16 marca 2016

[Recenzja] The Jeff Beck Group - "Rough and Ready" (1971)



Jednym z największych błędów w karierze Jeffa Becka było rozwiązanie The Jeff Beck Group na dzień przed zaplanowanym występem na festiwalu Woodstock w sierpniu 1969 roku. Gitarzysta nie mógł jednak wiedzieć, że będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii muzyki rockowej i że udział w nim mógłby znacząco zwiększyć jego popularność. Natomiast zespół przechodził wówczas kryzys. Nieustanne konflikty wynikały zarówno z powodu trudnego charakteru Becka, jak i decyzji wokalisty Roda Stewarta o nagraniu solowego albumu (z pomocą innego członka zespołu, Ronniego Wooda). Po zawieszeniu działalności grupy, gitarzysta nawiązał współpracę z sekcją rytmiczną amerykańskiego zespołu Vanilla Fudge: basistą Timem Bogertem i perkusistą Carminem Appicem. Wówczas nic z tego jednak nie wyszło, przez poważny wypadek samochodowy Becka. Bogert i Appice założyli grupę Cactus, działającą przez kolejne dwa i pół roku - do czasu ponownej współpracy z Beckiem, pod szyldem Beck, Bogert & Appice. Ale to już inna historia, którą przypomnę innym razem.

Gdy Jeff wydobrzał, rozpoczął zbieranie nowego składu. Jako pierwszego pozyskał świetnego perkusistę Cozy'ego Powella (później członka m.in. Rainbow, Black Sabbath, Whitesnake i Emerson, Lake & Powell). Wspólnie zarejestrowali kilka nagrań z pomocą The Funk Brothers - sesyjnych muzyków wspierających wykonawców z wytwórni Motown, kojarzonej przede wszystkim z muzyką soul i funk. Rezultaty tej sesji nie zostały nigdy ujawnione. Pod koniec 1970 roku Beckowi towarzyszył już pełny skład, z Powellem, basistą Clivem Chamanem, klawiszowcem Maxem Middletonem, oraz wokalistą Alexem Ligertwoodem, którego po pewnym czasie - po sugestii wydawcy - zastąpił Bobby Tench. Lider postanowił odświeżyć nazwę The Jeff Beck Group, mimo że towarzyszyli mu zupełnie inni muzycy, a i wykonywana przez ten skład muzyka znacznie różniła się od tego, co prezentowało oryginalne wcielenie grupy - mniej w niej bluesa, a więcej rockowego czadu, oraz wpływów... funku, soulu i jazzu. Najwyraźniej był to efekt wspomnianej sesji z The Funk Brothers.

Nowe wcielenie The Jeff Beck Group zadebiutowało pod koniec 1971 roku albumem "Rough and Ready". W przeciwieństwie do wszystkich wcześniejszych i późniejszych wydawnictw Becka, longplay ten składa się głównie z utworów napisanych przez samego gitarzystę (bądź z czyjąś pomocą - vide "Jody", współtworzony przez Briana Shorta). Wyjątek stanowi "Max's Tune" (na pierwszym amerykańskim wydaniu zatytułowany "Raynes Park Blues"), będący dziełem Middletona. To zresztą kompozycja o nieco innym charakterze niż reszta albumu - ponad ośmiominutowy instrumental, wyraźnie zdradzający wpływy jazz rockowe. Muzycy pokazują tutaj wielki talent i wirtuozerię. Podobny poziom wykonawczy prezentują także w pozostałych, bardziej dynamicznych utworach. Chociażby w otwierającym album "Got the Feeling", który w zadziornych zwrotkach łączy hard rockowe riffowanie z funkowym pulsem sekcji rytmicznej, a łagodniejszy refren to dla odmiany niemal czysty soul. Pojawia się tu także jazzujące solo na pianinie, jednak wszystko to układa się w spójną całość. Dobrze do takiej muzyki pasuje głos Tencha, o właśnie soulowej barwie. Podobną mieszankę stylów zespół zafundował w czadowych "Situation" (pełnym porywających solówek Becka i jazzujących klawiszy Middletona), "Short Business" (w którym Beck daje popis gry techniką slide), oraz w najbliższym bluesowych korzeni "New Ways / Train Train". Dużo dzieje się także w finałowej balladzie "Jody", która bardzo ciekawie się rozwija. Mniej interesująco wypada tylko "I've Been Used", wyróżniający się prostszą, piosenkową strukturą i brakiem solowych popisów.

"Rough and Ready" to naprawdę bardzo udany longplay. Przyznam, że cenię go nawet wyżej od klasycznego "Truth" - ze względu na większą różnorodność i ciekawsze kompozycje. Największe wrażenie robią tu oczywiście porywające solówki Jeffa Becka, które czarują w niemal każdym (z jednym wyjątkiem) utworze, ale towarzyszącym mu muzykom też należą się brawa. Pod względem umiejętności ten skład The Jeff Beck Group prezentował się znacznie lepiej od oryginalnego wcielenia grupy. Może z wyjątkiem wokalisty, chociaż Bobby Tench naprawdę nieźle wywiązuje się ze swojego zadania. "Rough and Ready" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli rockowej wirtuozerii.

Ocena: 9/10



The Jeff Beck Group - "Rough and Ready" (1971)

1. Got the Feeling; 2. Situation; 3. Short Business; 4. Max's Tune; 5. I've Been Used; 6. New Ways / Train Train; 7. Jody

Skład: Bobby Tench - wokal; Jeff Beck - gitara, bass; Clive Chaman - bass; Cozy Powell - perkusja i instr. perkusyjne; Max Middleton - instr. klawiszowe
Producent: Jeff Beck


2 komentarze:

  1. Popieram, to faktycznie zacne granie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się ten album. Wydaje mi się że jest bardziej dojrzały od np. Truth, które było bardziej "dzikie" i spontaniczne. Utwory z tej płyty są bardziej przemyślane. Dużego smaczku dodaje gra Middletona na klawiszach. Ten jazzowy klimat w Max's Tune bardzo mi odpowiada. Podobnie jak elementy soulu i funku co o dziwo doskonale do siebie pasuje. Moimi ulubionymi numerami są Got the Feeling i Situation. Najlepsze partie gitary Becka słychać w New Ways / Train Train, gdzie Jeff popisuje się efektownymi i melodyjnymi zagrywkami. Szkoda że gra Cozy Powella to jeszcze nie to co w Rainbow i Whitesnake.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.