera ogranicza się praktycznie do zapewnienia stałego rytmu - tła dla gitary, klawiszy, oraz uwypuklonego w miksie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej wokalu. Wyjątek stanowi najlepszy na albumie, najbardziej rozbudowany "Creepin'". Oparty głównie na klimatycznej partii organów i bulgoczącej, hipnotycznej partii basu, ze świetną linią wokalną i powoli narastającym napięciem. Długie fragmenty instrumentalne dają muzykom szansę na przypomnienie, jak świetnie radzą sobie z zespołową interakcją. W podobnym klimacie, za sprawą nastrojowych klawiszy, utrzymany jest także finałowy "Loneliest Rider". Tu także nie zabrakło ciekawych popisów instrumentalnych (głównie Craiga Frosta), jednak w refrenach robi się zbyt komercyjnie za sprawą uwielbianych przez zespół żeńskich chórków.

Do lepszych fragmentów albumu zaliczyć można z pewnością dynamiczny, zadziorny "Stop Lookin' Back", wyróżniający się nieco funkową rytmiką, przyjemnym brzmieniem organów i dobrą, chwytliwą, ale nieprzesadnie komercyjną melodią. W rozpędzonym "Black Licorice" pojawiają się natomiast świetne solówki Frosta i Farnera, jednak reszta utworu już tak dobra nie jest, a żenująco wykrzyczany refren skutecznie pozwala zapomnieć o zaletach tego kawałka. Ballada "The Railroad" jest bardzo przewidywalna, zbudowana na oklepanym schemacie. Choć bardzo dobrze wypadają w niej fragmenty instrumentalne, a zwrotki mają sporo uroku, to razi zbyt patetycznym, chóralnym refrenem. Całości dopełnia jeszcze jeden niezbyt udany utwór - piosenkowy "Ain't Got Nobody" z bardzo komercyjną warstwą wokalną, zdradzającą wpływy soulowe.

"We're an American Band" to album, na którym Grand Funk zerwał ze swoją hard/bluesrockową przeszłością i zaczął podążać w kierunku pozbawionego artystycznych ambicji, komercyjnego grania. Na tym longplayu można jeszcze znaleźć przebłyski dawnej świetności, choć jako całość wypada on blado na tle wcześniejszych dokonań zespołu. A później było już tylko coraz gorzej. Dlatego na tym albumie kończę opisywanie dyskografii Grand Funk Railroad.

Ocena: 6/10



Grand Funk Railroad - "We're an American Band" (1973)

1. We're an American Band; 2. Stop Lookin' Back; 3. Creepin'; 4. Black Licorice; 5. The Railroad; 6. Ain't Got Nobody; 7. Walk Like a Man; 8. Loneliest Rider

Skład: Mark Farner - wokal, gitara, harmonijka, pianino (3), instr. perkusyjne; Mel Schacher - bass; Don Brewer - perkusja i instr. perkusyjne, wokal; Craig Frost - instr. klawiszowe
Producent: Todd Rundgren


2 komentarze:

  1. W pełni podzielam pogląd. To absolutny THE END.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak usłyszałem "Loco-Motion" z kolejnego albumu ("Shinin' On") to pomyślałem, że gorzej już być nie może. A potem zabrałem się za przesłuchiwanie "All the Girls in the World Beware!!!"... Wrażenia lepiej pozostawię bez komentarza ;) Dalszych albumów już nawet nie zamierzam słuchać.

      Usuń