12 kwietnia 2016

[Recenzja] Grand Funk Railroad - "On Time" (1969)



Pod koniec lat 60. muzyka bluesrockowa rozwijała się nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale również w innych krajach. Przede wszystkim w Stanach. Do najważniejszych przedstawicieli tamtejszej sceny bluesrockowej zaliczały się takie zespoły, jak Paul Butterfield Blues Band, Canned Heart, The Allman Brothers Band, czy właśnie Grand Funk Railroad (znany też jako Grand Funk). Grupa powstała na początku 1969 roku z inicjatywy śpiewającego gitarzysty Marka Farnera i perkusisty Dona Brewera, którzy wcześniej grali razem w dziś już zapomnianym Terry Knight and the Pack. Składu dopełnił basista Mel Schacher z równie zapomnianej grupy Question Mark & the Mysterians. Nazwa ich nowego zespołu została zainspirowana przez Grand Trunk Western Railroad - kanadyjsko-amerykańską linię kolejową, przebiegającą przez ich rodzinne miasto, Flint w stanie Michigan. Inspiracji muzycznych dostarczyły natomiast brytyjskie grupy bluesrockowe. Czego dobitnym dowodem jest już sama okładka debiutanckiego longplaya tria, parafrazująca zdjęcie z okładki debiutu Cream, "Fresh Cream".

Album "On Time" to zbiór dziesięciu utworów, opartych na klasycznych bluesowych patentach, ale zagranych z rockową energią. Elementy te mieszają się w różnych proporcjach - raz jest bliżej tradycyjnego bluesa (np. "Time Machine" ze sporą rolą harmonijki, czy wzbogacony pianinem "High on a Horse"), kiedy indziej zespół gra z wręcz hardrockową mocą ("Are You Ready"). Utwory - jak przystało na ten styl - opierają się na interakcji między wszystkimi muzykami, z których każdy zdaje się pełnić pierwszoplanową rolę, choć oczywiście nie brakuje też solowych popisów całej trójki. W każdym utworze pojawiają się porywające gitarowe solówki, a najdłuższy na płycie "T.N.U.C." w większości składa się z sola na perkusji (podobnie jak "Toad" z "Fresh Cream"; tutaj jednak pojawia się partia wokalna). Nie można nie wspomnieć o wyrazistych, wirtuozerskich partiach basu, stanowiących rozpoznawalną podstawę brzmienia Grand Funk. W większości utworów idealnie współgrają z gitarą, a w stonowanym, psychodelicznym "Can't Be Too Long" zdecydowanie nad nią dominuje (nie licząc finałowej solówki).

Kilka utworów zasługuje na szczególne wyróżnienie. Jednym z nich jest "Anybody's Answer", zbudowany na zestawieniu balladowych fragmentów z rockowym czadem. Do tego pojawia się tutaj całkiem chwytliwa melodia. Kolejnym interesującym utworem jest "Into the Sun", wyróżniający się długim, psychodelicznym wstępem, który stopniowo staje się coraz bardziej intensywny. Dopiero po dwóch minutach zaczyna się właściwa część utworu, oparta na czadowym riffowaniu, nie pozbawiona jednak wyrazistej melodii - szczególnie podczas refrenu. Podczas solówki wraca natomiast psychodeliczny nastrój. Utwór idealnie sprawdzał się na żywo, gdyż idealnie nadawał się do koncertowych improwizacji. Świetny jest także wspomniany już "Time Machine", w którym partia wokalna Marka Farnera przypomina Paula Rodgersa z Free. Najbardziej znanym utworem z debiutu Grand Funk Railroad jest natomiast ballada "Heartbreaker", z nieco zbyt topornym refrenem, ale za to czarująca bardzo ładnymi zwrotkami i rewelacyjnymi solówkami,

"On Time" to bardzo udany debiut i zarazem najciekawsza pozycja w bogatej dyskografii Grand Funk Railroad (na równi z wydanym jeszcze w tym samym roku "Grand Funk"). Później zespół coraz bardziej oddalał się od swojego oryginalnego stylu, na rzecz bardziej komercyjnego rocka. Pomogło to w zdobyciu większej popularności, jednak pod względem artystycznym najbardziej wartościowe są wczesne dokonania grupy.

Ocena: 8/10



Grand Funk Railroad - "On Time" (1969)

1. Are You Ready; 2. Anybody's Answer; 3. Time Machine; 4. High on a Horse; 5. T.N.U.C.; 6. Into the Sun; 7. Heartbreaker; 8. Call Yourself a Man; 9. Can't Be Too Long; 10. Ups and Downs

Skład: Mark Farner - wokal, gitara, pianino, harmonijka; Mel Schacher - bass; Don Brewer - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal
Producent: Terry Knight


6 komentarzy:

  1. dzięki za GrandFunk
    po cichu liczę na twoją recenzję Live Album

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wszystko dobrze pójdzie, to recenzja "Live Album" pojawi sie za trzy tygodnie ;)

      Usuń
  2. Ja również dziękuję Panie Pawle za recenzję.Dla mnie debiut Grand Funk to opus magnum zespołu,zdecydowanie najlepsza/najrówniejsza pozycja w dyskografii zespołu.Kolejne albumy też są bardzo dobre(tak do E Pluribus Funk) później to już niestety przysłowiowa równia pochyła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli lubisz blues rocka, to polecam polską grupę Breakout - fantastyczne granie, szczególnie 3 pierwsze płyty. "70a" to perełka polskiej muzyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycję, ale na razie nadrabiam ogromne zaległości z znajomością amerykańskiego i (mniejsze z) brytyjskiego bluesa ;)

      Usuń
    2. To bardzo dobrze, zacnego bluesa nigdy za wiele. Jednak dobrze wiedzieć, że także Polacy mają się czym pochwalić w tym gatunku.

      Usuń